1.4.16

Suwalszczyzna. 10 miejsc, które Cię zaczarują

Nie jest tajemnicą, że Suwalszczyzna to jedno z moich miejsc na ziemi. Wystarczyło jedno spojrzenie na pofałdowane, zielone pagórki, stada krów na pastwiskach i modre jęzory jezior, by zapałać miłością bezgraniczną i absolutną do tej krainy. Krainy zimnej i tajemniczej, w której jeszcze żyją dawne Bogi, w której jeszcze tyle śladów potężnej Jaćwieży.

Suwalszczyznę odkrywałam powoli, bo na to zasługuje ta kraina. Uwielbiam tam każde miejsce i każdy pagórek. Jeśli i Wy chcecie poznać ten skrawek Polski mam dla Was krótką ściągę. Ale zaznaczam, wskazane miejsca to preludium. Będziecie wchodzić głębiej i głębiej. I wracać!





1. Punkty widokowe- Góra Cisowa i Smolniki

 


Widok z Cisowej Góry


Przygodę z Suwalszczyzną proponuje zacząć z miejsca, w którym można ogarnąć krainę wzrokiem i zobaczyć z czym mamy do czynienia. Góra Cisowa (256 m n pm) położona w pobliżu wsi Gulbieniszki to morena czołowa, jedna z form krajobrazu polodowcowego. Dla charakterystycznej, regularnej formy zwana jest polską Fudżi-jamą. Po pokonaniu niewielkiej wysokości ujrzycie przed sobą bajkowy krajobraz, przyrównywany do Bieszczad. Z widokiem z Cisowej Góry może równać się tylko widok na Cisową Górę. Wybierzcie się do miejscowości Smolniki, do punktu widokowego U Pana Tadeusza (tu kręcono dzieło Wajdy). Widok był uznawany za najpiękniejszy w II Rzeczpospolitej. I daję głowę, że i dzisiaj Was zachwyci.



2. Suwalski Park Krajobrazowy

 


Głazowisko Bachanowskie


Wspomniane wyżej miejsca położone są na terenie najstarszego Parku Krajobrazowego w Polsce. Chroni on rzeźbę polodowcową, na którą już mieliśmy okazje spojrzeć z góry. Teraz możemy z bliska przyjrzeć się głazowiskom, jak temu w Bachanowie, gdzie na 1 ha znajduje się 10 tysięcy głazów (!); jeziorom, z najgłębszą w Polsce Hańczą, ale i malowniczemu jezioru Jaczno i Szurpiły z wnosząca się nad nim Górą Zamkową, która jeszcze nosi ślady obwarowań grodu Jaćwingów, niegdysiejszych bitnych panów tych ziem. 

Okolice jeziora Jaczno


Można odwiedzić Turtul z siedzibą Parku i przewędrować pięknym szlakiem Doliny Czarnej Hańczy, by na własnych nogach przekonać się, czym jest oz.

I trzeba zobaczyć Wodziłki.



3. Wodziłki

 


Molenna w Wodziłkach


Wieś jest ukryta za pagórkami i jeziorami, i za kurzem na wąskiej drodze. Takich wsi jest tutaj wiele.. Ale Wodziłki wyróżnia niepozorna, drewniana budowla. To molenna- dom modlitwy staroobrzędowców. Po reformach Nikona w poł. XVII w. doszło do rozłamu w kościele prawosławnym. Ci, którzy zostali wierni dotychczasowej tradycji, nazwani staroobrzędowcami musieli szukać schronienia się przed prześladowaniami. Część dotarła do Wodziłk (tak odmienia się nazwę na Suwalszczyźnie). I do dziś we wsi mieszka kilka rodzin staroobrzędowców. A po obejrzeniu molenny (nie ukrywam, może być problem z zajrzeniem do środka) można skorzystać z ruskiej bani! To najprawdziwsza parzelnia z brzozowymi witkami, opalana drewnem, po wizycie w której pot będzie lał się strumieniami. Tylko pamiętajcie, żeby się umówić telefonicznie, najlepiej dzień wcześniej.



