15.1.16

5 rzeczy, które musisz zrobić w Szczecinie


Szczecin może poszczycić się zabytkami, które trzeba zobaczyć, atrakcjami, których nie sposób pominąć. W dzisiejszym wpisie chciałam Was zabrać w miejsca, może nieco z pobocza drogi, bez których jednak wizyta w Szczecinie byłaby niepełna.


1. Zjedz pasztecik szczeciński


Pasztecik szczeciński z dobrze przyprawionym barszczem czerwonym to ulubiona przekąska szczecinian i fast food sięgający korzeniami l. 70 XX w. Wtedy z radzieckiego demobilu przyjechała maszyna, której pierwotnym przeznaczeniem było szybkie zapewnienie żywności dla wojska. Stanęła w jednym z lokali i od 45 lat wytwarza przekąskę, która nie jest niczym innym jak ciastem drożdżowym smażonym w oleju i nadziewanym farszem mięsnym lub serowo- pieczarkowym. Proste? Proste. I pyszne. Produkt wpisano na Listę produktów tradycyjnych województwa zachodniopomorskiego.

2. Poszukaj gwiazd


Wiecie co ma wspólnego Szczecin z Egiptem, a Odra z Droga Mleczną? Bardzo dużo. Otóż w Szczecinie są trzy ciekawe place: Grunwaldzki , Odrodzenia i Szarych Szeregów. Wyglądem nie wyróżniają się specjalnie, poza tym, że to place gwiaździste, inspirowane paryskimi. Ale ich położenie względem siebie i względem Odry odpowiada położeniu piramid względem Nilu i gwiazd w pasie Oriona względem Drogi Mlecznej. To jeszcze nie wszystko. W chodnikach tych trzech placów ukryto tablice z nazwami gwiazd: Alnilam, Almitak i Mintaka. Ich odnalezienie i dotknięcie gwarantuje zdrowie, miłość i dobrobyt. Ja odnalazłam jedynie dwie tablice, obiecuje sobie powrót w bezśnieżnej porze roku.

3.Schroń się w schronie


Betonowe schody, 16 m w dół. Choć nie mamy ze sobą jednej walizki z całym dobytkiem, a przy wejściu do schronu nikt nie sprawdza nam dowodu tożsamości, i nie musimy zakładać masek przeciwgazowych i tak na dźwięk alarmu przeciwlotniczego przyspieszamy kroku. Znajdujemy się w schronie przeciwlotniczym dla ludności cywilnej, jednym z ponad 700, jakie istniały w Szczecinie w czasie drugiej wojny światowej. Od 1940 r. na Szczecin przeprowadzono ponad 30 nalotów dywanowych. Gdy na powierzchni miasta szalały burze ogniowe, ludność chroniła się w podziemiach. Jak wygląda schron? Wewnątrz panuje stała temperatura ok 10 ° C, są toalety, osobne dla kobiet i mężczyzn, sprawny system wentylacji, a ściany pokrywa farba fluorescencyjna (przy świetle której można było nawet czytać gazetę). Ale życie w schronie było trudne, szczególnie dla psychiki, stale obawiano się ataków gazowych, a za rozsiewanie plotek karano śmiercią. Po godzinie wychodzimy z podziemi i choć na zewnątrz jest zdecydowanie zimniej oddychamy z ulgą.

4. Spójrz na Szczecin z góry


Jeśli nie pokochałeś Szczecina od pierwszego wejrzenia, pokochasz go za ten widok. Na wieży archikatedry św. Jakuba, na wysokości 56,18 m znajduje się przeszklony taras, który jest doskonałym punktem widokowym na miasto. Na szczyt wywozi nas winda, co jest argumentem za dla osób nielubiących mozolnej wędrówki po schodach. A widok, który się przed nami otwiera jest bajeczny. Widzimy jezioro Dąbie, stocznię, port, całe Prawobrzeże. Jedna wada- panorama nie obejmuje 360°.

5. Odwiedź kino Pionier


A na koniec gratka dla fanów kinematografii- seans w najstarszym nieprzerwanie działającym kinie na świecie. Pionier, bo o nim mowa, mieszczący się przy al. Wojska Polskiego 2 został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa (certyfikat możecie zobaczyć w holu). Pierwszy seans w tym miejscu odbył się już w 1907 r. a od 1909 r. nieprzerwanie mieści się tu kino- najpierw Weltkinotheater, później Odra, a dziś Pionier. Kinematograf jest stary, sala historyczna, a repertuar ambitny.
Więcej o moim pobycie w Szczecinie można poczytać tutaj.

4 komentarze:

  1. Muszę się z Tobą nie zgodzić co do pasztecików, dla mnie są one okropne. Jeden raz się skusiłam i po gryzie niestety pasztecik wylądował w koszu. Jeśli chodzi o widoki z góry to polecam jeszcze Cafe 22:) A co do Kina Pionier to spędziłam tam duuuuużo czasu, moje ulubione miejsce w Szczecinie:) Widzę fajnie spędziłaś czas w mieście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakbym ja mieszkała w Szczecinie to na paszteciki wydałabym pół pensji :D Cafe 22 niestety jest w remoncie i nie miałam okazji popatrzeć. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dziękuję za zachętę, pewnie kiedyś trafię do Szczecina. Paszteciki lubię, te wyglądają smacznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę - Paszteciki i place to dla mnie novum, zwyczajnie nie miałem pojęcia o ich historii owszem na placach byłem (choć pasztecików nie pamiętam, więc pewnie nie jadłem) ale całkiem nieświadomie - w sumie dość dołująca świadomość, że się było gdzieś na zasadzie wora ziemniaków (dla ludzi spoza Małopolski - pyry czy kartofle a ziemniaki to to samo). Schrony są fajne - akurat w tych szczecińskich nie byłem ale to generalnie ten sam projekt - ba, nawet mam swój własny przydział dla siebie i dla rodziny, nie muszę więc w razie "w" korzystać z publicznych ;-).

    OdpowiedzUsuń

TOP