02 listopada

Groza,groza! Najstrrraszniejsze polskie duchy


Gdzie w Polsce straszy? Wszędzie, wiadomo. Katalog nawiedzonych miejsc jest bardzo obszerny. Tradycyjnie duchami napakowane są wszystkie zamki i pałace, ale przybyszy z zaświatów spotkacie także na polnych drogach, cmentarzach i w wiejskich chałupach. A i w rodzajach zjaw można przebierać: straszą wszystkie kolory dam, czarni rycerze, błędne ognie i zwierzęta nie z tej ziemi. Przed nami szarugi jesienne, deszcze listopadowe i nagie gałęzie stukające o okna. To dobry czas do przyjrzenia się bliżej gościom z zaświatów i stworzenia własnej listy tych najstraszniejszych. Może zainspiruje Was moja?

10. Żywiec

Nasz wachlarz najstraszniejszych ze strasznych otwiera pierwszy z okrutników za życia i pokutników po śmierci- imć Skrzyński, rozbójnik. Grabił, palił, rabował, aż doczekał się strasznej śmierci - zepchnięto go z zamkowych murów w beczce nabijanej gwoździami. Żeby tego było mało kara nie skończyła się wraz ze śmiercią rozbójnika. Pozostała pokuta. Skrzyński nadal toczy się po dziedzińcu żywieckiego zamku, a jego jęki i głuchy stukot beczki wypełniają ciemne noce nad żywieckim zamkiem posępnymi dźwiękami.

9. Dwór z Rdzawy

To dość interesujący przypadek, bo w XVII - wiecznym dworze z Rdzawy znajdującej się na terenie Sądeckiego Parku etnograficznego w Nowym Sączu nie straszy żadna zjawa, a malowidła... Na ścianach w salonie i dawnej kaplicy dworskiej znajdują się  malowidła przedstawiające postaci zupełnie niegroźne - święci, sceny religijne, jakieś landszafty. W XIX wieku zakryte zostały tynkiem i wtedy zaczął się problem. Za każdym razem kiedy malowidła ukazały się spod tynku, ktoś w rodzinie gospodarzy umierał albo na rodzinę spadały największe nieszczęścia. Uznano, że malowidła są przeklęte i nie należy ich odsłaniać. Po przeniesieniu dworu do skansenu malowidła zostały poddane renowacji i teraz widać je w pełnej okazałości. Ale czy klątwa zniknęła?

8. Zamek Odrzykoń


Zamek osławiony przez Fredrę ma oczywiście swojego "klasycznego" ducha - pojawia się tu czasem piękna karliczka w zielonej sukni, która zmarła w Hiszpanii z tęsknoty za ojczyzną. My skupimy się na widmach, które pojawiają się na zamkowym dziedzińcu dopiero od nieco ponad 100 lat. To duchy poległych w bitwie o zamek rosyjskich i austrowęgierskich żołnierzy. Groby poległych przeniesiono, ale duchy uparcie trzymają się zamku. Podobno pojawiają się zaraz po zachodzie słońca, a o spotkanie z nimi wcale nie jest trudno.

7. Chryszczata

Według niektórych wierzeń ludzie, którzy zginęli gwałtowną śmiercią nie zawsze zdołają zjawisko swojej śmierci dostrzec, dlatego ukazują się jako duchy, nie wiedząc, że już nie żyją. Groźnie robi się wtedy, gdy ta niewiedza dotyka to całe armie. Na Chryszczatej, skądinąd tajemniczym szczycie na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczad w zimie 1914 r. miała miejsce  bitwa pomiędzy armią rosyjską i austrowęgierską. W rocznicę krwawego wydarzenia widmowe armie kolejny raz spotykają się w polu, wzgórze wypełniają odgłosy wystrzałów, krzyków i rozkazów a zjawy ścierają się w ostatnim boju. Potem wszystko cichnie.

