19.8.17

Skansen w Sierpcu. Wiejska sielanka


skansen w Sierpcu


Nie ukrywam, że uwielbiam skanseny, zwiedzam je namiętnie i nijak mi się nie nudzą. Skansen w Sierpcu uchodzi za jeden z najpiękniejszych i najciekawszych w Polsce, nic dziwnego, że miałam go na liście od dawna. Właściwie cały wyjazd do Płocka zorganizowałam po to, żeby wybrać się do pobliskiego Sierpca (ale o tym, że Płocka nie należy ignorować dowiecie się w kolejnym wpisie).


Kilka słów wstępu. Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu to jeden z największych skansenów w Polsce. Na ponad 50 ha gromadzi obiekty z terenów północno - zachodniego Mazowsza. Skansen słynie także z licznych imprez związanych  z życiem wsi - żniw, wykopek, miodobrania. Był plenerem wielu filmów, m.in. "Szwadronu", "Ogniem i Mieczem" i "Pana Tadeusza". 

No to jesteśmy. Pełnia lata, słońce raźno przyświeca - idealny czas na wczasy pod gruszą.  Przekraczamy bramę skansenu i jak to zwykle bywa w takich miejscach momentalnie znajdujemy się w innym miejscu i czasie. Po prawej stronie stoi bielony dwór otoczony wiankiem drzew i to tam kierujemy swoje pierwsze kroki. Wnętrza ziemiańskiej siedziby urzekają wystrojem, ocieniony ganek kusi cieniem. 

skansen w Sierpcu


Nieopodal dworu znajduje się ciekawa ośmioboczna kapliczka dworska z XVII wieku (!), a za budynkiem rozciąga się park i sad. W sadzie rosną stare odmiany drzew owocowych, m.in. moje ukochane w dzieciństwie kosztele. Na trawie pasą się stadka gęsi i rozwrzeszczane perliczki. Mamy przedsmak Pana Tadeusza!

skansen w Sierpcu

Idziemy w stronę wsi. Po lewej stronie zakurzonej drogi stoją pobielane chałupy, po prawej rozciąga się mozaika pól uprawnych. Ten typ wsi, bardzo charakterystyczny dla Mazowsza Płockiego nazywany jest rzędówką. Jeden jej koniec zamyka kościół przeniesiony ze wsi Drążdżewo, na drugim znajduje się zagroda młynarska z wiatrakiem. Wędrujemy drogą witani przez mazowieckie, "chopinowskie" wierzby, przydrożne kapliczki, drewniane płoty i gdakanie kur. W przydomowych ogródkach kołyszą się malwy, złocą nagietki, pysznią się zioła, w koszkowych ulach bzyczą pszczoły. 

skansen w Sierpcu
skansen w Sierpcu


Wchodzimy do jednej z chałup. Wewnątrz panuje przyjemny chłód. Na drewnianym stole leżą ogórki, czosnek i koper. W rzędzie pod ścianą czekają puste słoje. Wnętrza obiektów w skansenie w Sierpcu cyklicznie się zmieniają. W zależności od pory roku przedstawiają kolejne sceny z kalendarza rolniczego lub liturgicznego. Mieliśmy okazję, obok kiszenia ogórków, zobaczyć produkcję serów, maglowanie bielizny i  przygotowania rodziny do chrzcin.

Jednak  życie toczy się przede wszystkim na podwórkach. W zagrodach pasą się owce, kozy i konie, a wszędobylski drób wszelkiej maści plącze się pod nogami i zakrada do ogródków. Już widzę moją Babcię pozwalającą, by indyki pasły się w koprze!
  
skansen w Sierpcu

Można mówić, że wszystkie skanseny są takie same. Ogólnie to może i tak, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach! W konstrukcji sumikowo - łątkowej budynków, przez ultramarynę dodawaną do wapna by nadać domom niebieski odcień i odstraszyć muchy, w ozdobach eksponowanych we wnętrzach. Nigdy wcześniej nie widziałam klapoków (czyli wycinanek w kształcie koła z ogonami) i misternie zwijanych z bibuły serc typowych dla domostw z okolic Bieżunia. 

