19.1.17

Opowiem Wam o Nowej Hucie

Nowa Huta
Do tego wpisu przymierzałam się właściwie odkąd powstał blog.  Chociaż nie jestem z Nowej Huty i nigdy tam nie mieszkałam. Przyznam, że do niedawna nawet nie byłam zbyt wielką fanką tej dzielnicy i jestem pewna, że i dziś zabłądziłabym między blokami Willowego i Wandy. 
Zatem dlaczego? Bo dla mnie Nowa Huta to nie jest tylko miejsce na mapie Krakowa. Moja Nowa Huta to tydzień ferii u Dziadków, poranne wyprawy na operetkę do Teatru Ludowego i "Króla Lwa" w kinie Świt. Zakupy w księgarni na pl. Centralnym i spacer Aleją Róż. Kawiarnia Stylowa i wielkie wyprawy z Dziadkiem przez Stalowe i Szkolne nad Zalew. I czarna legenda nowohuckich nożowników. 
Po latach musiałam wrócić do Huty i odczarować ją dla siebie. Powrócić w stare miejsca i odkryć je na nowo. Poczytać, posłuchać rodzinnych opowieści, zrozumieć, spojrzeć na "miasto idealne" oczami osoby dorosłej. I wiecie co? Spodobało mi się.


O tym, jak wyglądał ten kawałek Polski zanim powstał wielki kombinat pisałam już w jednym z poprzednich wpisów. Dziś chciałabym Was zabrać do miasta będącego wizytówką socrealizmu, wybudowanego na surowym korzeniu miasta idealnego.

Jest kilka miejsc, od których moglibyśmy zacząć zwiedzanie. Pierwszy budynek w Nowej Hucie - blok nr 14 na osiedlu Wandy. Na fasadzie znajduje się pamiątkowa tablica. 23 czerwca 1949 r. wbito tu pierwszą łopatę pod budowę miasta robotników.

Nie mogę tu nie wspomnieć także o nowohuckich osiedlach. Z ulicy widać tylko frontową fasadę bloku,  po przejściu bramy ukazuje się plac zamknięty budynkami. Takie osiedle było właściwie samowystarczalne. Prawie na każdym był sklep, przedszkole, magiel, w pobliżu szkoła i park. Do dziś w Hucie jest dużo zieleni, dużo więcej niż w pozostałych dzielnicach Krakowa, a ulice i chodniki są szersze. 

Lubię te osiedla, każde z nich sprawia wrażenie małego, zamkniętego miasta. By na nie wejść trzeba pokonać łukowatą bramę, przewiązkę albo pasaż - i one nie są byle jakie! Zajdziecie tu kasetony, kolumny i łuki, przy klatkach wsporniki i portale.


Nowa Huta

Plac Centralny, od niedawna noszący imię Ronalda Reagana. To serce miasta, od niego odchodzą promieniście ulice i osiedla, niczym w renesansowym mieście idealnym. Przy nim znajduje się ta najbardziej reprezentacyjna Aleja Róż, na której do 1989 r. stał pomnik Lenina. 

Nowa Huta

W czasach PRL aleja zawsze obficie obsadzona była różami. Przy niej znajduje się "Stylowa", kawiarnia, która niedawno obchodziła swoje 60 - lecie. Wnętrze nie zmieniło się od l. 70, tu nadal króluje socrealizm. I jest to celowy zabieg. 
Przy pl. Centralnym zachowały się także inne relikty minionej epoki, choć znikają w zastraszającym tempie. Nie ma już księgarni Skarbnica, zniknęła Moda Polska, ale jest cepelia i neonowa markiza na fasadzie jednego z budynków przy placu. To pamiątka po cukierni o tej nazwie.

Pod filarkami działa jeden z nowohuckich barów mlecznych. Wewnątrz przekrój społeczeństwa: emeryci, uczniowie, rodziny z dziećmi, panowie w garniturach i zagraniczni turyści. Obserwuję sobie gości znad talerza fasolowej za 1,23 zł i naleśników z serem obficie polanych słodką śmietaną i do bólu zębów posypanych cukrem pudrem. Jest prosto, siermiężnie i zaskakująco smacznie. Takiego baru nie znajdę w centrum Krakowa.

Nowa Huta
Przeniesiemy się kawałek dalej, bo skoro mówimy o Hucie musi pojawić się i kombinat. Huta im. Lenina, obecnie T. Sendzimira, ArcelorMittal Poland ma swoją siedzibę administracyjną przy ul. Ujastek. Budynki stojące na wprost siebie zbudowane zostały w duchu realizmu socjalistycznego, tego nowohuckiego renesansu z attykami i ozdobnymi gzymsami, przewiązkami, wspornikami i kolumnami. I oczywiście mają swoje tajemnice.
Nowa Huta

Pod obydwoma budynkami kombinatu, podobnie jak pod większością osiedli powstałych w Nowej Hucie w latach Zimnej Wojny znajdują się schrony dla ludności cywilnej.
Ale zanim zejdziemy pod ziemię przyjrzyjmy się jeszcze tylko kilku zachowanym architektonicznym detalom budynku Z - klatce schodowej, meblom i kasetonom.
Nowa Huta

Nowa Huta

Schrony ciągnące się pod nowohuckimi osiedlami w większości zostały zamienione na komórki lokatorskie i piwnice. Pod budynkiem Z Centrum Administracyjnego zachowały się schrony dla pracowników kombinatu, w budynku S - centrum dowodzenia na wypadek kryzysu. 
Nowa Huta

Przechodzimy przez podwójne śluzy, mające być zabezpieczeniem przed atakiem gazowym. Dalej znajdują się pomieszczenia z ławkami, na których ludność miała czekać aż zagrożenie minie, sprzęt radiowotelefoniczny, ubrania ochronne, wentylatornia. Jest też tunel łączący schron Z i S oraz drugi, prowadzący na powierzchnię, mający wyjście w bezpiecznej odległości od budynku. 

