25 sierpnia

Pogórze i Góry Kaczawskie dla początkujących



Na Pogórzu Kaczawskim i w Górach Kaczawskich byłam po raz pierwszy. Ba, do niedawna krainy tej nie umiałam dokładnie zlokalizować na mapie! Ale mam szczęście i w weekendowej wyprawie towarzyszył mi mój Przyjaciel z Dolnego Śląska, który region zna jak własną kieszeń. W ten sposób mogłam poznać najciekawsze miejsca, a także kilka perełek z pobocza drogi.
Z wyjazdu przywiozłam zbiór osobliwości, które postaram się podsumować w tym wpisie. Niech będzie on wprowadzeniem dla tych, którzy w Góry Kaczawskie wybierają się po raz pierwszy.


1. Wulkany
Nie bez przyczyny Pogórze Kaczawskie nazywa się Krainą Wygasłych Wulkanów. Przed milionami lat w górę strzelały fontanny lawy, a niebo przysłaniały kłęby dymu. Dziś pozostałości tego piekielnego krajobrazu sterczą w sielskim krajobrazie niczym piramidy. Najpiękniejszą z nich jest niewątpliwie Ostrzyca Proboszczowicka (501 m npm) będąca w rzeczywistości nie wulkanem, lecz nekiem - czyli zastygłym rdzeniem, kominem wulkanu.

Ostrzyca cieszy się nieoficjalnym tytułem najbardziej tajemniczej góry w Polsce i z tym zgodzić się muszę, bo ona ma po prostu klimat (a dla geologów to jest istny raj na ziemi). Po pokonaniu 445 bazanitowych schodów wiodących przez las, po minięciu powykręcanych, starych drzew i wdrapaniu się na wierzchołek ujrzymy szeroka panoramę. W dole pola, doliny, sterczące w krajobrazie niewielkie wzniesienia i ciemna linia Karkonoszy na horyzoncie. I cisza. Na niewielkim wierzchołku byliśmy jakby zawieszeni nad ziemią. 


Ale jeszcze bardziej Ostrzyca podoba mi się z dołu. Widoczna niemal z każdego miejsca Pogórza Kaczawskiego przyciąga wzrok i pobudza wyobraźnię. Tak było chyba od czasów najdawniejszych. 

Widziano w niej pogański ośrodek kultu słońca i miejsce sabatów czarownic. Po II wojnie światowej działał tu legendarny Czarny Janek, postać ciekawa i kontrowersyjna. Dla jednych bojownik, dla innych bandyta. Według legendy Ostrzyca była także przyczyną rozprzestrzenienia się ciekawej, protestanckiej sekty szwenkfeldystów. Diabeł niósł heretyków do piekła, ale zawadził workiem o czubek góry i rozsypali się po całej okolicy.


Wycieczkę proponuje zacząć z Proboszczowa, spacer na szczyt i z powrotem nie powinien zająć dłużej niż 2 godziny.
 
Pozostałością po wulkanicznej przeszłości regionu są także Organy Wielisławskie, znajdujące się na zboczu wzgórza Wielisławka. Stygnąca magma przybrała kształt słupów, które rzeczywiście przypominają kościelne organy. Ciekawym miejscem, by podziwiać obiekt (choć z daleka) są ruiny XIII- wiecznego kościoła św. Katarzyny w Sędziszowej.

2. Bóbr

Rzeka Bóbr tworzy malowniczą dolinę oddzielając Pogórze Kaczawskie od Pogórza Izerskiego. Jest lubiana przez kajakarzy ze względu na swój momentami nizinny charakter i dziewiczą naturę.

Niekajakową przygodę z rzeką warto zacząć od Zapory Pilchowickiej



Wybudowana w latach 1904 - 1912 tama chroniła nadbobrzańskie miejscowości przed powodzią. W 1997 r. 62 metry wysokości nie pomogły i  woda przelewała się przez jej koronę  (podobnie było na Wilczce w Międzygórzu). Największa kamienna zapora wodna w Polsce tworzy malownicze Jezioro Pilchowickie. Idąc od zapory wzdłuż jego brzegów dotrzemy do jednej z najpiękniej położonych stacji kolejowych w Polsce - Pilchowice Zapora. Przez jezioro przeprowadzono także wiadukt kolejowy, przejazd po którym jest atrakcją samą w sobie.