4. Jezioro Hańcza

 


Jezioro Hańcza


Wróćmy jeszcze nad jezioro Hańcza, najgłębsze jezioro w Polsce (oficjalnie 108,5 m, ale kolejne badania pokazują, że ta wartość jest ruchoma), ale również najzimniejsze. Jezioro rynnowe to prawdziwa lodowa piękność. Zimno wkłuwa się szpilkami w całe ciało, ale ciężko sobie odmówić kąpieli w czystej, zimnej wodzie, z muczeniem krów niosącym się ponad głową i niekończącym zachodem słońca. Z Hańczą warto zapoznać się w pięknie położonej miejscowości Błaskowizna (polecam jako bazę wypadową, tam także znajduje się pomost i kąpielisko, ale bez tłoku, nawet w sezonie) lub Starej Hańczy na przeciwległym brzegu ze starym parkiem i ruinami dworu.



5. Czarna Hańcza




Dolina Czarnej Hańczy
Nie możemy zapomnieć o prawdziwej Suwalskiej Królowej - Czarnej Hańczy. Rzeka otula krainę biorąc początek w okolicy Wiżajn, Polskiego Bieguna Zimna, następnie wpadając do jeziora Hańcza, przecina Suwalski Park Krajobrazowy, by odwiedzić kolejny park- Wigierski Park Narodowy i wreszcie dać się oswoić w brzegach Kanału Augustowskiego. Spływ Czarną Hańczą należy do jednej z najpiękniejszych tras kajakowych w Polsce. Rozpoczyna się na jeziorze Wigry i aby dotrzeć do Augustowa potrzeba ok 5- 7 dni. Na pewno dużą atrakcją są śluzy na Kanale Augustowskim, ale i znany krajobraz widziany z rzeki pozwala zupełnie zmienić perspektywę.


6. Wigierski Park Narodowy

 


Jezioro Wigry


Jezioro Wigry, z jaćwieskiego vingrus- kręty, to taki esowaty, bezcenny klejnot. Miejscem, które trzeba odwiedzić jest miejscowość Wigry z pokamedulskim zespołem klasztornym. Kameduli przybyli nad Wigry w 1668 r. i tu wznieśli swoją siedzibę. Klasztor został skasowany podczas zaborów, na szczęście budynki ocalały. Warto wspiąć się na dzwonnicę, stąd rozciąga się cudny widok na jezioro i cały kompleks zabudowań. W dawnych eremach można znaleźć nocleg. Kamedułom oprócz klasztoru Suwalszczyzna zawdzięcza sieję- rybę, którą z Włoch sprowadził diabeł na życzenie pewnego mnicha. Przestraszony dźwięków klasztornych dzwonów diabeł upuścił zdobycz, a ta wpadła do jeziora Wigry i tam już pozostała.
 
Zespół pokamedulski w Wigrach


Zespół pokamedulski w Wigrach

Wigierski Park Narodowy można także zwiedzać (szczególnie z dziećmi) z wagonika dawnej kolejki leśnej. Pociąg startuje z miejscowości Płociczno i jedzie wzdłuż jeziora, więc jest okazja by poznać najciekawsze zakątki.



7. Mosty w Stańczykach

Wiadukty w Stańczykach


Kto w tej mroźniej krainie wybudował akwedukty? To pierwsza myśl, która się pojawia gdy zbliżamy się do wsi na skraju Puszczy Rominckiej. Dwie potężne konstrukcje z akweduktem mają wspólne jedynie to, że przy ich budowie wzorowano się na ich rzymskich przedstawicielach w Pont du Gard. 

Wiadukty w Stańczykach


To, co widzimy przed sobą to ponad 36 m wiadukty kolejowe, pozostałości linii kolejowej Gołdap- Żytkiejmy, rozebranej przez Rosjan w latach 1912-1914. Co ciekawe tory przebiegały tylko przez jeden z nich. Dziś mosty służą turystom i wielbicielom skoków na bungee. Za niewielką opłatą można wejść na górę, choć moim zdaniem największe wrażenie robią jednak z dołu.