Nowa Huta

Nasz Przewodnik mówi nam, że w rzeczywistości zarówno schrony pod kombinatem, jak i te pod osiedlami w razie ataku jądrowego lub chemicznego byłyby tylko masowymi grobami. Nie miały dostatecznie dobrej wentylacji, ciężko było także zgromadzić odpowiednie ilości jedzenia i picia, by przetrwać newralgiczne dni. Co ciekawe, na dachach wytypowanych bloków np. w Centrum E znajdowały się punkty obserwacyjne. Zachował się sprzęt, którym obserwatorzy mieli mierzyć wielkość atomowego grzyba.
Nowa Huta

To jeszcze nie cała Nowa Huta. Trzeba więcej opowiedzieć o socrealistycznej architekturze, o Zalewie i Dłubni, budowie Arki i barze Meksyk. O kombinacie i o jego końcu. O czołgu na os. Górali. O tym jak kino Świt stało się ciucholandem i o Muzeum PRL. 

Następnym razem.

Informacje praktyczne


Zwiedzanie schronów organizuje Rawelin, tylko na zamówienie lub w dni otwarte (zerknijcie tutaj www.schronynh.rawelin.org)

Preludium do poznawania Nowej Huty może być wizyta w oddziale Muzeum Historycznego m. Krakowa na os. Słonecznym. Ja trafiłam na arcyciekawą wystawę Nowa Huta 1949 +. Oddział organizuje także edukacyjne spacery po dzielnicy.

12 komentarzy:

  1. Moi znajomi z Anglii specjalnie przyjeżdżali, aby Nową Hutę obejrzeć, a potem ich woziłem po różnych zabytkach techniki po całej Polsce :-) A schron mam na własnym podwórzu w Łodzi. Do niczego nie służy, może zacznę po nim wycieczki oprowadzać? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa Huta jest dość popularna wśród turystów, szczególnie z zagranicy. Dla nich to kosmos. Twój schron tez przeciwatomowy?

      Usuń
  2. Socrealizm miał swój urok, ale nie dlatego że budowali to komuniści, ale że swoimi korzeniami sięga znacznie głębiej w dwudziestolecie międzywojenne, czasy legendarnego 3M (miasto, masa, maszyna), Fritz'a Lang'a, i Majakowskiego - podejrzewam iż gdyby nie komunizm, to mógł buntem styl zawojować świat, bo był całkiem logiczny.
    Nowa Huta to także Arka Pana i bitwy robotników z ZOMOwcami.
    Schrony znam świetnie, tak samo jak sprzęt i wyposażenie - mam nawet swój osobisty przydział (plus członkowie rodziny) jako osoba niezbędna do przywrócenia pracy jednostki organizacyjnej. Oczywiście nawet w razie bomby już lecącej w moim kierunku nie zamierzam się do nich "chronić", ale osiedli nowohuckich nikt bombardowač nie zamierzał, co innego sam kombinat i węzły drogowe kolejowe, więc w razie gdyby do wojny jednak doszło mieszkańcy mieli by więcej szans niż niszczęśnicy z Hiroszimy i Nagasaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie architektura socrealizmu ma w sobie to coś, z malarstwem jest już dużo gorzej.
      Szycha jesteś :D

      Usuń
    2. Raczej tan z pierwszego rzutu, jak przeżyje to się mu złoży gratulacje i medal przypnie, a jak je przeżyje? Trudno, medal pośmiertnie i rodzinie parę groszy odszkodowania ;)

      W socrealizmie to poza architekturą, wszystkie inne sztuki miały przej...ane. Opowiadali mi starsi pracownicy jak to usiłowano u nas wystawić "nowatorski" balet o robotniczym trudzie, przy czym baletnice występowały w ... "ferszalunkach" czyli ubraniach roboczych. Robotnicy wypier...lili (bo wyszli to za słabe słowo) po dziesięciu minutach, nadzór techniczny musiał trwać pod czujnym okiem dyrekcji... Po trzydziestu latach pamiętali ;)

      Usuń
  3. Bardzo interesujące spojrzenie na miasto.
    Schrony to również historia mojego miasta - Skarżyska-Kamiennej, gdzie osiedle budowane mniej więcej w tym samym czasie co Nowa Huta też wyposażono w sieć schronów. Można je teraz nawet czasem zwiedzać. Ja się jeszcze na taką wycieczkę nie wybrałam, ale po przeczytaniu tego wpisu nabrałam ochoty na wyprawę pod ziemię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak zwiedzisz, ciekawa jestem co zachowało się w środku

      Usuń
    2. Opiszę na blogu. Ale z doświadczenia wiem, że najtrudniej się wybrać na zwiedzanie we własnym mieście. Zawsze można to odłożyć na później. I tak schodzi...

      Usuń
  4. Zupełnie nieznane mi to tereny, a patrząc na Twój wpis i zdjęcia, to bardzo szkoda! Może przy okazji jakiejś wizyty w Małopolsce obiorę sobie Nową Hutę za kierunek.

    OdpowiedzUsuń
  5. a to pierwsze zdjęcie ?? gdzie to teraz w Hucie jest ?? to Willowe ??

    OdpowiedzUsuń

TOP