14.3.16

Jędrzejów. Muzeum Zegarów im. Przypkowskich

Muzeum Zegarów w Jędrzejowie

W południe soczewka skupia najwięcej światła. Ciepło promieni słonecznych powoduje zapalenie prochu i złota armatka wystrzela, obwieszczając godzinę 12.00. Tak biją słoneczne godziny w Jędrzejowie! Opisany zegar został wykonany w Paryżu dla Stanisława Leszczyńskiego i jest jednym z ponad sześciuset zegarów, które podziwiać można w Państwowym Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie. To pod względem wielkości (po Oksfordzie i Chicago) trzecia na świecie kolekcja zegarów i przyrządów astronomicznych.

Jej początki sięgają początku XX w. gdy Feliks Przypkowski, lekarz z zawodu a z zamiłowania astronom, meteorolog i bibliofil nabył pierwsze zegary i umieścił je w swoim mieszkaniu w Rynku. Pasją zaraził syna Tadeusza, a ten w 1962 r. przekazał ogromną już wtedy kolekcję państwu. Dziś turyści mogą zwiedzać dawne mieszkanie Przypkowskich.

Muzeum Zegarów w Jędrzejowie
Kamienica Przypkowskich od strony dziedzińca

Wkraczamy do niepozornej bramy. Kupujemy bilety i po chwili wspinamy się za naszą Panią Przewodnik do niegdysiejszej poczekalni. Witają nas portrety Przypkowskich oraz imponujące drzewo genealogiczne rodu, którego korzenie sięgają średniowiecza. Tak jak pacjenci przed stu laty, tak i my przechodzimy do gabinetu lekarza. Wnętrza mieszkania zachowały się praktycznie w niezmienionej formie. Widzimy leżankę, piękne, intarsjowane biurko i książki w etażerce. Dostrzegamy też pierwsze zegary. 
 
Muzeum Zegarów w Jędrzejowie
Sypialnia Pani Domu

Zegarowy głód lekko zaspokajamy w kolejnym pokoju. W gablotach zgromadzono pokaźną kolekcję klepsydr wszelkiej formy oraz bardzo ciekawych zegarów ogniowych. Przechodzimy przez kolejne pomieszczenia: jadalnię, kuchnię, sypialnię. Wreszcie są. Wiszące, stojące, szafkowe, polskie i niemieckie. Zegary. Wszędzie zegary. Jeden nawet wisi u sufitu w formie kuli, na którą zerkali niegdyś grający pod nim w karty mężczyźni, tylko nieznacznie zadzierając głowę do góry.

Muzeum Zegarów w Jędrzejowie
Zegar karciany

Ale to i tak przedsmak tego, co czeka na nas w następnym pomieszczeniu. Wchodzimy do obszernej sali wypełnionej szklanymi gablotami. A w każdej gablocie zegary słoneczne- gnomony i zegary wysokościowe, wertykalne i azymutalne, zegary przenośne i wielkie jak pół gabloty. Od ich rozmaitości, wymiarów, form i ozdób może się zakręcić w głowie. Przystajemy zachwyceni przy każdym z tych maleńkich cudów nauki i sztuki. 
 
Muzeum Zegarów w Jędrzejowie
Zegary słoneczne

Teraz znajdujemy się w budynku przylegającym do mieszkania naszych bohaterów. Mieściła się tu niegdyś apteka. Obecnie Muzeum zaadaptowało pomieszczenia tworząc również w nich wnętrza mieszczańskie. Najbardziej podoba mi się sala kurdybanów. Kurdybany (najbardziej znane chyba te z Wawelu) to po prostu tapety ze skóry, bardzo bogato zdobione.

Muzeum Zegarów w Jędrzejowie
Kurdyban

Po około godzinie zwiedzania opuszczamy gmach Muzeum. Udajemy się jeszcze na dziedziniec i do ogrodu, gdzie także znajdują się zegary słoneczne, niestety o tej porze roku jeszcze śpiące w otulinie z włókniny.

Jeśli komuś z Was po takiej wycieczce nadal będzie mało czasomierzy, zachęcam do spaceru po Jędrzejowie. To miasto, w którym na zegary natkniecie się praktycznie na każdym kroku. Niektóre z nich (jak ten na fasadzie kościoła św. Trójcy) wykonał sam Feliks Przypkowski.

Muzeum Zegarów w Jędrzejowie
Zegar słoneczny na fasadzie kościoła św. Trójcy

Koniecznie zajrzyjcie do klasztoru Cystersów (o którym możecie poczytać tutaj), a w pełni sezonu turystycznego (maj- wrzesień) skuście się na przejażdżkę Ekspresem Ponidzie- to frajda nie tylko dla najmłodszych.

11 komentarzy:

  1. Jak u Pana Tik Taka ;)Dzięki za to odkrycie mi kolejnego punktu wartego uwagi na świętokrzyskiej mapie :) A Ponidzie rowerem, rowerem, jeszcze raz rowerem! Magiczny kawałek ziemi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Głośna kolekcja. Choć sam czasu szczególną estymą nie darzę, to trudno nie docenić kunsztu i pomysłowości twórców oraz pasji zbieracza. Wybierałem się tam wiele razy, ale zawsze jakoś schodziłem na inne szlaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłem kilka razy w Jędrzejowie, ale nie zdecydowałem się wejść do muzeum, niewiele z nich mi się podoba. Cały wolny czas poświęciłem klasztorowi cystersów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasztor jest wart naprawdę długiego pobytu, zgadzam się! Natomiast z muzeami mam wprost odwrotnie niż Ty- lubię bardzo i zawsze zaglądam, może z racji wykształcenia

      Usuń
  4. Ten strzelający zegar to na serio? Bardzo fajne muzeum a zegar karciany w niczym zegara nie przypomina - przez to jest taki ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno na serio, tyle że dziś już nie strzela bo jest w gablocie. Ale fajnie wygląda :)

      Usuń
    2. Na serio - była taka moda w Europie.
      https://www.youtube.com/watch?v=Z6_YNk5sdhc
      na tym filmie jest szerzej omówiony, niestety nie udało mi się znaleźć filmiku w którym pokazują faktyczny strzał, ale kiedyś był w TV.

      Usuń
  5. Unikatowe muzeum. Czekam na relację z Klasztoru. Sam od dawien dawna nie byłem, choć nie mam daleko. Ale jeszcze bliżej mam do Wąchocka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopisuję to muzeum do mojego notesu na listę miejsc do odwiedzenia. Bardzo lubię zegary, zwłaszcza z przeszłością i bagażem doświadczeń. ;) Niestety nie znam jeszcze Jędrzejowa i okolic, ale z przyjemnością poczytam o klasztorze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogród w sezonie wygląda równie ciekawie, zwłaszcza kaskadowa fontanna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Co roku odwiedzamy śwętokrzyskie, chyba moje ulubione województwo, jednak w muzeum jeszcze nie byliśmy. Serdeczne dzięki za relację i zachęcenie do odwiedzenia tego niezwykłego muzeum!

    OdpowiedzUsuń

TOP