19 lipca

Półwysep Helski. Nad Bałtykiem i Pucyfikiem


Wiem, że są wśród nas osoby, które bez wypoczynku na polskim wybrzeżu Bałtyku nie wyobrażają sobie urlopu. Są też tacy, dla których kilka godzin spędzonych na plaży wśród parawanów i leżaków jest absolutnym całorocznym limitem. Przygotowałam coś dla jednych jak i drugich. Po wizycie na Wolinie i w Słowińskim Parku Narodowym przyszedł czas na kolejny fragment naszego wybrzeża. Dziś zabieram Was w podróż po Nordzie, kaszubskim wybrzeżu Bałtyku, objętym ochrona w ramach Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Odwiedzimy kilka miejscowości, różniących się od siebie diametralnie. Ta różnorodność to największa zaleta tej części Bałtyku.


Stary Hel i piękna Jurata

Tu się Polska zaczyna czy Polska się kończy? W Helu twierdzą, że się zaczyna i przypomina o tym pomnik. Jesteśmy na skrawku Półwyspu Helskiego (który w rzeczywistości to jest mierzeją), na samym koniuszku tego Krowiego Ogona.


Hel to stara osada, sięgająca korzeniami co najmniej XIII w., z zachowaną starą, rybacką zabudową przy ul. Wiejskiej.


Najbardziej znaną atrakcją jest chyba Fokarium. To tutaj, w Stacji morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego mieszkają foki szare, te najsympatyczniejsze lokatorki Bałtyku. Niektóre czekają na powrót do domu, inne w basenach dożyją swych dni. Zwierzaki dostarczają dużo uciechy, ale fokarium pełni przede wszystkim rolę edukacyjną.
To robimy mieszkańcom Bałtyku
Z zabudowy Helu wyróżnia się dawny kościół pw. Piotra i Pawła, który obecnie pełni funkcję Muzeum Rybołówstwa Morskiego (podczas mojego pobytu w remoncie...).
Hel pełnił funkcje strategiczne, o czym przypominają obiekty systemu obrony Helu, porozsiewane w lesie, Muzeum Obrony Wybrzeża oraz latarnia morska z 1942 r.
Jurata, choć leży tylko kilka kilometrów na zachód od Helu różni się diametralnie. To bardzo eleganckie miejsce i parawanów na plaży tu nie uświadczycie.


Jest za to eleganckie molo, jest nadmorski deptak i pomnik królewny Juraty, córki Bałtyku, która płacze bursztynowymi łzami po dziś dzień.

Wesoła Jastarnia i cicha Kuźnica

Jastarnia to spory kurort z dużym portem rybackim i jachtowym. Port zwiedzać można od wody, np. wyruszając na rejs tradycyjną łodzią pomeranką. Warto w Jastarni zobaczyć prywatne muzeum rybackie Pod Strzechą, mieszczące się przy ul. Mickiewicza. Oprowadzała nas przemiła starsza Pani, córka założyciela, ze znawstwem opowiadając o eksponatach, o swojej rodzinie z tradycjami szkutników i rybaków.

W Jastarni znajduje się także chata rybacka z 1881 r., zbudowana z drzewa wyrzuconego przez morze, pochodzącego z rozbitych statków. Wewnątrz odtworzono wystrój tradycyjnego domostwa rybackiego. W Jastarni także latarnia morska, niestety nieudostępniona dla zwiedzających.
Do Kuźnicy, kolejnej miejscowości nie pojedziemy pociągiem, a pójdziemy plażą, nadmorskim szlakiem pieszym. Na plaży witają nas bunkry Sęp i Saratoga. To także pozostałości Rejonu Umocnionego Hel.

Warto zatrzymać się także na wydmie Libek. To punkt widokowy na morze i na zatokę Pucką, a także miejsce morskiej tragedii. W pewna mroźną, grudniową noc rozbił się tu płynący z Lubeki korab. Rano ludzie spieszący na mszę zobaczyli na plaży zamarznięte ludzkie postaci. Za niepilnowanie wybrzeża w sztormową noc wieś została ukarana grzywną, ale większą karą były chyba duchy topielców, które przez kilka lat straszyły w tym miejscu.  
Już się robi bardzo wąsko. W tym miejscu mierzeja ma około 200 m szerokości, a musi pomieścić plażę, nitkę drogi, ścieżkę rowerową, kolej i jeszcze parę domów. Dochodzimy do Kuźnicy, bardzo cichej miejscowości, bardzo rybackiej i nie mającej z wakacyjnym kurortem nic wspólnego.
Dalej są Chałupy, już bez plaży nudystów, za to stały się Mekką kitesurfingowców, z powodu dobrych wiatrów na Zatoce Puckiej. A dalej leży...

