06 listopada

Co przywieźć z Polski? Pomysły na pamiątki i prezenty




To oczywiste, że wyjeżdżając gdziekolwiek staramy się przywieźć sobie stamtąd coś unikatowego i typowego dla  kraju, w którym spędzamy urlop. Każde państwo czy region, oprócz pamiątek które spotkamy w każdym zakątku świata (kubki, magnesy, naparstki itp.) ma swoją niepowtarzalną listę "co przywieźć z...". Ma ją oczywiście także Polska. Ptasie mleczko, śliwki w czekoladzie, wyroby z bursztynu i folkowy design - to najczęściej kupują u nas obcokrajowcy. A co można sobie przywieźć na pamiątkę z Polski, gdy jest się Polakiem i w Polsce się mieszka? Co kupić w prezencie, gdy wakacje spędzamy na Kaszubach a nie we Włoszech? 


Jednym z elementów mojego planowania podróży jest sprawdzenie listy specjałów charakterystycznych dla miejsca, które planuję odwiedzić. Zaglądam na Listę produktów tradycyjnych, przeglądam przewodniki i lokalne strony, a na miejscu uważnie oglądam sklepowe wystawy, pytam w punktach informacji turystycznej i rozglądam się uważnie. Ci, którzy zaglądali do Dekalogu Podróżnika wiedzą, że lubię wydawać pieniądze w podróży, ale robię to uważanie i staram się, by przyniosły korzyść miejscu, które odwiedzam i jego mieszkańcom. Dlatego koronnym warunkiem moich zakupów jest zasada - lokalnie i autentycznie.

Co można przywieźć z Polski do Polski, w prezencie i na pamiątkę? Mam kilka podpowiedzi.

1. Jedzenie


U mnie na pierwszym miejscu, choć jak na pamiątkę żywotność ma dość krótką. Ale zgodnie z zasadą, że miejsce najlepiej poznajemy przez jego kuchnię, staram się próbować regionalnych potraw, a co się da przywieźć do domu. I tak wracają ze mną suwalskie mrowiska, świętomarcińskie rogale i lubelskie cebularze, sery korycińskie i toruńskie pierniki (choć na Grodzkiej w Krakowie jest sklep firmowy, ale jak to, z Torunia bez piernika wrócić?). Często kupuję produkty wytworzone przez gospodarzy agroturystyki, w której mieszkam, odwiedzam rynki, targi i lokalne festyny. I tak sobie przedłużam wyjazd w zaciszu domowym.


2. Napoje


I tu też zaskoczenia nie ma. Napoje bardziej niż jedzenie nadają się na prezent (choć znam kilka osób, które by się kłóciły, na korzyść tego pierwszego), a i jako pamiątka mają troszkę dłuższy staż. Wina z Podkarpacia, Małopolski i Sandomierza, piwa z browarów rzemieślniczych, rozmaite nalewki, a dla niepełnoletnich soki i syropy - zawsze znajdą miejsce w plecaku.

3. Biżuteria


A to moja mała słabość. Oryginalną biżuterię kupuję pasjami, a mamy w Polsce kilka miejsc, gdzie o taką nietrudno. Pierwsze skojarzenie - bursztyny (nie tylko) nad morzem. Skojarzenie mniej oczywiste - krzemienie pasiaste, które z całego świata upodobały sobie jedynie okolice Krzemionek Opatowskich i właśnie w Świętokrzyskim kupicie bez problemu wyroby z tego cudownego kamienia. A na Śląsku trafiłam na biżuterię wykonaną z węgla kamiennego!
Warto poszukać także czegoś ciekawego na ulicach sudeckich miasteczek  - tam królują wyroby z kamieni szlachetnych i półszlachetnych, przecież to kraina Walonów - średniowiecznych poszukiwaczy skarbów, geologów i hutników. Do dziś w Szklarskiej Porębie działa Towarzystwo Walońskie, które zgłębia tajemnice zdobnictwa, szlifierki i jubilerstwa.
Lubię także repliki historyczne. Tu z pomocą przychodzą mi festiwale, jak krakowska Rękawka, albo muzea archeologiczne - w Elblągu zakupiłam kopię biżuterii z legendarnego Truso

4. Szkło i ceramika


Ćmielów, Bolesławiec i Krosno to nasze małe skarby, którymi powinniśmy się jak najczęściej chwalić w świecie. Moja kolekcja przedmiotów z tych miejsc jest niestety jeszcze bardzo, bardzo wątła. Zaglądam także do małych zakładów, jak Centrum Szkła i Ceramiki w Krakowie, gdzie w sklepach firmowych można kupić cudeńka "prosto z linii produkcyjnej".

5. Rękodzieło - ikony, hafty i koronkowe stringi


To zacznijmy od tych ostatnich. Koniaków słynie z koronek, ale bardziej od nobliwych serwetek rozsławiły go właśnie misternie zrobione majteczki. W poszukiwaniu koronek można zajrzeć także do małopolskiej Bobowy. 
Obrazy na szkle, rzeźby świątków i ikony to domena artystów ludowych, nie tylko z Bieszczad i Podlasia. Warto popytać o lokalnych twórców, zajrzeć do galerii i na lokalne targi.

Uwielbiam wzory ludowe i bardzo mocno przemawia do mnie ich współczesne wydanie - góralska parzenica dyskretnie wszyta w poszewkę, albo niebieskie kaszubskie kwiaty na filiżance sprawiają, że przedmioty codziennego użytku i masowej produkcji przestają być takie masowe. Mam jeden warunek - brak napisu "made in China".

Co jeszcze przywożę z podróży?

Zawsze przywożę książki. Najczęściej są to wydania miejscowych legend, opracowania etnograficzne albo coś o kuchni regionalnej. Szukam także szczegółowych monografii danego miejsca, często wydawanych lokalnie, niewielkim nakładem.

A Wy? Jakie kupujecie pamiątki? Może coś zbieracie? Co warto kupić w Waszym miejscu zamieszkania?

6 komentarzy:

  1. Hej! My akurat lubimy szmaciane torby na zakupy z nadrukami (regionalne wzory, logo danego miejsca itp.) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem można wyhaczyć prawdziwe perełki!

      Usuń
  2. Najczęściej słodycze, dlatego dorzucam do listy śląskie Szkloki i Kopalnioki. Lubię też miody. Nie pogardze magnesem, ale takim z bajerem. Mam też słabość do ołówków i długopisów z regionalnym wzorem lub herbem. Zdarza mi się przywozić materiały, które przerabiam na zasłony, poszewki i kuchenne ściereczki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bobowa, Bobowej, Bobową,
    "Bobowy" usłyszysz czasem od miejscowego hurgota, ale oni wszystko tak mówią.

    Dla znajomych zdecydowanie pamiątki butelkowane, dla siebie też o ile posiadają adekwatne etykiety. Na pewno aniołki (najoryginalniejszego mamy z Kaszub) na scianę, szklane, drewniane, obojętnie, byle z urokiem lokalnym.
    Do tego kartki pocztowe i wszelkie gratisy jakie się uda znaleźć w IT (w Europie raczej nie ma problemu z niedostatkiem takich materiałów).
    Z pamiątek "na pokaz" to ewentualnie coś co "rzuci się w oczy". Poza tym; zdjęcia, notatki, piasek w butach, błoto na nogawkach, otarcia, bomble itp.
    Znajoma kiedyś przywiozla sobie z wakacji dziecko na pamiatkę... ale to inna historia ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP