10 sierpnia

Olsztyn. Co zobaczyć w stolicy Warmii?



Olsztyn jest stolicą województwa warmińsko - mazurskiego, a także stolicą Warmii, o czym chyba nie wszyscy pamiętają. W WiMlandii to Mazury nadal grają pierwsze skrzypce i Olsztyn też trochę zawłaszczyły. Na szczęście Warmia zaczyna się bronić przed supremacją sąsiada i stawia na własną markę. Widać to także w stolicy regionu. Olsztyn ma wszystko, żeby zatrzymać odwiedzających: zabytki, zieleń, mnóstwo atrakcji. Jest świetnym miejscem na urlop i chyba fajnym do życia. A mam wrażenie, że turyści jakoś szybko przez miasto przejeżdżają. Błąd, bo Olsztyn trzeba zwiedzać starannie, bez pośpiechu, jak letni ogród.


Na początek mam dla Was garstkę dat i trochę legend. Allenstein, strażnica wśród bagien i lasów powstała w 1334 r. Prawa miejskie rozwijający się ośrodek otrzymał w 1353 r. Nazwę miasto wzięło od przepływającej przez nie rzeki Łyny (Alle) i kamienia. Skąd kamień? Tu już wkraczamy na kręte ścieżki legendy. Według niej w miejscu dzisiejszego Olsztyna istniała osada Prusów, którzy czcili ogromny kamień narzutowy. Późniejsza nazwa miasta miałaby być kalką z języka pruskiego. Ale Olsztyn ma jeszcze jedna legendę, zupełnie odmienną. Otóż kiedyś św. Jakub chodził po świecie i dotarł do osady pośród jezior. Jej mieszkańcy dobrze go ugościli, uczynili swoim patronem, zbudowali kościół, w którym mógł nauczać, a on nadał osadzie nazwę, niezbyt oryginalną, bo od porastających ją olszyn. 

Widok z wieży zamkowe
Legendy legendami, a jeden z najciekawszych zabytków Olsztyna, XIV- wieczna katedra pw. św. Jakuba stoi i przyciąga wzrok monumentalną gotycka bryłą. Gdy weszliśmy do środka, uderzył nas dźwięk organów, odbijający się głucho w surowym, gotyckim wnętrzu. Mieliśmy szczęście, bo w lecie odbywają się koncerty organowe i zostaliśmy na jednym z nich. We wnętrzu zachwycają sklepienia sieciowe i kryształowe, ale z pierwotnego wyposażenia świątyni niezbyt dużo elementów przetrwało do naszych czasów, gdyż uwięzieni przez Francuzów jeńcy rosyjscy spalili większość drewnianych elementów.

Katedra św. Jakuba
 Teraz możemy przejść przez Rynek z odbudowanym po wojnie starym ratuszem, powłóczyć się ulicami (polecam zwłaszcza Okopową), odszukać zaułek kultowej Stawki większej niż życie i już jesteśmy pod zamkiem. Króla tu nie było, bo zamek należał do kapituły warmińskiej

Zamek kapituły warmińskiej
Kilka lat administrował tu najsłynniejszy kanonik warmiński - Mikołaj Kopernik. W zamku, będącym siedziba Muzeum Warmii i Mazur zachował się jedyny instrument sporządzony ręką wybitnego astronoma. Na jednym z korytarzy sporządził sobie tablicę, dzięki której badał jesienne i wiosenne ekwinokcjum. 
 
Tablica Kopernika
 W Muzeum obejrzymy także wystawy etnograficzne, archeologiczne i historyczne oraz wspaniały wielki refektarz. Można się także wdrapać na wieżę. Ale to, co najbardziej w olsztyńskim zamku mi się spodobało kryje się na dziedzińcu. Mam na myśli tzw. babę pruską. To nie jest oczywiście żadna baba! Kamienne figury z rzeźbionym rogiem i wąsami, rozsiane po Warmii być może przedstawiają wybitne postaci plemienia Prusów, dzielnego ludu o tragicznej historii. Gdzieś przeczytałam, że wyszeptane do Prusa życzenie się spełni. Nadal czekam, ale dam Wam znać co i jak ;)

Wspomniałam o Mikołaju Koperniku, to muszą być i gwiazdy. W Olsztynie działa planetarium, gdzie siedząc w wygodnym fotelu można wybrać się w podróż do gwiazd, oraz obserwatorium astronomiczne
 


 To na drugiej jednostce chciałabym się skupić, bo obserwatorium absolutnie mnie zachwyciło. Przede wszystkim dzięki Panu Przewodnikowi wreszcie zrozumiałam jak działa kwadrant, trójkąt paralaktyczny i astrolabium (to ostatnie to tylko tak trochę zrozumiałam), używane przez Kopernika do jego obserwacji. Oglądaliśmy także meteoryty, skały księżycowe, doświadczyliśmy przenikania nionów, a na zakończenie przez teleskop oglądaliśmy plamy na słońcu. Z ostatniego piętra mogliśmy także popatrzeć na Olsztyn z góry (pięter jest sporo, bo instytucja mieści się w dawnej wieży ciśnień). W sezonie obserwatorium organizuje także pokazy nocnego nieba, ale niebo musi być czyste, bez jednej chmurki i nam się nie udało trafić na tak dobrą pogodę.

Wymieniłam wspaniałe zabytki, miejsca, które w Olsztynie po prostu trzeba zobaczyć, a teraz zdradzę Wam, co w Olsztynie całkowicie mnie uwiodło. 
 Po pierwsze jeziora - Ukiel i Długie, położone w samym centrum miasta. Codziennie sobie myślałam, jak fantastycznie byłoby po pracy przybywać nad jezioro i wypoczywać do wieczora. Nad jeziorem Ukiel znajduje się z jednej strony plaża miejska, dla tych którzy kochają gwar i wodne szleństwa, dla tych preferujących ciszę wzdłuż brzegu kryją się kameralne przystanie i spokojne zatoczki. 
 
Nad jeziorem Ukiel
Miasto zrewitalizowało brzegi jeziora, zainwestowało w infrastrukturę pieszą i rowerową i wygląda to naprawdę dobrze.

Po drugie parki. Olsztyn ma nawet swój Central Park! Ma też urokliwy park Podzamcze wzdłuż rzeki Łyny i to było zdecydowanie moje ulubione miejsce przechadzek w Olsztynie. Spacer zaczynaliśmy zwykle koło najstarszego mostu w mieście, mostu św. Jana Nepomucena. Szliśmy wśród wijącej się rzeki, zaglądaliśmy do dawnego kasyna oficerskiego w willi Casablanca, mijaliśmy "Niagarę", czyli próg na Łynie, wędrowaliśmy wzdłuż murów zamkowych (warto spojrzeć stąd na mury, widać na nich ślad po zamkowej toalecie) i dochodziliśmy do potężnych mostów kolejowych. 

Niagara olsztyńska

Po trzecie jedzenie. Rzadko polecam Wam jakieś miejscówki kulinarne (może to błąd). W Olsztynie mam aż trzy miejsca, których urokowi się poddałam. Pierwsze to restauracja Cudne Manowce, z naprawdę cudnym wnętrzem i kuchnią oparta na lokalnych produktach. Zjecie tu warmińskie dzyndzałki i dobre ryby. Drugi punkt to lody Kroczek. Takich sorbetów warzywnych (choćby pomidor czy pietruszka) nie jadłam nigdy i nigdzie. W trzecim miejscu, Browarze Warmia pełnoletni spróbują regionalnego piwa i fajnych kiełbasek. Obok płynie Łyna, jest klimat.

Olsztyn reklamuje się jako O!Gród z natury. Nie ma w tym haśle przesady. Mało jest chyba w Polsce miast tak zielonych (a ja z racji miejsca zamieszkania jestem bardzo wyczulona). 
A Wy, macie swoje ulubione miejsca w Olsztynie? Co dopisujemy do listy?

Poczytajcie także wpis o klimatycznych warmińskich miasteczkach (klik!)

9 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100% ach!
    Sam samochodem trafiłem do Olsztyna akurat w czasie remontów dróg i miałem nieprzyjemne wrażenie że zostałem zamknięty pomiędzy dwoma rogatkami... ale na wrażeniu się skończyło...
    Na pewno nie jest to miasto do zwiedzania samochodem, więc osobnicy wyrośnięci w puszkę, nie będą zadowoleni, ale pieszo czy na rowerach... hulaj dusza!

    Od lat jest w zauroczony Warmią (od czasów harcerskich w bazie we Fromborku), a ostatnio odkąd tak prężnie się rozwija kult/moda (dla jednych kwestia religijna, dla innych moda turystyczna) wędrówek szlakami Jakubowski to Warmią stała się Eldorado, bo tu co krok i co miasto ślady poświęconych świętemu włóczykijowi miejsc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wrażenie, że po Olsztynie źle się jeździ z powodu dziwnie ustawionej sygnalizacji świetlnej, jako pieszy tez trochę kwitłam przy krawężnikach, może jacyś Olsztynianie się wypowiedzą jak to u nich jest :)
      Co do Warmii - rozumiem Twoje zauroczenie, mnie też dopadło od pierwszego spojrzenia. Fascynuje Frombork, Orneta, Reszel, kapliczki w krajobrazie

      Usuń
    2. A między Fromborkiem a Tolkmickiem magiczny święty kamień Prusów, omywany przez wody Zalewu. A zwłaszcza przejście tam dzikiimi plażami na których nie ma wcale piasku tylko miliardy maleńkich muszelek... niczym z 15 letniego kapitana Juliusza Verne'a. Ale klimat.

      Usuń
  2. Małe sprostowanie Olsztyn jest stolicą Warmii i Mazur.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te światła to tak specjalnie ! W jakim celu? A żeby móc zatrzymać się na dłuższą chwilę i rozkoszować się wszystkim tym, co nas otacza ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Olsztyna mam sentyment, bo jako dziecko dwukrotnie spędzałam tam wakacje. Po latach, po drodze nad morze postanowiłam je znowu odwiedzić i naprawdę jestem pod wrażeniem cudownej Starówki i ogólnie całego centrum miasta. Tyle nowych knajpek, ogródków, parków. O jeziorach, nawet nie wspomnę... Olsztyn to naprawdę fajne miejsce do życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że to fajne miejsce do zamieszkania. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Z Olsztynem mam cudowne wspomnienia. Jak dobrze pamiętam, niedaleko tego małego wodospadu jest pomnik żaby z brązu. To właśnie tam, lata temu, będąc jeszcze singielką, pocałowałam ropucha wierząc, że przemieni się w księcia... Nie musiałam długo czekać! Zjawił się po miesiącu i został do dziś! :)))

    OdpowiedzUsuń

TOP