6. Fabryki Łodzi


Bajońskie pieniądze, bajeczne fortuny, złoto kapiące ze ścian - to się nie mogło skończyć dobrze. Legendy o konszachtach fabrykantów z piekielnymi mocami są chyba tak stare jak fabryczna Łódź. Żeby dorobić się takiej fortuny musieli wszak mieć sojuszników, prawda? A w konsekwencji nie mogą zaznać spokoju po śmierci. W fabryce Scheiblera straszy właściciel we własnej osobie. Snuje się po korytarzach, przesypuje z piekielnym brzękiem pieniądze, szuka swoich skarbów, jęczy i głośno się modli. Czasem pojawia się także w towarzystwie dwóch psów przy parku Źródliska. Izrael Poznański liczy swoje pieniądze w podziemiach pałacu. Ale prawdziwie strasznym łódzkim duchem jest Zośka Straszybotka, posądzona o czary i stracona. Ta to dopiero potrafi namieszać, nawet urok może na przechodnia rzucić. Uważajcie!

5. Twierdza Osowiec


O tajemniczej mieszkance nadbiebrzańskich fortyfikacji już Wam pisałam, ale nie można jej tu nie wspomnieć. W 1915 r. Niemcy oblegali zamkniętych w Osowcu Rosjan. W końcu użyli gazu bojowego, który zabił ponad 1000 żołnierzy. Ci, którzy przeżyli zeznali, że w chmurze gazu krążyła postać czarnej kobiety, która dusiła swoje ofiary. Widziano ją jeszcze kilkukrotnie, zawsze w towarzystwie niemieckich żołnierzy. 

4. Kościół w Szamotułach

O Szamotułach i jego upiornych mieszkańcach pisałam Wam już w tym wpisie. Dziś skupimy się na duchach, które nocami przylatują z pobliskiego cmentarza i kościanymi palcami wiercą dziury w cegłach szamotulskiego kościoła. Gdy przewiercą grube mury czeka nas koniec świata. To nie wymysł! Ślady po szkieletach można zobaczyć na ścianie i powiem Wam, że z roku na rok dziury są coraz głębsze!

3. Zamek Lipowiec

Lipowiec koło Babic w woj. małopolskim był posiadłością biskupów krakowskich. Za grubymi murami zamczyska mieściło się m.in. więzienie dla nieposłusznych biskupowi duchownych i przeciwników politycznych. W najciemniejsze,  najstraszniejsze noce pod zamek podjeżdża czarna, upiorna kareta zaprzęgnięta w 3 pary koni. Z karety wychodzi widmowy biskup, kat i skazaniec w towarzystwie dźwięku łańcuchów. Co dzieje się później nie wie nikt, bo nikt dłużej nie wytrzymał strasznego widoku.

2. Łańcut

Diabeł Łańcucki, czyli Stanisław Stadnicki był postacią znaną ze swego okrucieństwa. Bujne życie zapewniło mu i pośmiertną sławę. Ale grzechy nie pozwoliły cieszyć się spokojem po śmierci. Okrutnik nie może rozstać się z ziemskim padołem i ukazuje się jako płonące widmo lub widmowy szlachcic, najczęściej na drodze prowadzącej z zamku do dworca kolejowego. Czy trzymają go jego grzechy czy ukryte skarby - nie wiadomo - ale miejsce pojawiania się zjawy może być jakąś podpowiedzią dla poszukiwaczy tych drugich.

1. Zamek Ogrodzieniec

Może to najsłynniejszy polski duch? Czarny pies z Ogrodzieńca rozpalał wyobraźnię od dawien dawna, pamiętam, że lat temu kilkanaście(dziesiąt) próbowano go nawet sfilmować, ale zjawa była sprytniejsza i się nie dała. To kolejny pokutujący okrutnik - Stanisław Warszycki, magnat, pan pełną gębą, co się Szwedom nie kłaniał. Miał jednak słabość do okrutnego torturowania ludzi i ten właśnie grzech trzyma go nadal w Ogrodzieńcu. Czarny pies pokazuje się często, wszyscy świadkowie są zgodni - jest ogromny, wlecze za sobą płonący łańcuch i może pochodzić jedynie z samego piekła.


To moja lista. Teraz czekam na Wasze propozycje. Jakie najstraszniejsze duchy spotkaliście podczas waszych wyjazdów? 

2 komentarze:

  1. Nie będę Ci psuł fajnego posta moją anegdotyczną przygodą. Ale powiem tyle że dla wielu osób najstraszniejszym przeżyciem podczas zwiedzania zamku była... moja osoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super wpis! :) Świetne zestawienie!

    OdpowiedzUsuń

TOP