19.4.17

Beskid Żywiecki. Przez Policę na Halę Krupową


Beskid Żywiecki


Po wiosennych rozlewiskach Warty ciągnęło mnie w góry. Zatęskniłam za przestrzenią ograniczoną czymś na horyzoncie ;) A pogoda dodatkowo sprzyjała planom górskich wędrówek. W Tatrach trwało krokusowe szaleństwo, podobnego obawiałam się w Gorcach. W końcu padło na Beskid Żywiecki. Postanowiliśmy pokonać niebieski szlak z Zawoi Widły przez Cyl Hali Śmietanowej na Policę, a dalej do schroniska na Hali Krupowej.


Zawoja Widły - Mosorny Groń


Pierwszy odcinek, znaczony niebieską farbą to był prawdziwy wiosenny spacerek. Pierwszy etap to nudna wędrówka  z przystanku autobusowego po asfalcie, ale gdy tylko weszliśmy pomiędzy pierwsze drzewa otoczyła nas prawdziwa wiosna. Las był zielono - biało - fioletowy. Runo porastały łany zawilców, przylaszczek i czosnku niedźwiedziego.

Beskid Żywiecki


Jedną z największych atrakcji tego odcinka niebieskiego szlaku jest Wodospad na Mosornym Potoku. Niebieski szlak odbija ostro w dół, a my po pokonaniu kilkudziesięciu drewnianych stopni docieramy do potoku. Wodospad mierzy około 8 metrów, a uroku dodają mu skalne stopnie przypominające skaliste półki. 


Beskid Żywiecki


Wreszcie niebieski szlak spotyka się z żółtym, a my odbijamy na Mosorny Groń  (1047 m n.p.m.), żeby popatrzeć na najbardziej hipnotyzującą spośród polskich szczytów, Jej Wysokość Babią Górę. 
Beskid Żywiecki


Mosorny Groń - Polica


Z Mosornego Gronia wędrujemy żółtym szlakiem na Cyl Hali Śmietanowej (1298 m n.p.m.). Na niewielkiej, częściowo zalesionej Hali Śmietanowej znajduje się niezły punkt widokowy. Tu zaczął się także śnieg na szlaku, który towarzyszył nam aż do hali Krupowej. Momentami szlak był całkowicie pokryty mokrym śniegiem i lodem, albo dla odmiany błotem i kałużami. 


Beskid Żywiecki


Czerwonym szlakiem ocieramy do Policy, najwyższego szczytu całego Pasma Policy, szczytu tyleż malowniczego co ciekawego. W XIX wieku szlak przez Policę, tzw. tabakowy chodnik służył przemytnikom tytoniu, w czasie II wojny światowej chronili się tu partyzanci. W 1969 r. na stokach góry rozbił się samolot pasażerski PLL LOT, w katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi. Miejsce wydarzenia upamiętnia srebrne skrzydło i stosowna tablica pamiątkowa.

Rezerwat im. Zenona Klemensiewicza (językoznawcy, który zginął w katastrofie samolotu w 1969 r.) chroni wspaniały górski bór świerkowy i największego amatora skrzydlatych lokatorów świerka - dzięcioła trójpalczastego.


Polica - Hala Krupowa - Skawica


I teraz wędrujemy lekko w dół, zerkając na zasłoniętą przez drzewa panoramę Babiej Góry. Zwiększone natężenie innych wędrowców to nieomylny znak, że zbliżamy się do schroniska. Schronisko na Hali Krupowej powstało w 1955 r. na miejscu spalonego w 1944 r. przedwojennego schroniska. 


Beskid Żywiecki


Nawet się nie rozglądamy, tylko od razu zajmujemy kolejkę i juz po chwili wcinamy pierogi, żurek i szarlotkę, która w moim osobistym rankingu szarlotek ze schronisk górskich zajmuje mocną pozycję.

Po jedzeniu przyszedł czas na podziwianie okolicy. Przede wszystkim - mamy krokusy! Może nie tak okazałe jak w Tatrach, ale zdecydowanie milej podziwia się je w kameralnym towarzystwie :)


Beskid Żywiecki


Gdzieś daleko na horyzoncie majaczy koronka tatr, niestety słabo widoczna, bo pogoda dziś nie sprzyja dalekim panoramom. 

Beskid Żywiecki


W końcu przyszedł czas nieubłaganego, żegnamy się ze schroniskiem i ruszamy w drogę powrotną, niebieskim szlakiem do Skawicy.

Beskid Żywiecki

Zdradzę Wam, że schodzenie to nie jest to, co lubię najbardziej. Droga dłuży się, a kolana i stopy pracują na pełnych obrotach. Dlatego z radością witam cel. 

Pokonaliśmy około 18 km.

9 komentarzy:

  1. Koleina osoba która robi mi smaka na powrót w Beskid Żywiecki...
    Fajna wędrówka, zwłaszcza jak pogoda dopisze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pochodzę z okolic Słupska, czyli znad morza. Odkąd pamiętam, zawsze ciągnęło mnie do gór - ale to chyba tak działa, wychowany kilkadziesiąt kilometrów nad morzem to wielbi to, co daleko i poza zasięgiem. :) Ale do czego zmierzam? Kiedy widzę takie zdjęcia bardzo się rozczulam, bo jednak do tych gór nadal mam daleko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się Huberce począłem w Karpatach, wychowałem w Karpatach i po Karpatach łażę. Morze jest magiczne jak się jest marynarzem, ale gór nic nie przeskoczy... no może morze i góry ma raz czyli fiordy ;)

      Usuń
    2. A ja mam chyba syndrom Huberta, tylko odwrotnie. Nieustannie tęsknie do krajobrazów bez gór zasłaniających horyzont ;)

      Usuń
    3. Dario - ale Ty z Wiślicy jesteś! A tam horyzont co najwyżej chmury zasłaniają?!

      Usuń
    4. Trochę dalej niż Wiślica :) Wierz mi - takie są pagórki, że można winnicę zakładać ;)

      Usuń
    5. No dobrze... czy;li na żuławach było by Ci najlepiej?

      Usuń
    6. Najbardziej na świecie to lubię taki polski, chopinowski krajobraz. Wierzby w rowach, jakieś łąki, jakieś pole, jakaś rzeka :)

      Usuń
    7. Żona namawia mnie na Żelazową Wolę (pierwotnie napisałem Stalową... stachanowiec ze mnie wyłazi ;-) ) w tym roku - mamy taki przewodniczek przywieziony zeszłego roku z Szydłowca o szlaku Szopenowskim... pewnie by Ci się na nim podobało.
      http://www.dziedzictwomazowsza.pl/szlak-chopinowski

      Co nie zmienia faktu iż nadal na płaskowiznach mam uczucie deprywacji i wykazuję silną afektację psychomotoryczną ... mówiąc po ludzku zabieram się stamtąd jak najszybciej. ;-D

      Usuń

TOP