Szalony Władek

Władysławowo zwane pieszczotliwie Władkiem to duży i w sezonie letnim bardzo zatłoczony kurort, leżący u progu Półwyspu Helskiego. Choć w pierwszym odruchu miłośnicy ciszy i spokoju będą chcieli Władka ominąć, ja zachęcam jednak, by odwiedzić miejscowość choć na chwilę, bo jest tu kilka ciekawych miejsc. Zaczniemy od portu rybackiego, jednego z największych na polskim wybrzeżu. Powstał dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. Wtedy cała Wielka Wieś (nazwana Władysławowem, na cześć Władysława IV dopiero w 1938 r.) przeżywała okres prosperity. Odrodzona Polska ze skrawkiem wybrzeża musiała tworzyć nowe porty, szukać nowych gałęzi gospodarki. Skorzystało na tym Władysławowo. Ziemię kupił tu m.in. gen. Haller. W istniejącej do dziś Hallerówce znajduje się wystawa poświęcona Błękitnej Armii oraz dyrekcja Nadmorskiego Parku Krajobrazowego.

We Władysławowie pierwsza rzuca się w oczy wysoka wieża w centrum kurortu. To Dom Rybaka, powstały w 1957 r. Na wieży znajdują się dwa tarasy widokowe, z których przy dobrej pogodzie zobaczyć można praktycznie całą Mierzeję Helską.

We Władysławowie znajduje się  słonoroślowy rezerwat Słone Łąki, prawdziwa oaza spokoju w zatłoczonym Władku. Mam nadzieję, że to piękne miejsce nie zniknie pod kolejnymi pensjonatami.

I jest jeszcze Cetniewo - Ośrodek Przygotowań Olimpijskich. Możemy pospacerować Aleją Gwiazd Sportu i zobaczyć pomnik Korona Himalajów. Ośrodek w Cetniewie to przede wszystkim ogromny kompleks obiektów sportowych.
Jastrzębia Góra także leży w administracyjnych granicach Władysławowa. To właśnie na plaży w Jastrzębiej Górze, a nie na przylądku Rozewie znajduje się najdalej na północ wysunięty punkt Polski.



We wsi warto zobaczyć dwa wąwozy: Chłapowski oraz Lisi Wąwóz, u wylotu którego Zygmunt III Waza zakończył nieudaną wyprawę po koronę szwedzką.
A przed nami Rozewie. Choć przylądek stracił swój tytuł "najdalej na północ wysuniętego" ma nadal świetną atrakcję, mianowicie latarnię morską im. Stefana Żeromskiego (który rzekomo tutaj pisał Wiatr od morza). Warto wspiąć się na sam szczyt tej najjaśniejszej polskiej latarni, warto także obejrzeć zbiory Muzeum Latarnictwa Polskiego.


Nieopodal znajduje się nowsza latarnia, którą wybudowano na czas remontu starej. Nie jest udostępniona do zwiedzania.

Jego Wysokość Puck

Na koniec proponuję Wam wizytę w mieście, które urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. To stolica Nordy Kaszubskiej, niegdysiejsza baza floty królewskiej, siedlisko kaprów i miejsce zaślubin polski z Bałtykiem.
Zwiedzanie zaczniemy od najcenniejszego zabytku Pucka, gotyckiej fary św. św. Piotra i Pawła. Masywna bryła kościoła góruje nad miastem. Warto zajrzeć do środka i popatrzeć w górę (sklepienia gwiaździste!).

Spod fary udajemy się na zrewitalizowany rynek z lwem i łososiem. Skąd te dwa zwierzęta w Pucku? Oba widnieją w herbie miasta i o ile łosoś jest zrozumiały, skąd się wziął lew? Jeśli wierzyć legendzie w herbie miał znaleźć się węgorz lub łosoś, ryby się jednak pokłóciły i gdy węgorz już miał zdusić łososia, na ratunek przybył lew. Umieszczono go w herbie, a za towarzysza dostał właśnie łososia.
W charakterystycznym ryglowym budynku szpitala św. Jerzego z 1775 r. znajduje się Muzeum Ziemi Puckiej z fantastyczną wystawą etnograficzną.


