1.3.16

Kościoły w Krakowie. Tajemnice, cuda, osobliwości


Kościoły w Krakowie to temat rzeka. Chyba tylko nieprzebrana mnogość knajp i kawiarni wyprzedza liczbę świątyń. Przyjeżdżający na kilka dni mogą mieć niemały dylemat, co z tego ogromu wybrać, co zobaczyć i dokąd pójść. Są kościoły najważniejsze, takie, w których trzeba być- jak Katedra na Wawelu, kościół NMP czy franciszkanów z witrażami Wyspiańskiego. Dziś chciałabym Wam pokazać świątynie może mniej znane, może mniej reprezentacyjne, ale równie ciekawe, a przede wszystkim skrywające w swoich murach tajemnice, cudowne historie i prawdziwe osobliwości.

1. Klasztor Cystersów w Mogile



By zobaczyć pierwszą świątynię należy udać się na teren dawnej wsi Mogiła, wchłoniętej w l. 50. przez powstająca Nową Hutę. Tu znajduje się wzniesiony u progu XIII w. klasztor Cystersów i sanktuarium Krzyża Świętego. Świątynia od zawsze była miejscem licznych pielgrzymek, a to za sprawą cudownej figury Chrystusa, figury o tyle interesującej, że posiada prawdziwe ludzkie włosy. Skąd się wzięły? Jak chce legenda, pewna młoda mieszkanka Mogiły ścięła własne włosy i przytwierdziła do wizerunku w intencji powrotu braci z wojny. Włosy wrosły w figurę, a chłopcy wrócili z wojny. Sam krzyż miał zostać wyłowiony z Wisły przez rybaka gdzieś w XIII wieku wraz z dwoma innymi krzyżami, które trafiły do kościoła mariackiego i kościoła św. Krzyża. Do dziś wierni zanoszą swoje intencje przed łaskami słynący, cudowny wizerunek, obchodząc go dookoła na klęczkach. Bardzo wymowne są koleiny w posadzce wyżłobione przez kolana przez setki lat.



Vis-a-vis opactwa znajduje się drewniany kościół św. Bartłomieja z XV w, jedna z najstarszych świątyń drewnianych w Małopolsce.

O klasztorze w Mogile i innych cysterskich klasztorach w Polsce południowej poczytacie tutaj

2. Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej




To ogromna, gotycka świątynia powstała jako jeden z kościołów ekspiacyjnych, ufundowanych przez króla Kazimierza Wielkiego, pokutującego za utopienie księdza Marcina Baryczki. Nie sposób jej nie zauważyć spacerując po krakowskim Kazimierzu. Surowe, skromne wnętrze skrywa współczesną figurę pewnej augustianki żyjącej w XV w., a mianowicie św. Rity z Cascia. Święta jest patronką od spraw trudnych i beznadziejnych. I to właśnie do niej 22 dnia każdego miesiąca zanoszą swoje modlitwy wierni trzymając w ręku pęki róż. Jeśli akurat będziecie wieczorem na Kazimierzu, zwróćcie uwagę na siedzące nieopodal kościoła kwiaciarki z różami w wiaderkach i kupujących znikających we wnętrzu świątyni.


Sama świątynia miała niemałego pecha. Dwukrotnie ucierpiała wskutek...trzęsienia ziemi. I tak naprawdę nie jest ukończona.

3. Kościół Reformatów



Ten stojący na Starym Mieście, ale nieco na uboczu głównych szlaków turystycznych kościół Reformatów pw. Kazimierza Królewicza ożywia się (choć zaraz zobaczycie, że to niefortunne słowo) raz w roku, w okolicy dnia Wszystkich Świętych. Najczęściej 2 listopada dla zwiedzających zostają udostępnione krypty. Choć trzeba odstać swoje w długiej kolejce, moim zdaniem warto. Nigdzie sentencja memento mori nie tłukła mi się tak mocno po głowie (może jeszcze w Kaplicy Czaszek w Czermnej). W podziemiach kościoła spoczywa 70 zmarłych, z około tysiąca niegdyś tu pochowanych. Dzięki swoistemu mikroklimatowi ciała zachowały się w stanie niemal idealnym. Obok żołnierza napoleońskiego spoczywa panna w sukni ślubnej, według legendy otruta na własnym weselu, w swojej ziemskiej powłoce leżą zakonnicy z kamieniem pod głową.

