16.11.16

Kuchnia wielkopolska. Nie tylko pyry z gzikiem

Kuchnia wielkopolska, o odrębności której możemy mówić na pewno już od XIX wieku, jest jedną z najciekawszych i najmocniej wyróżniających się kuchni regionalnych w Polsce. Któż nie słyszał o pyrach z gzikiem albo rogalu świętomarcińskim, który przebojem podbija Polskę w połowie listopada? Kuchnia wielkopolska zaskakuje różnorodnością, a w połączeniu z nazwami potraw w gwarze tworzy ciekawy  smakowo- językowy miszmasz. Gotowi na kulinarną podróż po Pyrlandii?


Pyra, pyra, pyra!


Pyrlandia, pyra poznańska. Czym mieszkańcy Wielkopolski zasłużyli sobie na takie określenia? Miłością do ziemniaków! Jej korzeni należy szukać w XIX wieku, kiedy to ziemniak upowszechnił się na tyle, że stał się podstawą jadłospisu ludności Wielkopolski. A dlaczego ziemniaka nazwano pyrą? Podobno od nazwy Peru, skąd warzywo płynęło do Europy. A Peru od pyry dzieli już mały krok :).
Pyry, gzik, kapusta i jeszcze wieprzowina!

Z ziemniaków Wielkopolanie robią całą masę pysznych potraw na czele z pyrami z gzikiem. To nic innego jak gotowany ziemniak w mundurku podany z odpowiednio doprawionym serkiem twarogowym. Ziemniak jest super, gzik jest wspaniały, ale połączone w jedno danie jakoś do mnie nie przemawia. Ale spróbować trzeba!


Z ziemniaków można zrobić także szare kluski. Wyrabia się je w oparciu o surowe tarte ziemniaki, a ugotowane podaje się z dodatkiem zasmażanej kapusty, suto okraszone boczkiem. Szagówki to także kluski ziemniaczane cięte na szagę (czyli na ukos), kształtem przypominające kopytka, a tajemniczo brzmiące plyndze to nic innego jak smażone na oleju placki ziemniaczane.

Czernina, parzybroda i ślepe ryby

Ślepe ryby

O czerninie pewnie niektórzy z was słyszeli (a może i dostali), bo to osławiona czarna polewka. Przyrządza się ją z podrobów z dodatkiem kaczej krwi, cukru i octu. Powiem Wam tylko, że brzmi to gorzej niż smakuje.
Parzybroda to kolejna z wielkopolskich zup, bardzo gęsta i sycąca. Jej bazą jest kapusta, ziemniaki i mnóstwo warzyw. A jaka potrawa kryje się pod nazwą ślepe ryby? Z rybami nie ma nic wspólnego. To postna zupa (dlatego ślepa, bez oka tłuszczu), z ziemniaków, a jakże! Bardzo prosta i bardzo, bardzo smaczna.

Gęś, kaczka, wieprzowina

A tu gęsia szyja

Mam nadzieję, że nabraliście apetytu, bo na stół wjeżdżają ciężsi zawodnicy. Po pierwsze gęś. Gęś jedzona tradycyjnie na Świętego Marcina podawana w formie rosołu, pieczonej piersi albo udka. Będąc w Poznaniu w okolicach 11 listopada prawie w każdym restauracyjnym menu znajdziecie dania z gęsi w najrozmaitszej postaci.
W Wielkopolsce popularna jest także kaczka. Jeśli chcecie zjeść ją po poznańsku, musi być upieczona z jabłkami i podana w wybornym towarzystwie modrej kapusty i drożdżowych pyz - kluch na łachu.

Ajsbajn, kapusta i pyrki
Na trzecim miejscu uplasowała się wieprzowina. I tu warto wspomnieć golonkę czyli ajsbajn z kapustą oraz galart - zimne nóżki.

A na deser - słodkie!


Mianem słodkie poznaniak określi wszystkie desery. A zatem w Poznaniu kupimy  sznekę z glancem, czyli po prostu drożdżówkę z lukrem. W oktawę Bożego Ciała i w okolicach Wszystkich Świętych zjemy rury - łukowatego kształtu ciastka piernikowe na miodzie. Ciekawą potrawą jest bambrzok czyli pieczona na blasze babka ziemniaczana, tyle że w wersji słodkiej, bo z cukrem. 
Rogal świętomarciński

I jest też król - rogal świętomarciński. Ten prawdziwy musi zostać wykonany z ciasta półfrancuskiego, ważyć od 150 do 250 g. We wnętrzu skrywa nadzienie z białego maku z bakaliami i aromatem migdałowym. Z zewnątrz kusi lukrem i posypką z orzechów.
Napój z hyćki

I to wszystko Wielkopolanie popiją napojem z hyćki, czyli kwiatów czarnego bzu z dodatkiem cytryny albo ciemnym piwem z Miłosławia.


Kuchnia wielkopolska praktycznie, czyli gdzie zjeść w Poznaniu


Ha, i tu się zaczynają schody. W Poznaniu nie znalazłam restauracji, w której wybór dań regionalnych (a nie tylko bazujących na regionalnych produktach) byłby szeroki. Tym niemniej kilka adresów udało mi się zebrać i przetestować. 

Na kaczkę po poznańsku warto wstąpić do Knajpki na Fyrtlu w dzielnicy Jeżyce, Pyra Bar oferuje dania na bazie ziemniaka (znajdziecie i pyry z gzikiem, i szagówki). Na ślepe ryby i plyndze zajrzyjcie do Podkoziołka. W dzielnicy Śródka wyróżnia się Hyćka, ale przyznam, że tam nie jadłam, bo akurat nie było wolnych miejsc. Urzekła mnie Pastela, bo bazuje na regionalnych produktach (polecam wieprzowinę złotnicką).


Gdzie zjeść najlepszego rogala świętomarcińskigeo nie wiem, bo co roku palmę pierwszeństwa dzierży inna cukiernia.  Najważniejsze, by były oryginalne - z certyfikatem. Dużą estymą darzę te z cukierni H. Piskorskiej. I chyba nie tylko ja, o czym świadczą wielkie kolejki.

A teraz zadanie dla Was Wielkopolanie (i nie tylko). Może Wy znacie jakieś ciekawe miejsca z kuchnią regionalną w Poznaniu i poza Poznaniem? I gdzie iść na te rogale?

Pod tym linkiem >>klik<< znajdziecie Listę produktów tradycyjnych woj. wielkopolskiego, a tutaj >>klik<< listę restauracji zrzeszonych w sieci Dziedzictwo Kulinarne Wielkopolski.

4 komentarze:

  1. Apetycznie się zrobiło.
    Wszystko wielkopolskie, ale parzybroda, zwana u nas pazibrodą, jest i świętokrzyską potrawą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkam na granicy z Wielkopolską i znam te potrawy. Są pyszne i pożywne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę jeszcze nadrobić trochę zaległości w kuchni wielkopolskiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam...
    Kocham ziemniaczaną kuchnię, a ostatni raz jak byłem w Poznaniu to trafiłem do restauracji... greckiej... wstyd jak diabli...

    OdpowiedzUsuń

TOP