07 sierpnia

Pieszo przez Wielkopolski Park Narodowy


Jeśli komuś z Was park narodowy kojarzy się  z głuszą, dziczą i wyprawą na drugi koniec Polski odpowiadam: wystarczyć wsiąść w pociąg osobowy i po kilkunastu minutach jesteśmy na miejscu. Takie szczęście mają Poznaniacy. Stolicę Wielkopolski od Wielkopolskiego Parku Narodowego dzieli tylko 12 kilometrów. Wielkopolski Park Narodowy to chyba najłatwiej dostępny ze wszystkich parków narodowych. Dla ochrony przyrody ma to oczywiście swoje konsekwencje - park odwiedza ponad 1 mln turystów rocznie. 

Jak krótko scharakteryzować Wielkopolski Park Narodowy? Wysoczyzna morenowa, kemy, ozy, głazy narzutowe, jeziora rynnowe - słowem całe polodowcowe dobrodziejstwo. Jego powierzchnia to 7500 ha i 85 km szlaków pieszych. Dziś przygotowałam dla Was opis pieszej wędrówki, która pozwoli Wam poznać najbardziej charakterystyczne dla Parku miejsca. To wycieczka na cały dzień, więc włóżcie wygodne buty. Ruszamy!

A zaczniemy w Puszczykowie, bo dojechać tu z Poznania i Wrocławia najłatwiej, miejscowość jest bardzo malownicza i tuż przy stacji znajdziemy dwa kolory szlaków, które zabiorą nas wgłąb Wielkopolskiego Parku Narodowego - czerwony i żółty. Oba szlaki przebiegają w okolicach stacji Puszczykówko. Dla tych, którzy mają więcej czasu rada - zajrzyjcie na pyszne lody  do Kostusiaka (gigantyczna kolejka nie pozostawi Wam wątpliwości, że trafiliście w odpowiednie miejsce) oraz do Muzeum - Pracowni Arkadego Fiedlera. To miejsce, w którym krzyżują się wszystkie szlaki - te dalsze i bliższe, te wyznaczone i te mające przebieg tylko w duszy i umyśle, spisane i wyśnione. Warto to miejsce zobaczyć.


A my łapiemy czerwone znaki, wędrujemy cichymi ulicami Puszczykowa i po chwili przekraczamy granice parku i wchodzimy w las. Pierwszy przystanek robimy przy ukrytych w zieloności mogiłach powstańców z 1848 r. Otacza nas świetlista dąbrowa. Dno lasu porasta bogate runo, kwitną łany konwalii. To prawdziwy raj dla botaników. Dziś będziemy mieć okazję naocznie przekonać się, że las to nie jest po prostu las.


Nasz szlak krzyżuje się z żółtym w pobliżu rezerwatu Pojniki. To kompleks dobrze ukrytych oczek wodnych, w których woda pojawia się okresowo. Obecnie zniknęła i nie wiadomo kiedy i czy powróci. W pobliżu znajduje się Głaz Leśników, potężny ponad 20 tonowy kamień poświęcony pamięci pracowników lasu.


Kolejnym ciekawym miejscem na naszej trasie jest budynek Muzeum WPN w Jeziorach. Mieści się w  dawnych pałacu Artura Greisera. Namiestnik Rzeszy w Kraju Warty polecił wybudowanie rezydencji wraz z folwarkiem. Kompleks powstał w latach 1941 -1942. Po wojnie budynek przeznaczono na prewentorium dla dzieci chorych na gruźlicę. Obecnie w Grajzerówce mieści się Dyrekcja i muzeum. Wewnątrz ciekawa przyrodnicza wystawa. Można podszkolić się w głosach ptaków lub poznać bogactwo owadów zamieszkujących park. Otoczenie pałacu urzeka, z okien widać nieodległą taflę Jeziora Góreckiego i w jego stronę teraz kierujemy nasze kroki. 


