05 kwietnia

Chęciny. Świętokrzyskie znów czaruje


Kiedy z Krakowa podróżujemy osławioną E7 w kierunku Warszawy w pewnym momencie mijamy drewniane, bielone chaty skansenu w Tokarni, a chwilę później na horyzoncie pojawiają się charakterystyczne ruiny zamku o trzech wieżach. I to najlepszy drogowskaz na Kielce ;)
Zamek w Chęcinach, bo o nim mowa odwiedziłam jeszcze dziecięciem będąc, ale z wycieczki bardziej zapamiętałam basen Perła w pobliskich Nowinach. Czas odkurzyć stare wspomnienia i zdobyć kolejny zamek!



Wysiadamy przy pl. Żeromskiego, czyli dolnym rynku. Chęciny mają bardzo ciekawy, zachowany od średniowiecza układ urbanistyczny, właśnie z dwoma rynkami. I choć obecna zabudowa miasta to w dużej mierze XIX i XX wiek, siatka ulic jest pamiątką  sprzed kilkuset lat. Dzisiaj to po prostu urokliwe miasteczko, ale przed wiekami Chęciny były miastem bogatym, wyrosłym na kopalnia miedzi, srebra i ołowiu i na słynnych marmurach chęcińskich. Marmury te trafiły choćby do Warszawy jako budulec pierwszej Kolumny Zygmunta. 

Pierwsze kroki kierujemy oczywiście w stronę potężnych zamkowych ruin. Idziemy ulicą Łokietka, na załączonym poniżej obrazku widać, jak wiele musiało się zmienić, by nie zmieniło się nic ;)


W drodze do zamku mijamy pl. 2 czerwca, kolejny z chęcińskich rynków, ten bardziej reprezentacyjny i okazały. Znajduje się tu ratusz,  zajrzeć możemy także do tzw. studni szczęścia. Nazwa placu jest pamiątką po tragicznych wydarzeniach z 1944 r. Właśnie 2 czerwca kilkudziesięciu mieszkańców miasteczka zostało zamordowanych przez Niemców w akcji odwetowej.

Wspinamy się po schodach i stajemy przed pięknie położonym, późnogotyckim kościołem farnym pw. św Bartłomieja. Ciekawostką jest XVII - wieczna manierystyczna kaplica  Trzech Króli ufundowana przez Kacpra Fodygę. Fodyga pochodził z Włoch, był rzeźbiarzem, architektem a przy okazji wójtem Chęcin. Jest to jedna z nielicznych kaplic grobowych ufundowana przez mieszczanina (a może jedyna) w tej części Polski. Szczątki doczesne Kacpra i jego żony nadal spoczywają w podziemiach kościoła. Kościół tez jest niezwykły, bo halowy. My niestety nie mieliśmy okazji zobaczyć wyposażenia tego ciekawego zabytku, kościół był zamknięty. Sprzed świątyni roztacza się wspaniały widok na Chęciny, ale mamy nadzieję, że piękniejsze panoramy jeszcze przed nami. Wyruszamy na zamek.




Zamek w Chęcinach to zamek królewski. Powstał prawdopodobnie u schyłku XIII wieku, pierwotnie należał do biskupa krakowskiego Jana Muskaty, później piecze roztoczył nad nim Władysław Łokietek. Kazimierz Wielki zamienił go w prawdziwa warownię. Przebywały tu królewskie siostry i żony, przebywali ważni więźniowie. 

Dziś zamek udostępniony jest w formie trwałej ruiny. Na turystów czekają dwie wieże widokowe, skarbiec, dziedziniec dolny i górny oraz mnóstwo dodatkowych atrakcji. Zwiedzanie zaczynamy od baszty północno - zachodniej. Widok z góry jest fantastyczny, ale mamy apetyt na więcej.




Na dziedzińcu zamku dolnego czekają na nas kolejne atrakcje. Z pomocą pracowników zmieniłam się na chwilę w rycerza. Co z tego, gdy za chwilę wylądowałam w takiej klatce. Można także postrzelać z łuku albo wdrapać się na (sztucznego) konia. 




Teraz wspinamy się na drugą z wież, wieżę więzienną. To czas by opowiedzieć o najsłynniejszym chęcińskim więźniu, pojmany w bitwie pod Koronowem Michale Kuchmeistrze von Sternberg. Na zamku spędził około roku, trzy lata po uwolnieniu został wielkim mistrzem krzyżackim. 

Wreszcie dotarliśmy na wieżę. Pod nami Chęciny, nitka "siódemki" niknie w oddali, gdzieś dalej Kielce i Góry Świętokrzyskie. Patrzymy w drugą stronę. Podobno czasem widać stąd Tatry. Tyle szczęścia nie mamy, ale i tak jest pięknie. Zaczepiają nas kawki, które chyba nie życzą sobie intruzów na swojej wieży. 




Teraz zaglądamy do skarbczyka. W kufrach kusząco lśnią monety.  O regularne uzupełnianie chęcińskich zasobów dbają turyści, ale kiedyś skarbczyk wypełniony był złotem po brzegi. I gdzie podziały się skarby? Zapytać należałby królową Bonę, która opuszczając Chęciny na zawsze i udając się do ziemi włoskiej zabrała je ze sobą. Podobno napełniono 10 wozów. Cóż z tego, skoro pod ciężarem kosztowności zarwał się most na Nidzie i wozy wpadły do rzeki? Pomoc z zamku nie nadeszła, części skarbów nigdy nie udało się wydobyć i w letnie dni dno Nidy złoto połyskuje.

Zamek opuszczamy tylnym wyjściem i wkraczamy na garb, który przypomina mi porośniętą jałowcami grzędę mirowską miedzy Mirowem i Bobolicami. Wędrując ścieżką kilkanaście minut docieramy do kolejnego ciekawego miejsca w Chęcinach - cmentarza żydowskiego. Kirkut jest zaniedbany, teraz, u progu wiosny ominąć go nie można, ale gdy zieleń już wybuchnie trzeba będzie uważniej rozglądać się na boki. Miejsce jest naprawdę warte odwiedzenia. Kolejną pamiątką po chęcińskich Żydach (przed wojną około 56% mieszkańców miasteczka stanowili własnie Żydzi) jest synagoga przy ul. Długiej. 



Co jeszcze można zobaczyć w Chęcinach? Najlepiej udać się na spacer wytyczoną ścieżką mnicha, której znaki znajdziecie pod zamkiem. Mnich poprowadzi nas po najciekawszych atrakcjach Chęcin. My zajrzeliśmy do ufundowanego przez Kazimierza Wielkiego klasztoru franciszkanów i barokowego klasztoru klarysek, obejrzeliśmy renesansową kamienicę Niemczówkę i jak zwykle posnuliśmy się po uliczkach.

Chęciny, jak to bywa w świętokrzyskim to także bogactwo geologiczne i przyrodnicze. Chęcińsko - kielecki Park Krajobrazowy obfituje w ciekawostki geologiczne. W Podzamczu Chęcińskim otwarto Centrum Nauki Leonardo da Vinci. W pobliżu miasteczka znajduje się jaskinia Raj i wspomniany skansen w Tokarni. A i do Kielc niedaleko. To co, wpadniecie na weekend?

2 komentarze:

  1. zdecydowanie zachęciłaś mnie wpisem do odwiedzenia Chęcin :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Się było... Ale chętnie by się wróciło...

    OdpowiedzUsuń

TOP