10.2.16

7 powodów, by odwiedzić Przemyśl


W mieście, którego nazwiska nie powiem,(…)

Było trzy karczmy, bram cztery ułomki,

Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.

Te wersy pochodzą z Monachomachii Ignacego Krasickiego. Czy dotyczą Przemyśla? Pewności nie ma, ale można podejrzewać, że tak. Choć dziś klasztorów jest już dwadzieścia pięć, a i knajp trochę przybyło, w Przemyślu podróż w czasie o kilka wieków nie sprawi nikomu trudności. Najpierw trzeba jednak do grodu nad Sanem odbyć podróż w przestrzeni. Czy warto? Jeśli tysiąc obiektów wpisanych na listę zabytków Was nie przekonuje przedstawiam siedem kolejnych powodów, dla których trzeba odwiedzić miasto z niedźwiedziem w herbie.



1. Świątynie trzech wyznań




Przemyśl był (i nadal jest) miastem wielu kultur. Obok siebie funkcjonowały kościoły rzymskokatolickie, greckokatolickie, synagogi i cerkwie prawosławne. Niewątpliwie na szczególną uwagę zasługuje archikatedra rzymskokatolicka pw. Wniebowzięcia NMP i św. Jana Chrzciciela z wolnostojącą 71- metrową wieżą (na której znajduje się doskonały punkt widokowy). We wnętrzu świątyni warto zwrócić uwagę na cudowną alabastrową figurę tzw. Matki Boskiej Jackowej w jednym z bocznych ołtarzy. Według legendy została wywieziona w 1240 r. przez św. Jacka z Kijowa w obliczu tatarskiego najazdu na miasto. W rzeczywistości powstała kilka wieków później. W archikatedrze dla zwiedzających udostępniono podziemia, w których spoczywają biskupi przemyscy.


Przemyśl
Widok na archikatedrę rzymskokatolicką ze schodów archikatedry grekokatolickiej


Kościół Franciszkanów pw. św. Marii Magdaleny zachwyca fasadą i licznymi freskami we wnętrzu. Tu znajdują się aż dwa cudowne obrazy, XVII- wieczny wizerunek Chrystusa Miłosiernego oraz obraz Matki Boskiej Niepokalanej.



Nad franciszkanami, na wzniesieniu znajduje się klasztor karmelitów i kościół pw. św. Teresy, a poniżej archikatedra grekokatolicka umieszczona w dawnym kościele jezuitów. Na Zasaniu wznosi się ciekawy kościół Salezjanów (z wieżą do złudzenia przypominająca tę z kościoła mariackiego w Krakowie), a tuż obok cerkiew i klasztor bazylianów pw. Matki Bożej Bolesnej. 

Cerkiew pw. MB Bolesnej, w tle kościół Salezjanów


Macie dość? A to jeszcze nie wszystko. Są i reformaci, i karmelitanki. Jest cerkiew prawosławna przy ul. Wilczańskiej. Spacer od świątyni do świątyni zająłby cały dzień i spowodował niemały mętlik w głowie. Dlatego polecam dawkować sobie te kościoły ostrożnie. Generalnie funkcjonuje tu pewne prawo: Jeśli będąc w Przemyślu wykonasz zdjęcie, prawdopodobieństwo zawarcia w kadrze minimum trzech kościołów jest bliskie 100 %.


Wodok ze Wzgórza Zamkowego

2. Muzeum Dzwonów i Fajek




To muzeum nietypowe, poczynając od miejsca, w którym jest zlokalizowane a na ekspozycji kończąc. Biała, barokowa wieża powstała jako dzwonnica dla nowej katedry greckokatolickiej. Świątynia nigdy nie została zbudowana, natomiast wieża pełni swoją rolę, na ośmiu kondygnacjach gromadząc i dzwony i fajki. No właśnie, dlaczego dzwony i fajki? Wbrew pozorom nieprzypadkowo. Zarówno fajkarstwo jak i ludwisarstwo to dla Przemyśla „rzemiosła narodowe”, mające bardzo długą tradycję. W pobliskim Ostrowie działa Odlewnia Dzwonów Felczyńskich, rodziny, która zajmowała się ludwisarstwem praktycznie nieprzerwanie od 1808 r. 



Natomiast fajki pojawiły się w Przemyślu wraz z pewnym Czechem- Wincentym Swobodą w l. 70. XIX wieku. Przemyślanom tak się rzemiosło fajkowe spodobało, że stworzyli nawet unikalny model fajki przemyskiej. Zwiedzając muzeum poznajemy rozmaitość fajek, sposób ich wytwarzania i historię. Urzeka zwłaszcza gablota poświęcona fajkom wydobytym z obiektów Twierdzy Przemyśl. 



Bardziej spodobała mi się tematyka dzwonowa. Sam sposób powstawania dzwonu i związane z nim przesądy sprawiają, że w zawodzie ludwisarza, tak jak niegdyś kowala, dopatrzeć się można czegoś magicznego, Sacrum. A z tarasu widokowego można popatrzeć na miasto.


3. Panorama ze wzgórza Zniesienie




Jeśli wierzyć legendzie nazwa górującego nad Przemyślem wzgórza wzięła się od rozbicia (zniesienia) w tym miejscu zagonu tatarskiego i ocalenia miasta. Wodza najeźdźców miano pochować w usypanym ku jego czci kopcu, noszącym miano Kopca Tatarskiego. Ale jakie było rzeczywiste przeznaczenie kopca? Być może istniała tu świątynia pogańska (odkryto korzenie drzewa rosnącego na wierzchołku i ślady ofiar). Może kopiec jest nie tak dalekim kuzynem naszego krakowskiego Kopca Kraka?




Na Zniesienie trzeba przyjść, przede wszystkim dla cudownej panoramy z Kopca Tatarskiego. U stóp mamy cały Przemyśl, Góry Sanocko- Turczańskie, a daleko na horyzoncie magiczne Bieszczady.



4. Klimat miasta



Długo zastanawiałam się nad tytułem dla tego punktu. Ładne położenie, zachowany układ urbanistyczny czy nostalgia za CK Monarchią? Wszystko to zawiera się w najogólniejszym z możliwych stwierdzeniu: Przemyśl ma klimat. Na miasto można patrzeć jako na całość. - spójną architektonicznie i wizualnie. Po Przemyślu można chodzić stromymi brukowanymi uliczkami w górę i w dół, aż do bólu nóg. Można podziwiać panoramę miasta z czterech doskonałych punktów widokowych (do wspomnianych wyżej miejsc dochodzi panorama ze Wzgórza Zamkowego). Można odkrywać zaułki, bramy, podziwiać fasady. Snuć się po podcieniach, posiedzieć na rynku obok wojaka Szwejka. Duch Galicji cały czas gdzieś tu sobie krąży.

Podcienia w Rynku

Ulica Zamkowa

Ulica Władycze

5. Muzeum Archidiecezjalne





Znowu muzeum? I w dodatku sakralne? Nie marudźcie. To miejsce jest zupełnie wyjątkowe. Chociaż nie znajdziecie tu multimedialnych ekranów a jedynie eksponaty w gablotach, warto przestąpić jego progi. Choćby po to, by zobaczyć pierścień biskupa Mikołaja, tzw. pierścień położnic, który, jak głosi tradycja od XV wieku pożyczały od biskupa rodzące kobiety, by rozwiązanie było lekkie. Albo ornaty uszyte z chorągwi zdobytych na Turkach pod Wiedniem, różaniec z chleba przywieziony z Syberii czy sarmackie portrety trumienne. Mnie najbardziej urzekła postać naszego Przewodnika, dyrektora Muzeum, ks. Marka Wojnarowskiego. Ksiądz o powierzonych jego opiece eksponatach wie wszystko, a co najważniejsze, potrafi opowiadać o nich tak, że nie trzeba niczego dotykać i naciskać, żeby poczuć historię.


6. Twierdza Przemyśl




Na początek anegdota: Gdy minister skarbu Austro-Węgier chciał rozliczyć generała odpowiedzialnego za budowę Twierdzy Przemyśl z wydatków, ten miał powiedzieć: Ile wydałem, tyle wydałem, a kto mi nie wierzy, niech mnie w d... pocałuje. Sam cesarz Franciszek Józef odpowiedział krótko: Ja mu wierzę!



Faktem jest, że twierdza Przemyśl, potężny pierścień fortów artyleryjskich wokół miasta, powstający już od l. 50. XIX w. pochłonęła ogrom funduszy. Ale już we wrześniu 1914 r. Austro-Węgry miały okazję przekonać się o zasadności wydanych pieniędzy. Gdy wojska rosyjskie przystąpiły do oblężenia, atak odparto ze stosunkowo niewielkimi stratami. Drugie oblężenie, które rozpoczęło się już 5 listopada 1914 r. trwało 173 dni i zakończyło się sukcesem Rosjan. Forty częściowo wysadzono, zapasy żywności utopiono w Sanie i twierdzę poddano. W 1915 r. została odbita przez Austro-Węgry. I na tym się jej wojenna historia kończy. 
 

Fort XVII


W l. 20. i 30. po okolicy krążyła opowieść o zapomnianym rosyjskim jeńcu pozostawionym w lochu po wycofaniu się wojsk, któremu udało się przeżyć w ciemności 8 lat. Wkrótce po odnalezieniu umarł.




Dziś można oglądać to, co z twierdzy zostało. Najciekawszy i udostępniony do zwiedzania jest fort Salis Soglio. My mieliśmy jedynie okazje zobaczyć fragmenty fortu Zniesienie oraz fortu XVII. W ich pobliżu, przy ul. Przemysława znajduje się kompleks cmentarzy wojennych wszystkich walczących armii, który trzeba odwiedzić. Polecam Wam także wystawę w gmachu głównym Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Na ostatnim piętrze w ciekawy sposób przedstawiono historię twierdzy, jej wojennych losów, zgromadzono pamiątki odnalezione w ruinach.


Wystawa w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej

7. Lody z Fiore




Przed moim wyjazdem mój przyjaciel-przemyślanin powiedział, że dla lodów z cukierni Fiore przy ul. Kazimierza Wielkiego jest zawsze gotów wsiąść do pociągu do Przemyśla. Od momentu, w którym spróbowałam tych o smaku sernika z pomarańczami ja też jestem gotowa. Fiore to kultowy lokal na deser i kawę, o każdej porze dnia pękający w szwach. Bardzo go przemyślanom zazdroszczę.


Przemyśl


I jeszcze kulinarny bonus dla wszystkich miłośników tradycyjnej, dobrej kuchni. Podczas pobytu odwiedziliśmy dwa lokale szczycące się serwowaniem kuchni galicyjskiej. Pierwszy to Melduję Posłusznie, który klimatem nawiązuje do kart powieści Haška o pewnym dzielnym wojaku. W piwnicznych wnętrzach przyjemnie się siedzi nad kufelkiem piwa, chlubą Austro-Węgier i zupą z gwoździa. A dla tych stęsknionych za duchem CK Monarchii w jej eleganckim wydaniu polecam lokal o tej samej nazwie. We wnętrzach zabytkowej willi odtworzono wystój przedwojennego mieszkania. Serwowana tam maczanka i gołąbki ziemniaczane śnią mi się do tej pory.

12 komentarzy:

  1. Słyszałam już od kilku osób o kawiarni Fiore, będzie to mój obowiązkowy punkt podczas zwiedzania Przemyśla. Wycieczki zazdroszczę, u nas Przemyśl do tej pory zawsze jest przejazdem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muzeum Dzwonów i Fajek już mi się podoba. W ogóle Przemyśl to takie miasto - perełka.
    Jak podobał Ci się dworzec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dworzec jest piękny, tam to dopiero Duch Galicji krąży :)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam w Przemyślu, ale już pierwszymi argumentami poczułam się w pełni zachęcona. Nawet się nie spodziewałam, że kryje w sobie takie wspaniałości i w dodatku jest tak pięknie położony. Będę musiała odwiedzić :)

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając twój post wróciłam wspomnieniami do Przemyśla.
    To piękne miasto.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały post, a z takimi opisami tylko wędrować po Przemyślu, który jest bardzo ciekawym miastem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że warto odwiedzić Przemyśl. Szkoda, że mam tak daleko. Piękne miejsca i no ta Twoja zachęta kulinarna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Spróbowałabym takiej zupy z gwoździa, gołąbki ziemniaczane tez brzmią interesująco :)
    Ja czasem gotuję zupy na "kiju"...

    OdpowiedzUsuń
  8. Podałaś milion powodów, żeby odwiedzić Przemyśl. Każdy ciekawszy od poprzedniego. Przemyślę je :).

    OdpowiedzUsuń
  9. swego czasu często bywałam w Przemyślu, ale ostatnio byłam w nim kilka lat temu, czego bardzo żałuję. to chyba moje ulubione podkarpackie miasto, takie z prawdziwego zdarzenia, w którym czuć właśnie jeszcze tę atmosferę CK Monarchii. ale taką prawdziwą, naturalną, autentyczną a nie stworzoną pod turystów.
    aleeeee o lodach z Fiore, przyznaję, nigdy nie słyszałam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię Przemyśl właśnie za ten klimat I różnorodność, które świetnie przedstawiłaś. Zabrakło mi jedynie zdjęcia dworca, bo przeciez nie jest to zwykły dworzec ;)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. W Przemyślu byłem bardzo dawno. Ponowną wizytę planuję już od 5 lat, jak widać bezskutecznie. Ale w tym roku na pewno pojadę i dlatego dziękuję za tak fajny opis :-)

    OdpowiedzUsuń

TOP