15.4.16

Słowiński Park Narodowy. Poradnik dla znudzonych plażą




Słowiński Park Narodowy


Pamiętacie jeszcze mój post o wyspie Wolin? Pisałam wtedy, że nie lubię leżenia na plaży, a wyjazd nad Bałtyk to dla mnie okazja do pokonania kolejnych kilometrów. Nic się nie zmieniło, dlatego dziś przygotowałam drugą część poradnika dla znudzonych plażą. Znów mamy przed sobą pięć dni, a na warsztacie okolice Słowińskiego Parku Narodowego.



1. Ruchome Wydmy w Słowińskim Parku Narodowym


To miejsce, które bezwzględnie trzeba zobaczyć, bo należy do jednych z najciekawszych i najoryginalniejszych krajobrazów w Polsce. Jeśli za nasz punkt wypadowy wybraliśmy Łebę (a poza sezonem to naprawdę ciekawe miejsce) czeka nas bardzo przyjemny, choć długi spacer. Z portu wędrujemy na zachód, wzdłuż sosnowego lasu.

Przekraczamy punkt kasowy Słowińskiego Parku Narodowego. Tuż obok znajduje się filia Muzeum Przyrodniczego, wieża widokowa, z której już możemy dostrzec nasz cel nasz cel oraz pomost nad jeziorem Łebsko, największym spośród tutejszych przybrzeżnych jezior. Łebsko to ciekawy akwen. Podczas jesiennych sztormów woda czasem przelewa się przez mierzeję, dlatego w jeziorze woda jest ni to słodka ni słona. Zbiornik ma momentami żółtawy odcień, jest bardzo płytki (w najgłębszym miejscu 6 m) i zazwyczaj spokojny.
Słowiński Park Narodowy
Łebsko


Ruszamy w dalszą drogę. Po około 3 km docieramy do Muzeum Wyrzutni Rakiet Rąbka. Podczas wojny znajdowały się tu tajne niemieckie poligony doświadczalne, a po wojnie testowano w Rąbce rakiety meteorologiczne.
Słowiński Park Narodowy
Martwy las

Za nami kolejne kilometry, a przed nami cel- czy to góry w śniegu? Pustynia? Jak okiem sięgnąć widzimy zwały białego piasku. Ściągamy buty i wspinamy się na ogromną piaskownicę. Po lewej mijamy martwy las, zasypany przez piach. W niebo sterczą uschnięte kikuty drzew. Wydmy stale się przemieszczają, każdego roku zagarniają kolejne fragmenty lądu, zmieniają kształty, wędrują. Po grzbiecie wydmy docieramy na plażę. Do Łeby wracamy brzegiem morza.
Słowiński Park Narodowy
Wydmy Słowińskiego Parku Narodowego

Spacer na wydmy i z powrotem to około 14 kilometrów.


2. Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach



Po wczorajszym pierwszym kontakcie ze Słowińskim Parkiem Narodowym trzeba sobie wyjaśnić genezę jego nazwy. Otóż nie będzie chyba zaskoczeniem fakt, że nazwa parku pochodzi od Słowińców, którzy te ziemie zamieszkiwali. A kim byli Słowińcy? Najprędzej dowiemy się tego w miejscowości Kluki, w Muzeum Wsi Słowińskiej.

Tu chciałabym oddać głos Remusowi, bohaterowi książki Życie i przygody Remusa, tej biblii kaszubskiej i jednej z najpiękniejszych powieści o regionie. Posłuchajcie: Wieś wyglądała z daleka jak stado wielkich wołów, które usiadły w piaskach, aby spokojnie przeżuwać, rogate łby podniósłszy do góry.

Słowiński Park Narodowy
W Klukach praca wre

Nie sposób trafniej opisać białych chałup przycupniętych wśród piachów nad jeziorem Łebsko. Skansen tworzą oryginalne zagrody. Kim byli ich mieszkańcy? Słowińcy to odłam Kaszubów, mówiący własnym językiem, mający własne tradycje i kulturę. Po wojnie uznani za Niemców zostali wysiedleni lub zmuszeni do emigracji. Ostatni opuścili te ziemie w l. 60. 

Słowiński Park Narodowy
W drodze po torf

I teraz turyści mogą oglądać ich zagrody, ale już bez nich, choć skansen i tak żyje, a to dzięki jego pracownikom. Na piecach waży się strawa, dwóch mężczyzn w białych koszulach i ciemnych portkach porządkuje sieci, a na łące trwa wydobycie torfu (w weekend majowy odbywa się słynne Czarne Wesele, wielkie kopanie torfu). A my? Pojedliśmy drożdżowych wafli i zagłębiliśmy się między chaty. Na dłużej przystanęliśmy przy klumpach, specjalnych szerokich "butach" dla konia, zapobiegających topieniu się zwierzęcia w bagnie. Klumpy to swoisty symbol skansenu i resztek kultury Słowińców.

Słowiński Park Narodowy
W Klukach

Do Kluk dojedziecie z Łeby z prywatnymi przewoźnikami, podobno w sezonie kursuje też statek po jeziorze Łebsko, nam się nie udało na niego trafić, ale taka wycieczka brzmi ciekawie.


3. Słupsk


 Dziś odwiedzimy największe miasto regionu, stolicę dawnego województwa słupskiego. Słupsk to zadbane, ładne miasto, pomimo 30 % zniszczeń dokonanych w trakcie II wojny światowej. Warto przespacerować się po centrum, zobaczyć Czerwony Ratusz, gotycki kościół św. Jacka, Bramę Nową i owianą złą sławą Basztę Czarownic, w której czekały na egzekucję kobiety oskarżone o czary. Koniecznie trzeba odwiedzić Zamek Książąt Pomorskich, którego mury mieszczą Muzeum Pomorza Środkowego
 
Słowiński Park Narodowy
W Muzeum Pomorza Środkowego
Wewnątrz zgromadzono eksponaty związane z historią tych ziem oraz z możną rodziną de Croy, na ślady której będziemy się natykać raz po raz w trakcie całego pobytu. Muzeum to gratka przede wszystkim dla fanów Witkacego. Gromadzi największą w kraju kolekcję prac plastycznych Stanisława Ignacego Witkiewicza. W położonym tuż obok zabytkowym młynie znajduje się wystawa etnograficzna dotycząca zarówno Słowińców, jak i osiedleńców przybyłych na te ziemie po II wojnie światowej.
Słowiński Park Narodowy
Stroje Słowińców

A ze Słupska można odbyć kolejne wycieczki.


4. Smołdzino, Rowokół Czołpino



Pierwsze w planie jest Smołdzino. Tu, w domu w kratę znajduje się siedziba Słowińskiego Parku Narodowego i Muzeum Przyrodnicze

Słowiński Park Narodowy
Muzeum Przyrodnicze w Smołdzinie
Wewnątrz zdobywamy informacje o rodzajach lasu, awifaunie Parku, o lodowcach, jeziorach przybrzeżnych, barchanach i wędrowaniu wydm. Uzbrojeni w wiedzę udajemy się na świętą górę Słowińców- Rowokół. Zatrzymajmy się tu na chwilę, bo miejsce to rozpalało wyobraźnię w przeszłości i chyba nadal zachowało część swoich tajemnic. W przedchrześcijańskich czasach Rowokół miał być miejscem kultu Swarożyca, dla którego płonęły tu ognie. Także w średniowieczu ogień podtrzymywano, być może także dlatego, by wskazywał żeglarzom drogę, jak latarnia morska. Na stokach gór miała znajdować się osada piratów, zamek niegodziwej księżniczki, a w czasach prawie współczesnych- miejsce ukrycia zagrabionych przez hitlerowców skarbów.

Słowiński Park Narodowy
Widok z Rowokołu

Dziś na zalesionym wierzchołku ustawiono platformę, dzięki której można dostrzec to, co ponad drzewami. I tak widzimy Łebsko, jeziora Dołgie Małe i Duże, Gardno, wybrzeże Bałtyku i naszą piaskownicę. Wracamy do Smołdzina, mijamy XVII-wieczny kościół fundowany przez Annę de Croy i łapiemy autobus do Czołpina. Spoglądamy w kierunku Rowokołu. 

Słowiński Park Narodowy
Rowokół
Stąd wygląda jak wulkan, osamotniony w płaskim krajobrazie. Przed nami kolejny cel- Wydma Czołpińska

Słowiński Park Narodowy
Przez wydmy w Czołpinie

Tym razem mamy do czynienia z wydmą nieruchomą, czyli szarą. To jest dopiero gigant! Wędrujemy po piachu w stronę morza. Pierwsze wzniesienie, drugie, trzecie i lądujemy na plaży. Idziemy na zachód, skręcamy w bór bażynowy i docieramy do latarni morskiej. Ma niewiele ponad  25 m wysokości, ale widok z góry jest zachwycający. Nad lasem wznosi się wydma, jakby ktoś wysypał wór piasku, a w oddali morze. Do Smołdzina wracamy niebieskim szlakiem przez las, wzdłuż jezior Dołgie Duże i Małe.


Słowiński Park Narodowy
Widok z latarni w Czołpinie


Wycieczkę można rozłożyć na dwa dni. Pierwszego warto zobaczyć Słupsk, Smołdzino i zajrzeć nad jezioro Gardno (np. w malowniczej miejscowości Garda), a drugiego powędrować do Czopłpina.


5. Osetnik i latarnia Stilo



Na zakończenie pobytu fundujemy sobie prawdziwą plażową wyrypę. Wyruszamy z Łeby tym razem na wschód, po plaży wzdłuż Mierzei Sarbskiej. Mijają nas niepłochliwe siewnice, piaskowce i biegusy zajęte swoimi ptasimi sprawami. Patrzymy w morze, na wystający maszt zatopionego po wojnie statku West Star. Docieramy do Osetnika. Na plaży znajdują się pozostałości słupa przeciwmgłowego. My ruszamy do latarni morskiej o obco brzmiącej nazwie Stilo. 

Słowiński Park Narodowy
Latarnia morska Stilo

Budowla, ukryta na wyspie pośród lasu ma charakterystyczne biało-czerwono-czarne pasy. Z góry widok jest wprost bajeczny. Wracamy do Łeby wzdłuż brzegu jeziora Sarbsko. Za każdym zakrętem linii brzegowej mamy wrażenie (i nadzieję!), że żegnamy jezioro i za chwilę ujrzymy pierwsze domki Łeby. Niestety, droga dłuży się niemiłosiernie, dlatego mniej wytrwałym polecam powrót do kurortu licznymi busami. Całość trasy to grubo ponad 30 km.


Jeśli szukacie pustych (albo przynajmniej dużo mniej zatłoczonych plaż, bardzo polecam Wam właśnie Osetnik).

Zgodzicie się ze mną, że nad Bałtykiem szkoda czasu na leżenie na plaży?

5 komentarzy:

  1. Zobaczyć morze i wydmy to moje marzenie :) Fajnie, że chociaż dzięki twoim zdjęciom mogę się tam przenieść :)
    Pozdrawiam Kasia http://magurskiewyprawy.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie umiem leżeć na plaży, diabli mnie biorą po 15 minutach. A pobyt nad morzem to zawsze okazja do intensywnego zwiedzania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pzyjemne wspomnienia. Wydmy pięknie pokazane. Poza nimi pamietam znakomite trasy rowerowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybrzeże, jak najbardziej aktywnie! Najlepiej na rowerze ;) Polecam jeszcze poranną przebieżkę na wschód słońca - puste plaże, tylko krzyki mew i szum morza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na jakiejś wycieczce chadzałem po tych wydmach. Ciekawe miejsca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

TOP