7.2.17

Regionalna kuchnia świętokrzyska. Tradycyjne przepisy


Regionalna kuchnia świętokrzyska to kuchnia prosta, chłopska, oparta na podstawowych produktach dostępnych w gospodarstwie: kapuście, ziemniakach, mące i mleku. dania miały sycić, a ich przyrządzenie nie mogło zabrać gospodyni zbyt wiele czasu.


Autentycznych, regionalnych potraw ze Świętokrzyskiego jest mnóstwo i wszystkie wyglądają smakowicie. Co kryje się pod nazwami pasternocek, zmiocarz, garus  i pokrzywianka? Tym razem się tego nie dowiecie, dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tradycyjnych  potrawach świętokrzyskich przygotowywanych od pokoleń w mojej Rodzinie. Dwie z nich poznaliście już na facebookowym profilu Poboczem Drogi, nowością są prazoki - najprostsza potrawa świata. Łapcie przepisy i podzielcie się wrażeniami z gotowania!

1. Patucki, czyli sodowe placki na blasze 


Patucek, czyli placek sodowy to smak dzieciństwa wielu członków mojej rodziny. Pieczono go jako alternatywę dla chleba. Najlepszy jest jeszcze gorący, z masłem albo z mlekiem. Przepis jest bardzo prosty. Nie podam Wam dokładnych proporcji składników, bo zawsze robimy go "na oko".

Wystarczy mąka, zsiadłe mleko, odrobina sody, szczypta soli. Wyrobione ciasto musi odchodzić od ręki. Formujemy kulę i spłaszczamy. Najważniejsze - do upieczenia patucka potrzebny jest kawał gorącej blachy. My dysponujemy prawdziwym piecem, ale wiem, że sprawdza się także fajerka położona na grillu lub w ognisku. Pod wpływem ciepła placek rośnie, więc ciasto nie może być za grube. Optymalna grubość to jakieś 1,5- 2 cm.

2. Prazoki


Prazoki to najprostsza potrawa świata, przy tym bardzo smaczna i sycąca. Zapewne często gościła na chłopskich stołach ze względu na szybkość przygotowania. Wystarczy podgotować 1 kg ziemniaków, po ok. 15 minutach zasypać je szklanką mąki i gotować dalej, do miękkości. Odcedzamy wodę (ale nie należy jej wylewać, przyda się gdyby masa ziemniaczana była za sucha). Ziemniaki ubijamy na jednolitą masę. Łyżką nakładamy porcje masy, można je także podsmażyć na patelni. Podajemy ze skwarkami albo śmietaną. Ja dodaję także pieprz, zioła i zeszkloną cebulkę. Danie smakuje zdecydowanie lepiej niż wygląda, trochę jak lepsze puree albo farsz do pierogów ruskich.

3. Zalewajka


Zalewajka to królowa regionalnych świętokrzyskich zup. Kiedy ją wymyślono - nie wiadomo, na pewno w XIX wieku jedzono ją w Łodzi, ale wyjątkowo zadomowiła się na Kielecczyźnie i obecnie zalewajka świętokrzyska wpisana jest na Listę produktów tradycyjnych województwa świętokrzyskiego. To typowo chłopska zupa, bardzo prosta i sycąca, bazująca na zakwasie z żuru. My zawsze robimy swój zakwas, w tzw. garcynie. To gliniany garnek, ważne, żeby nie był w środku lakierowany, bo zakwas nie wyjdzie. Macie ochotę na zalewajkę? 

PRZEPIS:
 
0,5 litra żuru
kiełbasa, boczek
2 cebule
kilka ząbków czosnku
0,75 kg ziemniaków
warzywa (seler, marchew)
kilka suszonych borowików
zioła i przyprawy (koper, majeranek, ziele angielskie, liść laurowy)
śmietana
Grzyby moczymy na noc. Kiełbasę, boczek, cebulę i czosnek podsmażamy na patelni. Gotujemy wywar warzywny, dodajemy ziemniaki, kiełbasę i resztę. Wlewamy żur. Zabielamy śmietaną, doprawiamy. Dodajemy zioła i skwarki.
Nasz rodzinny przepis jest już trochę zmodyfikowany (na pewno niektórzy uznają dodanie choćby majeranku za profanację). Ale taką wersję zalewajki lubimy najbardziej, i jak powtarzał mój Dziadek: zalewajka dobra zupa, kto nie lubi ten jest d*a.

8 komentarzy:

  1. U mnie ta mamałyga z ziemniaków i mąki to porka. To jest naprawdę pyszne. Moje ulubione ze skwarkami i zeszkloną cebulą. Mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porka tez się mówiło, słyszałam także określenie psiocha

      Usuń
  2. Doskonała wpasowuje się taka kuchnia w mój styl życia. Ma być treściwie i szybko. Na pewno miliard razy zdrowsza od fastfudu i smaczniejsze od "slowfudowych" dziwactw kuchni molekularnej ;)

    Piece z blachą pamiętam z dzieciństwa, zawsze toczyłem z kotami wojnę o zapiecek, moi chłopcy widzieli taki u praprababci ale on już nie pracował, więc ani rozpalić ani obsługiwać nie umieją.

    U nas robiło się "zapiekanki" tylko nie pamiętam nazwy. Ziemniaki, w plasterki, kiełbasa, jakieś słoniny, cebulę i grzyby, też pokrojone w plasterki, wszystko to razem do gara, gar do piecaa my do lasu albo w pole... Jak się wracało całość była pięknie zapieczona razem, urumieniona i lekko chrupiąca ale miękka i wilgotna w środku...mniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi zrobiłeś apetyt na taki garnek! Robimy takie danie w żeliwnym kociołku, ale bez grzybów tylko z kapustą, nazywamy to pieczonka, pieczone. Niektórzy dodają buraki. Ale to już potrawa z galicyjskiego rozdziału w moim życiu :)

      Usuń
    2. Ale to straśliwie kaloryczne jest ;)

      Usuń
  3. Sądzę, że zalewajka i prażoki niekoniecznie wywodzą się ze świętokrzyskiego. Pewnie ciężko by było znaleźć kiedy i gdzie się w Polsce pojawiły.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem z tego regionu. U mnie w domu prazoki nazywało się "prażucha". Poza tym - takie same. Niestety, nigdy się nie nauczyłam jej gotować, bo mi nie smakowała. Za to zalewajka i owszem. Chociaż zdarzała się bez grzybków.

    OdpowiedzUsuń

TOP