5.2.16

Do wód! Uzdrowiska Kotliny Kłodzkiej



Lubicie uzdrowiska? Ja też nie lubiłam. Do niedawna uzdrowisko kojarzyło mi się z atmosferą rodem z wielkiego szlagieru Jesteśmy na wczasach, nieco senną miejscowością, gdzie można sobie co najwyżej pospacerować po parku, napić wody i udać na wieczorek zapoznawczy. A potem gdzieś przejazdem odwiedziłam kilka uzdrowisk i mój odbiór tego typu miejscowości znacznie się zmienił. Przede wszystkim uzdrowiska są zadbane, czyste, odnowione. I są pełne atrakcji. Najmocniej przekonałam się o tym spędzając urlop w Kotlinie Kłodzkiej. Nie dało się nie zajrzeć do kłodzkich uzdrowisk, a to co tam zastałam utwierdziło mnie w przekonaniu, że było warto.

Atrakcje Kudowy Zdrój


Bazą wypadową naszych wypraw w Góry Stołowe stała się z automatu Kudowa Zdrój. Wybór był dobry, bo miejscowość jest dobrze skomunikowana z największymi atrakcjami regionu- Szczelińcem Wielkim i Błędnymi Skałami, a także z sąsiadami zza miedzy. Po powrocie z dalszych i bliższych wypraw spędzaliśmy czas na zajadaniu się goframi w Parku Zdrojowym, ale szybko okazało się, że Kudowa jest tak ciekawą miejscowością, iż warto jej poświęcić co najmniej jeden dzień.


Najbardziej charakterystycznym budynkiem miasta jest potężny Dom Zdrojowy Polonia, wybudowany w 1906 r. Tuż obok znajduje się tzw. Zameczek z XVII w i największa na Dolnym Śląsku pijalnia wód, w której trzeba skosztować wody ze źródeł Śniadeckiego, najstarszego źródła w Kudowie lub Marchlewskiego (Leona, chemika), by ukoić skołatane nerwy, podleczyć serce lub zapobiec anemii. Uprzedzam, że smak jest...specyficzny. Nad centrum uzdrowiska góruje Góra Parkowa, na którą warto się wybrać dla ciekawej panoramy okolicy. 
Zameczek


Niewątpliwie największą atrakcją miasta jest słynna Kaplica Czaszek w Kudowie- Czermnej (ok 1 km od centrum). Z zewnątrz budynek jest niepozorny, ale po przekroczeniu progu znajdujemy się w innej rzeczywistości. Z każdego centymetra tego niewielkiego pomieszczenia patrzą na nas puste oczodoły czaszek, zewsząd sterczą piszczele. Kaplica- ossuarium stała się miejscem spoczynku około 30 000 szczątków! Kości poległych i zmarłych w wyniku wojny trzydziestoletniej, siedmioletniej i kolejnych epidemii chorób rozrzucone po całej okolicy, były pieczołowicie zbierane przez dwadzieścia lat i złożone w poświęconym miejscu przez proboszcza Czermnej Wacława Tomaszka. Teraz są świadectwem ponurych czasów i miejscem, w którym memento mori samo ciśnie się na usta.

Kaplica Czaszek


W Kudowie coś dla siebie znajdą także najmłodsi (a gwarantuje Wam, że starsi będą bawić się w tym miejscu znacznie lepiej). Mowa o Muzeum Zabawek Bajka, w którym zgromadzono zabawki z rozmaitych lat i epok. Niektórym łezka się w oku zakręciła na widok znajomych misiów i lalek. W mieście istnieje także Muzeum Żaby, w którym nie byłam z powodu remontu, ale miałam wielką ochotę bo uwielbiam wszelkiego rodzaju tematyczne kolekcje (kiedyś w Karpaczu podziwiałam kolekcję wiewiórek- na dziadkach do orzechów, naparstkach, filiżankach itp.).

W Muzeum Zabawek

Granice administracyjne Kudowy obejmują także przysiółek Pstrążna. Warto tam wpaść (żółty szlak) do Muzeum Kultury Ludowej Pogórza Sudeckiego. W skansenie urzekły mnie przede wszystkim dzwonki burzowe, których używano do ostrzegania przed nadciągająca nawałnicą, pięknie komponujące się z górskim otoczeniem. Miłośnicy opowieści z dreszczykiem także znajdą coś dla siebie. Obok skansenu stoi tzw. tajemnicza kapliczka, postawiona w tym miejscu, aby odgonić duchy nawiedzające znajdujący się obok budynek.
Skansen w Pstrążnej


Także w Pstrążnej, w niepozornym, drewnianym budynku przy ul. Kościuszki 1 znajduje się ruchoma szopka, dostępna przez cały rok. Warto popatrzeć na dzieło życia Franciszka Stephana zatrzymane w lipowym drewnie. W drodze powrotnej do centrum zajrzyjcie na szlak ginących zawodów. Można tu upiec chleb albo ulepić naczynie z gliny, zjeść coś dobrego i odpocząć w sielskim otoczeniu.
Fragment ruchomej szopki
 
Na szlaku ginących zawodów


A potem po prostu pospacerować po ulicach Kudowy, popatrzeć na drewniane wille i zagrać na fortepianie albo harfie- figury instrumentów muzycznych oraz urocze ogrodzenie z nutami ustawiono w centrum uzdrowiska na cześć Stanisława Moniuszki, którego imienia festiwale w uzdrowisku się odbywają.

