28.9.15

Pieszo Szlakiem Orlich Gniazd. Część I

Szlak Orlich Gniazd pieszo

Zaczęło się w kinie. Poszliśmy na Dziką Drogę. Reese Whiterspoon dzielnie pokonywała Pacific Crest Trail, a my w połowie seansu mieliśmy ochotę wybiec z kina, założyć plecaki i wędrować tak jak ona. Pragnienie to nie opuszczało nas przez kilka kolejnych tygodni, w końcu decyzja została podjęta- tegoroczny urlop spędzamy pieszo i z plecakami.  
 
Pozostał tylko wybór kierunku naszej peregrynacji. Nie mogliśmy sobie pozwolić na zbyt długi urlop, dlatego wędrówki marzeń- Główny Szlak Beskidzki i Główny Szlak Sudecki odpadły w przedbiegach. Skojarzyliśmy, że codziennie w drodze do pracy mijamy czerwoną kropkę, namalowaną na latarni przy pętli tramwajowej na Krowodrzy Górce. Tu bierze początek (lub koniec) Szlak Orlich Gniazd. Czemu by nie? To przecież „jedynka" w rejestrze znakowanych szlaków turystycznych. Rzut oka na mapę, Z Krowodrzy do Starego Rynku w Częstochowie jest prawie 165 km, wędrówka nie powinna nam zająć dłużej niż 7-8 dni. Po drodze dziesięć Orlich Gniazd, kilka pałaców, ciekawe miejscowości i duuużo lasów. Klamka zapadła. Wyruszamy na Jurę!
 
Dzień I : Kraków - Pieskowa Skała 

Wybiła godzina zero. Plecaki spakowane, każdy gram bagażu przemyślany kilkakrotnie. Mimo to, po zarzuceniu na plecy ciężar przygniata do ziemi. Cóż, trzeba się będzie przyzwyczaić. Jeżeli powiem, że wyruszaliśmy z wielkim entuzjazmem skłamię, ale oboje byliśmy ciekawi wędrówki i tego, co nas czeka.

Jest czerwona kropka. Mijana codziennie, dziś nabierze dla nas nowego znaczenia. Czerwone znaki będą nam towarzyszyć przez najbliższy tydzień i jeszcze długo śnić się po nocach. Ale nie uprzedzajmy wydarzeń.

Szlak Orlich Gniazd pieszo

Pierwsze kilometry to wędrówka północnymi przedmieściami Krakowa, bardzo przyjemnymi, bo szybko przechodzącymi w pola. Pierwszym zabytkiem na trasie jest Czerwony Most, dwupoziomowe skrzyżowanie dróg wybudowane przez Austriaków. Obecnie dolny poziom jest zalany i i żadne wojsko by się nim nie przeprawiło. Mijamy podkrakowskie miejscowości- Pękowice i Giebułtów. Ciekawie robi się w okolicach Hamerni. Pojawiają się pierwsze skałki wapienne i robi się nam tak... jurajsko. 


Szlak Orlich Gniazd pieszo

Wkraczamy na teren Ojcowskiego Parku Narodowego. Prądnik wije się malowniczo i przyjemnie szumi, skałek coraz więcej a drewniana zabudowa wprowadza nas w sielski klimat. Ten fragment szlaku jest jednym z najpiękniejszych na całej trasie.

Szlak Orlich Gniazd pieszo

Ojców znamy dobrze z racji częstych niedzielnych wyjazdów, dlatego tym razem nie zbaczamy do Jaskini Łokietka i Ciemnej. Wypowiadamy tylko życzenia przy Źródełku Miłości. Nie możemy także pominąć pierwszego Orlego Gniazda na trasie Ojcowa, czyli Oćca u Skały, zamku wybudowanego przez Kazimierza Wielkiego i podobno nazwanego na cześć Władysława Łokietka. Obecnie możemy zwiedzać budynek bramny z niewielką wystawą. Na terenie założenia znajduje się także studnia, nieudostępniona wieża, fragmenty murów i pomieszczeń mieszkalnych. Zachwyca przede wszystkim widok na Dolinę Prądnika i dla niego właśnie warto tu przyjść.

Szlak Orlich Gniazd pieszo

Przed nami jeszcze kilka kilometrów marszu, więc nie zwlekając idziemy w stronę Pieskowej Skały. Kolejnym miejscem na szlaku, przy którym bezdyskusyjnie należy zrobić sobie przerwę jest Grodzisko. Tu znajduje się pustelnia Błogosławionej Salomei. Miejsce ukryte w cieniu drzew samo skrywa prawdziwe skarby, spotykamy tu... słonia. Kamienne zwierzę dźwiga na plecach obelisk, upamiętniający zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Na boku znajduje się napis: Ciężar mój jest lekki. Postaramy się wziąć przykład z dzielnego słonia. Tuż obok znajdują się groty modlitewne. Warto zajrzeć do kościoła pw. Najświętszej Marii Panny. Jest taki cichy, a dzięki ołtarzom z białego i czarnego marmuru emanuje dostojeństwem i sacrum. Na dziedzińcu znajdują się rzeźby świętych władców z bł. Salomeą na czele.  

