1.12.15

Pszczyna. Jesienny spacer po Perle Śląska

Pszczyna

Pszczyna- Perła Księżnej Daisy, polski Wersal. Takie określenia pojawiają się w kontekście tego niewielkiego miasta w województwie śląskim. W Pszczynie pierwszy raz byłam w liceum, ogromne wrażenie zrobił na mnie przepych zamku i historia Daisy Hochberg von Pless, najpiękniejszej kobiety ówczesnej Europy. Wróciłam po latach i Pszczyna powtórnie mnie zadziwiła. Tym razem faktem, że ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko zamek Hochbergów.



Skansen Zagroda Wsi Pszczyńskiej



Wysiadamy na schludnym, wyremontowanym dworcu kolejowym i ruszamy w stronę centrum. Już po kilku minutach spaceru docieramy do pierwszej atrakcji, jaką mamy dzisiaj w planach. Za drewnianym ogrodzeniem stare chałupy tulą się ku ziemi, kręci się młyńskie koło, a w tafli stawu przegląda się Wodnik. To nie może być nic innego, tylko Zagroda Wsi Pszczyńskiej. Przekraczamy bramę. Wita nas strach na wróble, wóz drabiniasty i dynie. Jesteśmy jedynymi odwiedzającymi, więc spokojnie spacerujemy pomiędzy obiektami brodząc w złotym kobiercu liści. Wieś wygląda magicznie, jakby szykowała się do zimowego snu. Poznajemy specyfikę tutejszego budownictwa, zgłębiamy tajniki pszczelarstwa, któremu poświęcona jest wystawa w jednym ze spichrzy i zaznajamiamy się z owieczkami, spokojnie przeżuwającymi siano.

Pszczyna
Zagroda Wsi Pszczyńskiej


Pszczyna
Zagroda Wsi Pszczyńskiej


Pszczyna
Owieczki w Zagrodzie Wsi Pszczyńskiej

  Muzeum Zamkowe w Pszczynie




Opuszczamy skansen i zagłębiamy się w Park Zamkowy. Mijamy Domek Ogrodnika (obecnie Muzeum Militarnych Dziejów Śląska) i stajnie książęce, do których jeszcze zajrzymy. Sam Park zasługuje na uwagę. Na 156 ha oprócz pięknego starodrzewu znajdziemy obiekty małej architektury- Bramę Chińską, herbaciarnię, lodownię, a także groby niegdysiejszych właścicieli majątku- Anhaltów. My kierujemy się prosto do zamku. 

Przed nami wznosi się kwadratowa bryła rezydencji, pilnowana przez kamienne lwy. Z jej ciekawej historii i burzliwych dziejów jej kolejnych właścicieli, skupiamy się na czasach ostatniego z rodów, przybyłych z Książa na Dolnym Śląsku Hochbergów. Syn tego rodu, Hans Heinrich XV poślubił Marię Teresę Cornwallis- West, znaną nam już Daisy. To ona nadała ton temu miejscu i jej duch jest tu nadal obecny. Sama Stokrotka Pszczyny podobno nie lubiła. Przeszkadzała jej duża ilość służby (400 osób obsługujących pięcioosobową rodzinę!), przeszkadzał brak intymności. Daisy zapewne kierowała się innymi kryteriami niż my, bo nas pałac oczarował. Zachowało się ok 80 % oryginalnego wyposażenia, co jest dużym szczęściem, biorąc pod uwagę, że mieścił się tu sowiecki szpital przyfrontowy. Bogactwo detali, mebli, obrazów zachwyca- szczególne wrażenie robi biblioteka, paradna klatka schodowa i sala lustrzana (jedno lustro ma powierzchnię 14 m²). I co ciekawe, Muzeum Zamkowe nadal używa znanych i lubianych kapci filcowych.