8. Sejny


Klasztor w Sejnach


Stolica sejneńszczyzny słynie z ciekawego podominikańskiego zespołu klasztornego z łaskami słynącą szafkową figurą Matki Boskiej Sejneńskiej z Dzieciątkiem z XV w. 166 cm Madonna szafkowa z Sejn znajduje się w ołtarzu głównym i trzeba ją zobaczyć, choćby dla tego, że to popularne na ziemiach zakonu krzyżackiego przedstawienie ma w Polsce już tylko cztery przedstawicielki. W budynku klasztoru odwiedziłam jedno z najbardziej urzekających muzeów w Polsce, nie ze względu na eksponaty, choć te tez były ciekawe. Półmrok, grube mury, skrzypienie podłóg, zupełna pustka i tylko oczy świętych i biesów patrzące ze ścian mocno zapadły mi w pamięć.

Muzeum Ziemi Sejneńskiej

Sejny to także bardzo prężny ośrodek mniejszości litewskiej, którego centrum kulturalne znajduje się w tzw. Białej Synagodze. Jeśli chcecie zakosztować Litwy i duchowo i na podniebieniu wybierzcie się nieco na północ, do Puńska



9. Puńsk

 


Krajki litewskie


Tu 80 % mieszkańców stanowi mniejszość litewską i to i widać, i słychać, choćby w codziennych rozmowach w sklepie czy w podwójnych nazwach. Choć we wsi nie ma zabytków najwyższej klasy warto tu przybyć z kilku powodów. Jednym z nich jest Muzeum Regionalne w budynku starej plebani, powstałe z wielkiej pasji i chęci ocalenia zabytków kultury ludowej tutejszych mieszkańców. Wewnątrz można także kupić wiele wyrobów rękodzieła, choćby charakterystyczne krajki- kolorowe paski z lnu. Tuz obok znajduje się kościół pw. Wniebowzięcia NMP, w którym należy zwrócić uwagę na ozdoby. Na obrusach zobaczymy m.in. litewskie wzory. W Puńsku znajduje się także zagroda litewska, pokazująca typowe budownictwo okolicy z przełomu XIX i XX w. A wisienką na torcie jest jedzenie.

W Puńsku


I tak dochodzimy do ostatniego punktu.



10. Kuchnia Suwalszczyzny




Kakory, soczewiaki i czenaki, słodkie mrowiska i mięsne kartacze to potrawy, dla których jestem gotowa przejechać całą Polskę. Krótką ściągę z najciekawszych dań Suwalszczyzny znajdziecie pod tym linkiem.



I jeszcze jedno. Wędrując po Suwalszczyźnie zbierajcie nazwy miejscowości, jezior i wzgórz. Tajemniczo (a czasem komicznie) brzmiące Gulbieniszki, Szurpiły i Wiłkopedzie zapisują się w pamięci równie mocno jak krajobrazy. Często pochodzą z jaćwieskiego (jak Hańcza, Wigry, Szeszupa), wymarłego języka wymarłego ludu, który choć w ten sposób pozostał na swoich ziemiach.



Garść przydatnych linków:





8 komentarzy:

  1. Tak dawno nie byłem na Suwalszczyźnie, zatęskniłem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam te wszystkie miejsca, nie dodarłam jedynie do Stańczyk, ale z tego co wiem, nie można już tam skakać na bungee. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie moje tereny, ale w moim stylu. Szkoda, że tak daleko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że tak daleko ode mnie.
    Z chęcią bym się tam wybrała.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki - Suwalszczyznę znam zdecydowanie słabiej niż Warmię i Mazury - ot tak przejazdem "przy okazji" - wybieram się w przyszłym roku, to jak Bóg da doczekać skorzystam z twoich propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo pouczający post :) Na pewno kiedyś odwiedzę kilka z tych miejsc. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Suwalszczyzna rzeczywiście jest piękna. Gdy wjechaliśmy na jej tereny zauroczył mnie ten pagórkowaty teren i zaskoczył, że taki pofałdowany :D Miejsca w 100% godne odwiedzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super relacja! Suwalszczyzna to jeszcze wciąż nieodkryta przez nas kraina, dziękuję za podpowiedź, co warto na początek w niej zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń

TOP