3. Lancelot i żyrafy

Widzimy nadobną Ginewrę w otoczeniu dwórek i złotowłosego Lancelota z Jeziora  śpiącego pod jabłonią. Możnych, rycerzy, konie i świętych. Stoimy w milczeniu i z zachwytem oglądamy historię przeniewierczej miłości królowej i najsłynniejszego rycerza Króla Artura.
I teraz Wam zdradzę, że gdy zza zawijasów drogi i dachów domów ujrzałam niepozorną wieżę książęcą w Siedlęcinie nawet przez moment nie przypuszczałam, że kryje w sobie taki skarb. Bo choć utraciły już barwy, XIV - wieczne freski są bezcenne. To jedyne zachowane na świecie średniowieczne malowidła o tej tematyce i najstarsze zachowane świeckie malowidła w Polsce. Co ciekawe, opowieść nie jest dokończona. Na jednej ze ścian widzimy dopiero sylwetki rycerzy na koniach, czekające na wypełnienie kolorem.

A żyrafy? Po żyrafy trzeba udać się do nieodległej Świerzawy, do XIII - wiecznego późnoromańskiego kościoła pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Obecnie świątynię zamieniono na muzeum. W surowym wnętrzu znajdują się freski przedstawiające Legendę świętej Katarzyny oraz wyobrażenia zwierząt.

4. Złoto i agaty

To bogactwo Pogórza i Gór Kaczawskich. Wprawdzie gorączka złota niczym w Klondike już minęła, ale niejeden na złotym kruszcu się wzbogacił. Jeszcze w l. 70. XX w. okoliczni mieszkańcy eksplorowali kamieniołomy i płukali piasek z dna Kaczawy. Dziś to już chyba zadanie tylko dla hobbystów. Jeśli chcecie poznać historię górnictwa złota na tych terenach przybywajcie do (nomen omen) Złotoryi. W mieście można zwiedzić XVII - wieczną kopalnię złota Aurelia oraz Muzeum Złota.

Mnie bardziej niż złoto zaintrygowały agaty, bo choć kamienie te są półszlachetne i mniej cenne, chyba nigdzie w Polsce nie ma ich tyle co w Górach Kaczawskich. Bogactwo minerałów region zawdzięcza oczywiście wulkanicznej przeszłości. Z lawy ulatniały się gazy, a ich miejsce zajmowały roztwory z krzemionką w roli głównej. Obecnie minerały mają postać bulw, które po rozłupaniu zachwycają bogactwem kolorów.



Nieczynne kamieniołomy nadal są miejscem eksploracji minerałów przez amatorów i poszukiwaczy skarbów. Wędrując po Pogórzu i Górach Kaczawskich mieliśmy okazję natrafić także na głębokie dziury w lesie (co jest wielkim utrapieniem leśników). 


To  "biedaszyby", pozostałości po amatorskich poszukiwaniach. Agaty leżą tuż pod powierzchnią ziemi, tylko trzeba wiedzieć gdzie ich szukać.

5. Zamki i pałace

Na wzgórzu Grodziec, które podobnie jak Ostrzyca Proboszczowicka jest nekiem wulkanicznym wznosi się ponure zamczysko. Choć pierwsze wzmianki o zamku Grodziec pochodzą z XII wieku, dzisiejszy kształt nadała mu XIX  i XX wieczna przebudowa. Miejsce jest tajemnicze, miały tu zostać ukryte skarby III Rzeszy i straszyć duchy z Czarną Prababką na czele (choć nie tak straszną jak inne polskie Czarne Damy). Ostatnim właścicielem zamku był Hubert von Dricksen, niemiecki ambasador w Moskwie i Tokio, zaufany Hitlera, postać o ciekawych losach. "Po życia gorączce" osiadł w Grodźcu, tu spędził wojnę i czekał na zbliżającą się Armię Czerwoną. Przed splądrowaniem zamku i być może śmiercią uratowała go ogromna biblioteka, w tym dzieła wszystkie Lenina i zdjęcia z czasów moskiewskiej dyplomacji. Z aresztu domowego w Grodźcu wykradł go oddział Abwehry i odtransportował w głąb Rzeszy. Do ukochanego zamku nie wrócił nigdy. 