Jej Wysokość Polanica- Zdrój


Pijalnia wód

Jeśli Kudowa to ciekawa górska miejscowość pełna historycznych zabytków, to jej siostra po fachu Polanica, jest po prostu perłą polskich uzdrowisk. Bryła Domu Zdrojowego Wielka Pieniawa z 1905 r., najnowocześniejszego sanatorium w momencie powstania, długa promenada, ogrom otaczającego parku i piękno Pijalni Zdrojowej (źródło Wielka Pieniawa) zachwycają ogromem, kompozycją, estetyką. Na skwerach Parku Zdrojowego umieszczono ciekawe rzeźby- kuracjuszki z pieskiem, pary jedzącej śniadanie na trawie. Polanica jest elegancka, może i trochę snobistyczna, pozbawiona prawie tej całej plastikowej chińszczyzny. Jeśli jeszcze w parku ktoś zagra na skrzypcach poczujecie się jak w l.60. XX w. gdy bywali tu polscy poeci: Przyboś, Białoszewski, Jastrun. Jest klimat.

Duszniki- Zdrój. Z miłości do Chopina

 


Na koniec pozostały nam Duszniki- Zdrój. I znowu jeden dzień może okazać się zbyt krótki, by poznać wszystkie atrakcje miejscowości. Zaczniemy od najbardziej charakterystycznego i chyba najbardziej znanego w Dusznikach miejsca. Mowa o Muzeum Papiernictwa. Instytucja mieści się w XVII-wiecznym młynie wodnym nad Bystrzyca Dusznicką. Po opuszczeniu muzeum będziecie wiedzieli wszystko na temat historii drukarstwa i papiernictwa, a także procesu powstawania papieru. A to dzięki pokazowi, w którym każdy zwiedzający bierze udział. Potem taką kartkę wypełnioną płatkami kwiatów można sobie zabrać albo kupić cały komplet papeterii w muzealnym sklepiku.
W Muzeum Papiernictwa
 
Muzeum Papiernictwa


Gotowi do dalszego zwiedzania? Warto zerknąć do wnętrza kościoła pw. św. Piotra i Pawła, by zobaczyć ciekawą ambonę w kształcie wieloryba z otwartą paszczą, odwiedzić rynek otoczony barokowymi kamienicami, z pręgierzem słynącym z tego, że stracono tu...kata. Docieramy do parku zdrojowego i zatrzymujemy się przed ładnym, bielonym dworkiem. To siedziba Teatru Zdrojowego im. Fryderyka Chopina. A dlaczego Chopina? Otóż, Duszniki Chopinem się szczycą. Mały Fryderyk spędził tu pamiętne lato 1826 r. i dał nawet charytatywny koncert. Niestety późniejszy wielki kompozytor Dusznikami się tak nie zachwycał jak Duszniki nim, chłopiec narzekał na nudę, konieczność ciągłych spacerów w te same miejsca i wodę pitą bez umiaru (próbujemy tradycyjnie i my, i cóż, trzeba na Fryderyka spojrzeć z dużą dozą wyrozumiałości). Mały kuracjusz zapewne nie mógł odwiedzić ani Muzeum Papiernictwa, na pobliskie Torfowisko pod Zieleńcem tez się nie mógł wybrać, więc nic dziwnego, że się tak nudził. Teraz do Dusznik zjeżdżają się muzyczne sławy, bo to tutaj odbywa się Międzynarodowy Festiwal Chopinowski.

Pijalnia wód w Dusznikach

Mam nadzieję, że Was przekonałam, że nie takie uzdrowisko nudne jak go malują. I gdy zobaczycie już wszystkie atrakcje, pospacerujcie sobie po promenadzie z kubeczkiem wody w ręku, wstąpcie na dancing  i zadedykujcie coś pani Krysi z turnusu trzeciego. Miłej zabawy!

Jeśli macie ochotę na więcej uzdrowiskowych klimatów zajrzyjcie także do Nałęczowa.
A jeśli zaciekawiła Was Kotlina Kłodzka zajrzyjcie do Bystrzycy

5 komentarzy:

  1. A ja dodaję Busko-Zdrój. Mniej górsko ale także uroczo :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię klimat uzdrowisk, swego czasu (w innym rejonie Polski niż Kotlina Kłodzka) pojechaliśmy na weekend do uzdrowiska, obowiązkowo z dancingiem i było cudownie. Dziękuję za post, zapisuję miejsca do odwiedzenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie numer jeden to Muzeum Papiernictwa, akurat trafiliśmy na Festiwal Papieru, było niesamowicie.
    To Muzeum Żaby kusi:D
    Kotlina Kłodzka ukrywa całkiem sporo perełek!

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam i w muzeum zabawek i w kaplicy czaszek (niestety musieli mnie wynieść:P), do dzis pamietam jak na sile kazali mi pic wode, ale Kotline Klodzka odwiedzamy glownie ze wzgledu na gory - polecam Bledne Skalki i Szczeliniec :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z uzdrowiskami tak Tam jaki i Tu (np Krynica, Iwonicz itp.) jest podobnie, jak się człowiek nauczy nie wchodzić w drogę kuracjuszom i nie pozwalać by oni wchodzili w drogę jemu, stanowić mogą świetne bazy wypadowe lub etapowe dla długich wędrówek.

    Lata temu w jednym z takich uzdrowisk w Kotlinie pracowała część mojej rodziny 9zwiali na "zachód" przed wyzwolicielami ze wschodu i tam się melinowali, w sumie skutecznie bo ani NKWD ani UB ich nie ruszyło. Wtedy było tam do kogo jeździć, ale starsze pokolenie wymarło i kontakty się urwały - szkoda, ale trudno.

    OdpowiedzUsuń

TOP