Zarezerwujcie sobie sporo czasu, by obejrzeć dokładnie całość, a warto!  Poznaliśmy podstawy kaszubskiego, dawne lecznictwo, życie codzienne i zwyczaje rybaków.
Na zakończenie musimy udać się nad Zatokę Pucką, ten cieplutki Pucyfik. W porcie znajduje się pomnik zaślubin Polski z Bałtykiem upamiętniający wydarzenie z 1920 r. Jest pierścień, jest gen. Haller.

Niedaleko kaper. Przecież to w Pucku stacjonowała królewska flota kaperska. Teraz tylko gofry, relaks i wiatr od zatoki.
Z Pucka można sobie zrobić krótka wycieczkę podmiejskim autobusem. Mechowo, wieś w Puszczy Darżlubskiej, w której jeszcze mówi się po kaszubsku słynie z wapienno - piaskowych grot. Może mają jedynie 16 m długości, ale są niziutkie, pełne fantazyjnych kolumn i sa świetną atrakcją, nie tylko dla dzieci (dla wysokich szczególnie...).


W Mechowie znajduje się także szachulcowy kościół z barokowym wyposażeniem, bardzo swojski, kameralny, wart odwiedzenia.



Prawda, że na Nordzie Kaszubskiej aż żal leżeć na plaży?

Garść praktycznych porad:

 Po Mierzei Helskiej najłatwiej przemieszczać się pociągiem (jeden tor), rowerem lub na własnych nogach po cudownych plażach. Władysławowo jest dobrze skomunikowane i  z Puckiem i z Jastrzębią Górą.

W Pucku polecam Maszoperię Budzisza, smacznie i z tradycjami.

14 komentarzy:

  1. Z nadmorskich klimatówzapraszam do Ustki :)
    http://monikamarcinkowska.com/2016/07/pocztowki-z-wakacji-ustka.html

    Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten kawałek wybrzeża, na zachód od Ustki jest mi kompletnie nieznany. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Zdjęcia piękne, ale dla mnie morze mogłoby nie istnieć:P Jest zbyt płasko, nie lubię leżenia i smażenia się na słońcu. Kąpać się lubię, ale ostatnim razem, kiedy byłam nad Bałtykiem to pogoda nie zachęcała do wejścia do wody, więc poszliśmy na basen...bezsensu. Generalnie dla mnie lekka strata wakacji i pieniędzy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyżej pół dnia spędzam leżąc na plaży. Nad morzem jest mnóstwo atrakcji - zabytków, skarbów przyrody, można nawet morza przez tydzień nie oglądać :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Jak to dobrze, że pokazałaś ten rejon polskiego wybrzeża, bo ma on wiele do zaoferowania oprócz morskich kąpieli... Jeździłam w tamte miejsca na wakacje przez kilka dobrych lat i mam z nimi związane przemiłe wspomnienia i nie są to tylko gofry z bitą śmietaną i leżenie na plaży ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. sporo miejsc znam ale Mechowo mi umknęło... zgroza - takie klimaty...
    A w wieży kierowania ogniem i w bunkrach baterii helskiej byliście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy, z wieży był ciekawy widok na okolicę :)

      Usuń
  5. W większości miejsc byłem, chociaż pobyt nad polskim morzem, to nie moja bajka. Najbardziej podobała mi się Jastrzębia Góra, gdyby nie te tłumy ludzi, to byłoby jedno z niewielu miejsc, gdzie bez przymusu bym pojechał na dwa, może trzy dni :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie piękne zdjęcia i dużo atrakcji, o których nie słyszy się na co dzień

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, warto poznać takie miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne fotografie. Byłam kilka razy nad Bałtykiem ale nie robi ono na mnie większego wrażenia. Zdecydowanie od leżenia bezczynnie na piasku i kąpieli w zimnej wodzie wolę piesze wędrówki po górach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Nad Bałtykiem też można trochę powędrować, może nie bardzo pod górkę (choć są wyjątki ;)) ale tez jest fajnie. Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Polskie morze to jednak jest polskie morze - najlepsze. W zeszłym roku odpoczywałem nad nim w dość nietypowy sposób :) wypożyczalnia kamperów okazała się super wygodnym i super sprytnym pomysłem! Polecam i Bałtyk i taki sposób podróżowania

    OdpowiedzUsuń
  10. Cypel na Helu coś pięknego początek Polski.

    OdpowiedzUsuń

TOP