skansen w Sierpcu


Dla nadwiślańskich wsi charakterystyczne są płoty koszowe, wyplatane  z wikliny tak, aby zapobiegać z jednej strony nanosom rzecznym jak i wypłukiwaniu przez deszcz cennej gleby. Na polach stoją brogi, konstrukcje na siano, które można spotkać jeszcze gdzieniegdzie w krajobrazie wsi.


skansen w Sierpcu


Słońce daje się nam już porządnie we znaki, na szczęście skręcamy w chłodną, ocienioną dolinę Sierpienicy, której Sierpc zawdzięcza swoją nazwę. Wychodzimy prosto na karczmę Pohulanka, tę samą, w której urzędował mickiewiczowski (albo raczej wajdowski) Jankiel. A skoro jest karczma to musi być i jedzenie! Wybieramy. Raz okryjbieda - kluski ziemniaczane z bigosem, a raz wersja klusek z twarogiem i skwarkami. Pycha! Jemy w cieniu drzew, na dworze (tak, tak moi rodacy Małopolanie, tu się nie je na polu!).


skansen w Sierpcu


Na koniec zwiedzania zostawiliśmy sobie dwie wystawy - pierwsza z nich przedstawia kolekcję powozów, druga to galeria rzeźby gromadząca prace artystów ludowych. Zaglądamy w twarze ludowych świątków, Chrystusów z lipowego pnia i Madonn, z tą najważniejszą - brzemienną Matką Boską Skępską, Królową Mazowsza. 

Skansen w Sierpcu to wieś, za którą się gdzieś w duchu tęskni, taka wieś z kart "Chłopów" i "Pana Tadeusza", z mazurków Chopina i obrazów Chełmońskiego. Tu jest wszystko - zakurzona droga, pobielana chata, przydrożna grusza i żuraw nad studnią. I choć wkoło turyści z aparatami na miarę XXI wieku, ta wieś "gra" swoją własną melodię.


Informacje praktyczne:

Dojazd do Sierpca pociągiem z Płocka około 30 min, autobusem można przyjechać z Płocka i Warszawy. Z dworca do skansenu spacerem ok. 30 min. Polecam zwiedzanie z audioprzewodnikiem (wypożyczenie 6 zł) lub z przewodnikiem (kilka wyjść dziennie).
 Do skansenu przynależy nowoczesny kompleks hotelowo - rekreacyjny, znajduje się w nim także restauracja.

W ratuszu w Sierpcu mieści się oddział Muzeum, w którym organizowane są wystawy czasowe. A link do strony skansenu w Sierpcu tutaj

6 komentarzy:

  1. Na dworze to sobie boćki gniazdo uwiły, we dworze siedział dziedzic, podworzec to wnętrze kamienicy.
    A na zewnątrz to "na polu" i wtedy jest ład poznawczy. Teraz dziwmy się że tam na Mazowszu jest tak a nie inaczej.... A jak ma być gdy się kluski ziemniaczane je "na dworze"?... Człowiek sam juz nie wie czy on zptasiał czy swiat zdziczał? ;)

    Ps. Wnętrza dworku świetne (u dziadków, to jedynie ściany zostały i jakieś zdjęcia udajace portrety rodowe, bo te spłonęły wczsie wojny), chałupy także (pamiętam u mojej prababci w chałupie było podobnie)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta racja Macieju!
      A gdzie Twoje włości stały?

      Usuń
    2. Zawsze tu! W Malopolsce, w Galicji, na Ziemi Tarnowskiej...
      Jak idę do lasu to prawdopodobnie sikam pod tym damym drzewem pod którym sikali mój ojciec i dziadek i ich ojcowie i dziadki (no przesadziłem, tak starych drzew to tu mało, ale pagóry te same co od wieków.

      Usuń
    3. Ps. Jak byś nie poznala ja to Makro...

      Usuń
  2. Może i skanseny to nie są moje ulubione miejsca na mapie atrakcji turystycznych, ale jedno trzeba im przyznać, wszystkie mają ten niesamowity sielski klimat, nawet jeśli turystów wokół cały tłum.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, skanseny mają to do siebie, że bardzo łatwo przenoszą w czasie

      Usuń

TOP