Pszczyna
Paradna klatka schodowa


Pszczyna
W Muzeum Zamkowym

Pszczyna
Sala Lustrzana

Stajnie książęce




Na kompleks, udostępniony do zwiedzania w 2013 r., składa się powozownia, garaże, siodlarnia i właściwe stajnie. Muzeum wykorzystuje te wnętrza do organizowania wystaw czasowych. My trafiamy na wystawę „Od automobilu do samochodu”. Oprócz archiwalnych fotografii, także mieszkańców Pszczyny, mamy okazje popatrzeć na samochody z epoki. Druga z wystaw poświęcona jest polowaniom w lasach pszczyńskich. Hochbergowie kochali myślistwo o czym świadczą zgromadzone na wystawie trofea, archiwalia i broń. To oni równo 150 lat temu sprowadzili z Białowieży żubry w pszczyńskie lasy. No właśnie, żubry. Pora ruszać w dalszą drogę.

Pszczyna
Stajnie książęce


Pszczyna
Park Zamkowy

Zagroda pokazowa żubrów




Aleją wysadzaną starymi dębami dochodzimy do Zagrody Żubrów. W tym miejscu muszę się do czegoś przyznać- nie doceniłam króla puszczy. Otóż po przekroczeniu bramy ukazał się nam napis: karmienie żubrów 9, 11, 13, 15. To za kilka minut, poczekamy. Ale w duchu, a nawet trochę głośniej pomyślałam, że przecież żubr to nie foka ani tygrys. Cały dzień coś przeżuwa, to niby jak takie karmienie ma wyglądać? I żubr mnie zaskoczył. O godzinie zero leżące stado dość żwawo się poderwało i zgrabnie potruchtało do koryt, w które opiekun już sypał paszę. Zwierzęta ustawiły się zad w zad, każde znało swoje miejsce i rozpoczęły niespieszną konsumpcję. I były w tym ładniejsze niż foki!


Pszczyna
Karmienie żubrów

W zagrodzie spotkamy także innych przedstawicieli naszej kopytnej fauny- jelenie, daniele i muflony. W budynku mieści się wystawa przyrodnicza.

Wracamy na Rynek




Niestety Rynek obecnie znajduje się w remoncie. Zniknęła ławeczka z Daisy, bruki trochę rozkopano, ale i tak jest to ładne miejsce. Nie wiem jaki pszczyński duch podszepnął nam do ucha zdradziecki pomysł. Zamiast na spacer uliczkami miasta w oczekiwaniu na pociąg, udałyśmy się do restauracji Frykówka znajdującej się na szlaku Śląskie Smaki. Jako, że już byłyśmy po obiedzie zdecydowałyśmy się „tylko” na desery. Co tam, małe ciastko do kawy nikomu nie zaszkodzi! Zamówiłyśmy kopę pszczyńską i Sekret Daisy. Ogrom porcji, jakie postawił przed nami kelner nas poraził. Kopa to tradycyjne ciastko naszpikowane bakaliami i bardzo obficie nasączone alkoholem. Sekret Daisy okazał się słodziutką, zimną chałwą. Desery były pyszne, ale wypełniły nas po brzegi i ledwo dotoczyłyśmy się do dworca kolejowego.


Pszczyna
Rynek w Pszczynie

Pszczyna
Sekret Daisy


Pszczyna to idealne miejsce na jednodniową wycieczkę, także z dziećmi. Ja tymczasem zabieram się za Taniec na Wulkanie czyli pamiętnik Daisy von Pless i mam nadzieję przekonać się, jak to z tą Pszczyną było.

5 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się to zdjęcie z karmienia żubrów:) Pszczyna, piękne miasto bez dwóch zdań!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe wnętrze, a desery polubiłem ostatnio. Coraz smaczniej u Ciebie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jak ja świetne znam te miejsca, aczkolwiek niekoniecznie z twojej perspektywy, dlatego warto było wnikliwie i zdjęcia oglądać i tekst przeczytać. Mam rodzinę w Bielsku i w Cieszynie - czyli rzut beretem od Pszczyny.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, szkoda, że nie dotarłam do tej zagrody ze zwierzętami! No ale trudno, nie wszystko zawsze uda się zobaczyć...

    A co do pałacu, to ta klatka schodowa mi się podobała, a Sala Lustrzana jest po prostu zachwycajaca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miejsce faktycznie dobre na spacer, choć raczej spacer jednorazowy. No chyba, że syn pokocha żubry tak jak tata piwo żubr ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP