12.1.16

Szczecin. Pomysł na weekend


Gdzieś za Szamotułami zmienia się wszystko. Śnieg znika, znikają ludzkie siedziby, a bezkresne pola ciągną się po horyzont. Mijamy kolejne stacje, aż wreszcie po ośmiu godzinach podróży wysiadamy na Dworcu Głównym w Szczecinie




Zanim dotarliśmy do hotelu i jako tako się się w nim urządziliśmy, zapada zmrok. Nic strasznego, będziemy mieli okazję spojrzeć na zabytki Szczecina w świetle ulicznych latarni. Spacerujemy po Starym Mieście, które na stare zupełnie nie wygląda. Urzeka podświetlona fasada Zamku Książąt Pomorskich, zachwycają Wały Chrobrego, zupełnie opustoszałe w ten styczniowy wieczór. Spacer kończymy w jednej z kawiarni, przy kubku grzanego wina i obmyślaniu strategii na jutro.

 

Po Starym Mieście


Jeśli chcecie zobaczyć najważniejsze miejsca w Szczecinie, dobrym pomysłem będzie wędrówka Miejskim Szlakiem Turystycznym rozpoczynającym się na Dworcu Głównym i oznaczonym na chodnikach czerwoną przerywaną linią. My modyfikujemy trasę według własnych potrzeb i zaczynamy dzień pod Basztą Panieńską zwaną także Basztą Siedmiu Płaszczy. To pozostałość po murach miejskich i miejsce dość znane za sprawa legendy. Otóż książę zlecił kiedyś swemu krawcowi uszycie siedmiu płaszczy, a ten z otrzymanego materiału wykroił jeszcze suknię dla żony. Gdy książę zobaczył żonę poddanego w materii królewskiej wściekł się i wtrącił nielojalnego krawca do lochu mieszczącego się w baszcie.

Schodzimy nad Odrę, mijamy Most Długi, do 1945 r. zwodzony, i przekraczamy progi kościoła pw. św. Jana Ewangelisty. W gotyckiej świątyni zachowały się cenne XV i XVI -wieczne polichromie. Podążamy Bulwarem Piastowskim, mijamy gmach poczty, neogotycki Czerwony Ratusz z mieszczącym się w nim Urzędem Morskim i budynek Akademii Medycznej. Kiedyś w tym miejscu, u zbiegu ulic Dworcowej i Nowej stał pomnik Sediny, kobiety z żaglem i kotwicą, symbol miasta i jego związków z morzem. Pomnik zaginął około 1942 r., ale coraz częściej pojawiają się głosy o jego odtworzeniu. I wreszcie docieramy na pl. Zawiszy. Punktualnie o 12.00 otwierają się bramy Podziemnych Tras Szczecina. Dla zwiedzających udostępniono schrony przeciwlotnicze z okresu II wojny światowej. Przed nami godzina wojennej historii miasta.
Pomnik z kotwicą, kiedyś Pomnik Sediny

Po opuszczeniu schronów kierujemy się do Bramy Portowej (a do 1945 r. Berlińskiej). To jedna z dwóch ocalałych bram stanowiących fragment pruskich fortyfikacji. Bogato zdobiona fasada przedstawia boskiego opiekuna Odry- Viadrusa. Ulicą Grodzką dochodzimy do Archikatedry pw. św. Jakuba. To najważniejsza świątynia Szczecina, odbudowana w l. 70. ze zniszczeń wojennych w gotyckim kształcie poszczycić się może drugą co do wysokości wieżą kościelną w Polsce (po Licheniu). Wewnątrz nie zachowało się zbyt wiele z pierwotnego wyposażenia, ale świątynia i tak zachwyca gotyckimi sklepieniami, kolumnami i wieńcem kaplic.
Archikatedra św. Jakuba

Vis-à-vis katedry znajduje się plac Orła Białego. Nazwę zawdzięcza fontannie z wizerunkiem orła, która szczęśliwie przetrwała wojenną zawieruchę przysypana zwałami ziemi. Przy placu stoi ciekawy Pałac pod Globusem, miejsce narodzenia Zofii Wirtemberskiej, późniejszej carycy Marii Fiodorownej. Jej teściowa- Katarzyna II urodziła się kilkaset metrów stąd, w pałacu przy ul. Farnej. Przekraczamy tzw. Trasę Zamkową i docieramy do kolejnej bramy- Królewskiej. Obok znajduje się nowy budynek filharmonii, który mi nie bardzo przypadł do gustu (ale ja jestem architektonicznym konserwatystą).
Gmach filharmonii

Ciekawa jest stojąca nieopodal świątynia pw. Piotra i Pawła, obecnie kościół polskokatolicki. Na fasadzie znajdują się główki średniowiecznych mieszczan szczecińskich, a w jednej ze ścian ukryta jest skrzynka jałmużnicza z XV w. We wnętrzu kościoła zadzieramy głowy- przez całe sklepienie rozciąga się plafon z początku XVIII wieku.
Detale kościoła Piotra i Pawła

I wreszcie stajemy przed sercem miasta- Zamkiem Książąt Pomorskich. Rezydencję książęcą, zniszczoną całkowicie w wyniku nalotów dywanowych, odbudowano w jej renesansowym kształcie. Znajdują się tu instytucje kultury, Urząd Stanu Cywilnego, a także niewielkie (ale podobno bardzo ciekawe) sale muzealne. Mamy pecha- akurat w remoncie. Z Zamku już kilka kroków dzieli nas od Ratusza. Wewnątrz mieści się Muzeum Historii Szczecina, jeden z oddziałów Muzeum Narodowego. I jest to miejsce, które warto zobaczyć. Dzień kończymy w kinie Pionier, najstarszym nieprzerwanie działającym kinie na świecie.
Mały dziedziniec Zamku Książąt Pomorskich

 

Szczecińskie place, skwery, parki


Wczoraj obejrzeliśmy ścisłe centrum, dziś wyruszamy nieco dalej. Z pl. Żołnierza Polskiego kierujemy się Aleją Jana Pawła II, mijamy monumentalny Pomnik Wdzięczności dla Armii Czerwonej, Aleję Fontann, która musi być przyjemnym miejscem w cieplejszej porze roku, budynki Urzędu Miar i Wag oraz dostojny Pomnik Marynarza. Docieramy do Placu Grunwaldzkiego. Szczecin nazywa się czasem Paryżem Północy. Dlaczego? Właśnie ze względu na jego gwiaździste place. Gdy w końcu XIX w. miasto otwarto, wyburzono forty (m.in. Wilhelma), w miejscu niegdysiejszych fortyfikacji powstały skwery i gwiaździste place, na wzór Paryża. Największym z nich stał się Plac Cesarza Wilhelma- obecnie Grunwaldzki, z wychodzącymi z niego dziewięcioma promieniami ulic. Z nim i z sąsiednimi placami związana jest pewna ciekawostka, o której napiszę w kolejnych postach.

Pomnik marynarza na pl. Grunwaldzkim

My nadal spacerujemy al. Jana Pawła II, na której końcu znajduje się Urząd Miasta Szczecina, niegdyś siedziba Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i miejsce krwawych strać w grudniu 1970 r. Za zielonym, potężnym budynkiem, przypominającym pałace Petersburga znajdują się Jasne Błonia. I tu kolejna ciekawostka- to największe skupisko platanów w Polsce. Ponad dwieście dorodnych osobników rośnie w kilku szpalerach i nawet zimą wyglądają cudownie.
Jasne Błonia

W tym miejscu łapiemy autobus linii 67 który po ok 15 min. zawozi nas na Cmentarz Centralny. Powiedzieć, że to wielki cmentarz to nie powiedzieć nic. Największa nekropolia Polski to 170 ha lasu, parku, zbiorników wodnych, alejek i miejsce życia dzikich zwierząt (nawet lisów, dzików i borsuków). Na cmentarzu wytyczono dwie ścieżki – historyczną i dendrologiczną. Spacer tą pierwszą zajął nam ok 1,5 godziny.

Na Cmentarzu Centralnym

Do centrum wracamy tramwajem. Wysiadamy pod Brama Portową. Rozgrzewamy się szczecińskim pasztecikiem z barszczem i ponownie zmierzamy do Katedry. Tym razem pomijamy wnętrze świątyni i kierujemy się w stronę wejścia na wieżę. Winda wywozi nas na ponad 56 m a z przeszklonego tarasu rozciąga się niesamowita panorama miasta.
Widok z wieży katedry św. Jakuba

Czas zobaczyć Wały Chrobrego za dnia. Najpierw spacerujemy wzdłuż nabrzeża Odry i z dołu podziwiamy okazałe gmaszyska Akademii Morskiej, Muzeum Narodowego i Urzędu Wojewódzkiego. Czym są Wały Chrobrego? Są to ponad półkilometrowe tarasy widokowe usytuowane na nadodrzańskiej skarpie, kiedyś noszące imię nadburmistrza miasta Hermanna Hakena.

Wały Chrobrego
I jeszcze jedna uwaga. Spacerując nad Odrą na pewno poczujecie charakterystyczny zapach czekolady. Szczecin zawdzięcza ten aromat Przedsiębiorstwu Przemysłu Cukierniczego Gryf. Podobno ludzie się od niego częściej uśmiechają na ulicach. Ja tam nie wiem, ale dla mnie tak właśnie pachnie Szczecin.

Odra z Wałów Chrobrego

Dzień kończymy w Muzeum Narodowym. Znajduje się tam ciekawa kolekcja średniowiecznej sztuki pomorskiej, XIX wieczne reprodukcje antycznych posągów i ogromny zbiór sztuki afrykańskiej- masek, posążków i przedmiotów kultu .

Ta krótka relacja jest tylko wstępem do dalszych, dokładniejszych opowieści o Szczecinie. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, śledźcie kolejne wpisy.

9 komentarzy:

  1. Bardzo miło było poczytać na temat tego miasta, zwłaszcza że jeszcze osobiście go nie odwiedziłam, a mam tu mnóstwo znajomych którzy sa właśnie ze Szczecina, i nie jest to Krzysiu Jerzyna... ;))
    A woń czekolady .... mmmmmm cóż sama myśl o tym wpływa na mój uśmiech, znaczy poszerza się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ta czekolada działa na humor, nawet przez monitor ;)

      Usuń
  2. Tak, tak, tak! Jak jeździłam do pracy to zawsze ten zapach czekolady mnie budził:) Szczecin pachnie czekoladą! Znam te miejsca i bardzo je lubię. Fajnie zobaczyć to miasto Twoim okiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa byłam Twojego zdania, bo znasz Szczecin. Wydaje mi się, że to takie dobre miasto do życia

      Usuń
  3. DZIĘKI - lata nie byłem w Szczecinie - ostatni raz chyba z irokezem i w skórzanej skorupie.
    Nawet mam stamtąd taką fajną przygodę, jak nas SOKiści "zwinęli" na dworcu i do rana siedzieliśmy w "anclu" a potem pod eskorta odprowadzili nas na peron i wsadzili do pociągu... ale ubaw mieliśmy (w sezonie!!!) cały przedział tylko we trzech i to aż do Poznania!
    Wtedy była taka fajna komunikacja Przemyśl Szczecin - Szczecin Przemyśl i jeszcze nieodżałowana legitymacja dzięki której można było kupić bilet za grosze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, coś w tym musi być, bo podczas powrotu także sokiści kogoś z pociągu wyprowadzali, więc tradycja kwitnie :)

      Usuń
  4. Dziękuję za "wirtualny" spacer po Szczecinie. Zostałam zachęcona do jego odwiedzenia, a to za sprawą alei platanowej, seansu w najstarszym kinie i zapachem czekolady, którą uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie byłam w tamtych rejonach. Zawsze jakoś wybieram miejsca bliżej Mazowsza :) Jednak oglądając Twoje zdjęcia przez chwilę mogłam się poczuć jak bym to ja spacerowała po szczecińskich uliczkach. Mam nadzieję, że kiedyś zawitam w tym mieście.

    OdpowiedzUsuń
  6. A może by tak powrócić w stronę Szczecina?
    Szczecin serdecznie zaprasza. Z pewnością jest tu co zobaczyć, takie urokliwe miejsca jak Wały Chrobrego czy Zamek Książąt Pomorskich. Warto zobaczyć Puszczę Bukową, która skrywa w sobie interesującą historię oraz podziemne tunele, aż po nostalgiczny największy cmentarz w europie. Na koniec warto wybrać się do najstarszego czynnego kina na świecie i zjeść szczecińskiego pasztecika.
    Zapraszamy serdecznie do nas!
    www.lussoapartamenty.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń

TOP