Jezioro Góreckie jest trzecim pod względem wielkości jeziorem w Wielkopolskim Parku Narodowym, za to bezsprzecznie wygrywa w konkursie na największą głębokość.  Przykuwa wzrok pracująca na jego tafli biała "kapsuła". To aerator pulweryzacyjny z napędem wietrznym (uff). Ma on za zadanie napowietrzyć wody w głębinie jeziora. Panuje tam ciemność i niedostatek tlenu. To powoduje obumieranie flory i fauny. 

Czerwony szlak biegnie wzdłuż brzegu jeziora i bardzo polecam Wam wędrówkę właśnie nim, bo jest to chyba najbardziej malownicze miejsce w parku.



Brzegi porasta grąd, objęty ochroną w ramach rezerwatu Grabina im. prof. Wodziczki. Dla parku to taki najważniejszy, wzorcowy drzewostan, relikt lasów, które kiedyś porastały większość terenu obecnego parku. Otaczają nas 150 letnie graby, dęby i klony. Można stąd skręcić na niebieski szlak w stronę jeziora Kociołek, ale my chcemy zobaczyć jeszcze jedno miejsce. 


Gdy dochodzimy do pomostu nad jeziorem (na przeciwległym brzegu widzimy płac w Jeziorach) ukazuje się nam wyspa, a na niej najprawdziwsze ruiny zamczyska. To XIX - wieczny pałacyk podarowany przez Tytusa Działyńskiego jego siostrze Klaudynie Potockiej w prezencie ślubnym. Rodzina straciła zamek po wybuchu powstania listopadowego. Wyspa jest objęta ochroną ścisłą, dojścia do ruin brak. 


Szlak skręca w las, do jeziora Skrzynka. To takie jezioro - niejezioro. Fachowo określane mianem skąpożywnego, w fazie zarastania. Na jego tafli tworzy się gruba warstwa roślin, kożuch zwany - pło (jak na Polesiu).


A kolejne jezioro jest zupełnie inne - to Kociołek i rzeczywiście ze swoim okrągłym kształtem i 8 metrową głębokością przypomina właśnie kociołek. W pobliżu znajduje się stacja kolejki wąskotorowej. Kursują do niej drezyny z Mosiny, tzw. Mosińska Kolej Drezynowa.


I przed nami ostatni etap wędrówki. Trochę pod górę i po piachu. Docieramy do studni Napoleona. Nie mamy szczęścia. Raz w roku źródło, przy którym wypoczywał cesarz Francuzów zamiast wody daje szampana. Ale to niestety nie ten dzień. 


Na Górze Pożegowskiej, już prawie na przedmieściach Mosiny - bajeczne widoki. wdrapaliśmy się na drewnianą wieżę widokową. Na wprost nas Osowa Góra (132 m n.p.m.) - morena, kolejny ślad lodowca. Stąd już blisko do Mosiny, stamtąd możemy wrócić do Puszczykowa lub Poznania.


Wędrówka była długa, ale zaliczyliśmy kilka jezior, moreny, ozy, głazy narzutowe i wspaniałe ekosystemy leśne. I to tylko kilkanaście kilometrów od wielkiej miejskiej aglomeracji. Poznaniacy - zazdroszczę!

4 komentarze:

  1. sprostowanie: to nieczynna linia kolejowa z 1912 roku a nie wąskotorowa. Służyła nieprzerwanie 95-96 lat obsługując pierwotnie ruch turystyczny zanim w latach 50-tych powstał WPN.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest czego zazdrościć. Miejsce jawi się jak raj dla szwendarzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkopolski PN całkiem nieźle zjeździliśmy. Tylko szkoda, że muzeum jest otwarte w takich niespecjalnych porach. Dwa razy było zamknięte. No i nam też studnia Napoleona nie polała szampana. A czy byliście w środku w pracowni - muzeum A. Fiedlera? Świetne miejsce.

    OdpowiedzUsuń

TOP