Szlak Orlich Gniazd pieszo
 
Teraz wędrujemy prosto do Pieskowej Skały. Niestety, zamek znajduje się w remoncie, więc tylko pstrykamy fotki pod maczugą Herkulesa i chłodzimy zmęczone nogi w Prądniku. 
 

Szlak Orlich Gniazd pieszo


Dzień II: Pieskowa Skała - Rabsztyn

 

Plecak nadal ciąży, ale dziś na szlak ruszamy chyba z większym niż wczoraj optymizmem. Pieskowa Skała o poranku jest cicha i zupełnie pusta. Mijamy stawy rybne i wkraczamy do Sułoszowej. 

Szlak Orlich Gniazd pieszo

 Wieś powoli budzi się do życia, ludzie spieszą do kościoła. My zaglądamy do świątyni tylko na chwilę. Szlak skręca w lewo i zanurzamy się w bajecznym krajobrazie letnich pól. Dopiero zaczynają się żniwa, więc dojrzałe łany szumią jeszcze, droga wije się w tej złocistości zboża, prawdziwa sierpniowa sielanka. Po około 1,5 godziny przekraczamy drogę olkuską i dla odmiany wkraczamy do lasu. Tu kuszą nas jagody i przyjemny chłód.
Do Olewina idziemy zgodnie z planem, potem natrafiamy na pierwszą zmianę przebiegu szlaku. Czerwony odbija na północ omijając Olkusz. Musimy zaufać znakarzom, bo nasza nieaktualna mapa na nic się tu nie zda. Na szczęście szlak jest bardzo dobrze oznaczony. Mijamy tory kolejowe i wkraczamy do Rabsztyna. Rzucamy się na jedzenie, ale na zbyt długi odpoczynek nie możemy sobie pozwolić. 

Szlak Orlich Gniazd pieszo

Na zwiedzenie czeka zamek - Krucza Skała, kolejna warownia wzniesiona z rozkazu Kazimierza Wielkiego. W ruinę obrócił go (a jakże!) Potop Szwedzki. Zamek w ostatnich latach przeszedł gruntowny lifting. Zabezpieczono go w formie trwałej ruiny, odbudowano bramę główną i wieżę, z której rozciąga się piękna panorama okolicy, widzimy także część naszej dzisiejszej trasy.
Zainteresowała nas drewniana, bielona chata leżąca u podnóża zamku. Okazało się, że to dom rodzinny Antoniego Kocjana, wybitnego konstruktora szybowców. Przeniesiono ją z dzielnicy Olkusza Skalskie. We wnętrzu zapoznajemy się z barwnym życiorysem Polaka, poznajemy historię oraz tradycje szybownictwa w Polsce i podziwiamy XIX- wieczne wnętrza. 

Szlak Orlich Gniazd pieszo
 
Na jutro zaplanowaliśmy dłuższą marszrutę, dlatego nie zwlekając kładziemy się do łóżek. Z okien kwatery oglądamy pięknie podświetlone ruiny i z takim widokiem pod powiekami zasypiamy.

Jesteście ciekawi naszych dalszych przygód na Szlaku Orlich Gniazd? Drugą część relacji znajdziecie tutaj, a trzecią tutaj.
Garść informacji praktycznych o Szlaku Orlich Gniazd znajdziecie pod tym linkiem

5 komentarzy:

  1. Super, cieszę się że ktoś chodzi tym szlakiem, bo jak szedłem nim ja w czerwcu to myślałem że jest w pełni zapomniany... ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My spotkaliśmy parę, która szła z Częstochowy, ale podobno tuż przed nami też szła jakaś. Szlak jeszcze nie został zapomniany. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super - żeby mi się tak udało Małżonkę na wędrówkę namówić - "Drogą życia" z Estevezami oglądała trzy razy, ale na szlak jakubowy, nawet ten biegnący opodal naszego domu się nie wybiera.

    OdpowiedzUsuń
  4. A może jeszcze się uda Ją namówić. Postrasz, że jak nie przejdziesz Santiago de Compostela za życia, musisz podobno iść nim po śmierci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszenie nie skutkuje, zresztą zawsze zapewnia iż chce iść koniecznie ale... no jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś, bo dużo "roboty", bo to siamto, owamto - niczym sójka za morze...

      Usuń

TOP