W ostatnich latach wejście do krypt zostało mocno ograniczone z powodu pojawienia się w podziemiach śladów wody i pleśni. To duże zagrożenie dla podziemnej nekropolii, dlatego, by dodatkowo nie psuć mikroklimatu powietrzem, które wnoszą żywi od dwóch lat podziemia są całkowicie zamknięte. Czy to się zmieni- nie wiadomo.



Jeśli do Krakowa traficie w innym terminie, wstąpcie do kościoła, by zobaczyć cudowny wizerunek Chrystusa, chroniący miasto przed morowym powietrzem a także, na fasadzie nieopodal wejścia dzwonek za konających z 1835 r., jeden z trzech wiszących jeszcze w Krakowie.

4. Kościół św. Benedykta




Położony na Wzgórzu Lasoty kościół św. Benedykta jest jedną z najstarszych, a na pewno najmniejszą świątynią w Krakowie. Gotycka budowla, zamknięta na głucho przez 363 dni w roku (wyjątkiem jest dzień jej patrona 21 marca i Rękawka- w pierwszy wtorek po Wielkanocy) jest prawdziwą zagadką dla archeologów. Dzięki przeprowadzonym wykopaliskom kościół uchylił nieco rąbka swojej tajemnicy i dziś wiemy, że na miejscu znanej dziś bryły z XV wieku znajdowała się przedromańska świątynia z piaskowca z przełomu X i XI w. Być może na jej murach tynieccy benedyktyni założyli swój kościół filialny w XII wieku. Odkryto tu także ślady pochówków, z których najstarsze mają około tysiąca lat! Prace trwają nadal, a pasjonaci archeologii, tajemnic i Krakowa czekają na nowe wieści, bo miejsce, w którym stoi kościół cieszy się magiczną sławą. Przecież stąd już tylko parę kroków do kopca Kraka, znanego miejsca pogańskiego kultu.

Zdradzę Wam, że ten maleńki kościółek na uboczu jest na pierwszym miejscu mojego prywatnego rankingu miejsc tajemniczych w Krakowie. W oddali huczy coraz większe miasto, a on stoi, trochę zapomniany, zupełnie niepozorny.

5. Klasztor Kamedułów na Bielanach


Z klasztorem, znanym szerzej jako Erem Srebrnej Góry mam pewien problem. Otóż kobiety mogą przekroczyć jego progi jedynie w dwanaście dni w roku, przypadające na największe święta. W pozostałe dni wstęp do eremu mają tylko mężczyźni, po zameldowaniu się u furtiana. Ale gdy pokonacie już klasztorną bramę znajdziecie się w innym świecie. Bo czas stanął tu dawno temu, chyba w 1604 r., gdy sprowadzeni przez Mikołaja Wolskiego Kameduli przybyli na Bielany. Mnisi nadal żyją jak przed wiekami. Dzień rozpoczynają o 3.30, od 4.00 do 7.00 trwają modlitwy, po śniadaniu kameduli zabierają się do pracy. W myśl zasady, że bezczynność jest wrogiem duszy zakonnicy dużo pracują, mało mówią, surowo poszczą i bardzo skromnie żyją. Na Srebrnej Górze zostało ich jedynie kilkunastu.

4 komentarze:

  1. Mój prywatny ranking to:
    1 - św Andrzej na Grodzkiej (no nie na tej...Grodzkiej)
    2 - Salwator na Salwatorze
    3 - Benedykt na Lassocie (plus wódka na Tamce)
    4 - Benedyktyni w Tyńcu (się "na" nijak wstawić nie dało)
    5 - Cystersi na Mogile (ale to głownie dlatego ze na uboczu)

    OdpowiedzUsuń
  2. Klasztor w Tyńcu pięknie położony a śpiew chóralny braci wywołał u mnie gęsią skórkę. Ponadto uwielbiam zapach starych kościołów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny i ciekawy temat na opowieść. Nie znam krakowskich kościołów więc z chęcią o nich przeczytałam zwłaszcza, że te małe i mniej znane też potrafią być i piękne i ciekawe. Bardzo mi się podoba kościół św. Benedykta a Kościół Reformatów zupełnie na kościół nie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowałaś mnie. Bardzo mało znam Kraków od tej strony, a szkoda! Będę nadrabiać :)

    OdpowiedzUsuń

TOP