Mimo, że z oryginalnego wyposażenia nie zachowało się praktycznie nic, to i tak spacer po komnatach, murach i wieżach Grodźca należy do niezwykłych przeżyć. Z wież zamkowych rozciąga się rozległa panorama na Karkonosze, Góry Izerskie, Pogórze Kaczawskie. My nie mieliśmy szczęścia do takich widoków z racji iście angielskiej pogody, za to nastrój był niepodrabialny.

Równie urokliwie położoną rezydencja jest XVII - wieczny pałac Lenno, leżący u podnóża średniowiecznego zamku we Wleniu. Tylko zamiast klimatu posępnego szkockiego zamczyska mamy nastrój sielanki we włoskiej winnicy. 


Obecnie znajduje się w rękach prywatnych (można tu przenocować i napić się kawy), ale spod pałacu warto udać się na wycieczkę do ruin zamku i obejrzeć (wprawdzie tylko z zewnątrz) kościół św. Jadwigi. Uliczki przypominają włoskie krajobrazy.

6. Diabły i krzyże

Piekiełko, Czarcia Ambona, Trupień, Czarcia Skała, Wilkołak. Mnogość nazw związanych z sługami piekielnymi na Pogórzu Kaczawskim daje do myślenia. Jakby dla kontrastu w krajobrazie ukryte są liczne kapliczki i krzyże pokutne. Polecę Wam jedno miejsce. Za miejscowością Strzyżowiec droga pnie się w górę, w stronę miejscowości Czernica. Pod grupą lip, po lewej stronie jezdni leży kamienny krzyż z XIV-XVI wieku. 


Jest niepozorny, ukryty w cieniu. Jaką zbrodnię upamiętnia, już się pewnie nie dowiemy. Jeśli się obrócimy, ujrzymy panoramę Karkonoszy, a przed nami wzniesienia Gór Kaczawskich. To jedno z tych miejsc, o których mówimy: "nie chcę jechać dalej".

Jakie jest Pogórze Kaczawskie? Klimatyczne, urokliwe, nastrojowe. Puste, bardzo tajemnicze. To magiczna kraina, na która trzeba zarezerwować sobie znacznie więcej czasu niż tylko weekend.

9 komentarzy:

  1. To jest też świetny teren na rowery - jest pagórkowato, a jednak nie ekstremalnie. Byłem niemal wszędzie, tylko mi ta Świerzawa gdzieś umknęła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzamy się z Autorką, że stacja Pilchowice Zapora jest najpiękniej położona, a przynajmniej najpiękniej z tych, które widzieliśmy. Polecamy Kaczawskie jesienią!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci żeże masz bardzo fajny blog. Twoje wpisy czyta się lekko przez co chyba tak często tu wracam. Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  4. To się nazywa dolać oliwy do ognia, od kilku lat planję wypad na kilka dni w tamte rejony i zawsze z jakiś przyczyn klapa, tak samo w tym roku i już prawie się z tym pogodziłem a tu tymczasem u Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama mam ochotę jeszcze raz wybrać się na Pogórze, choćby za tydzień. Wiem jak dużo ominęłam

      Usuń
    2. Takie życie ;).
      Ja jeszcze dobrze z Pogórza nie wrócę, a już kombinuję kiedy znów tam podreptam.
      Niestety Kaczawy, Izery, Stołowe itd. są tak daleko że trzeba tam planować kilkudniowe wyprawy, a największy poblem to synchronizacja z pracą i rodziną.

      Usuń
  5. Tak, malowidła ścienne w wieży książęcej w Siedlęcinie to bezcenny skarb :) Miło jest móc powiedzieć, że mam u siebie - w Polsce - coś czego nie znajdziemy już nigdzie indziej na całym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam okazję zobaczyć tylko zamek w Grodźcu ale zamierzam tam wrócić w niedługim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny post! W zestawieniu brakuje tylko Sudeckiej Zagrody Edukacyjnej w Dobkowie. Można się więcej dowiedzieć o wulkanach, regionie i zaplanować sobie wycieczkę do innych, ciekawych miejsc :)
    Julka

    OdpowiedzUsuń

TOP