22.9.15

Janowiec. Z widokiem na Wisłę




Zamek w Janowcu

Rzeka łagodnie uderza o burty, naprężone liny skrzypią przeciągle, silnik głośno pracuje, a ja zapatrzona w przeciwległy brzeg zastanawiam się, czemu nie płyniemy? Dopiero rzut oka za siebie, na nasz brzeg zostawiony daleko z tyłu uświadamia, że owszem, płyniemy, ale powoli, bo prom musi pokonać szeroką, dziką Wisłę. 
Jesteśmy na promie samochodowym "Janowiec" i przeprawiamy się z Kazimierza Wielkiego do Janowca właśnie. Miała miejscowość kryje ciekawe zabytki a jej cudne położenie sprawia, że jest żelaznym punktem wycieczek po Złotym Trójkącie Lubelszczyzny.

Dobijamy do brzegu. Samochody zjeżdżają z promu i nikną w sinej dali a nas czeka ok. dwukilometrowy spacer. Ale nie narzekamy, bo szosa prowadzi nas najpierw przez malownicze nadwiślańskie łąki a potem przez cichą wieś. Na wysokiej skale ponad nami raz po raz ukazują się potężne ruiny. 



Zamek w Janowcu

Zanim jednak trafimy do zamku wstępujemy do kościoła. Świątynia pw. św. Stanisława Biskupa i św. Małgorzaty to przykład renesansu lubelskiego, unikalnego stylu w sztuce, który na Lubelszczyźnie zasłużył sobie na własny szlak.
W trzech punktach powiem Wam, że wyróżniają go:

-stiukowe dekoracje sklepień,

-sterczynowe szczyty, zdobione gzymsy, pilastry,

- wysmukłość i lekkość bryły.

 Możemy ruszać w dalszą drogę. 
Zamek w Janowcu

Teraz mamy lekko pod górkę, wspinamy się trochę mozolnie w tym letnim skwarze. Nawet rowerzyści odpuszczają sobie jazdę i pchają swoje pojazdy. Cel nagradza wysiłek. Stajemy u bram potężnej ruiny. Dziś uczymy się cierpliwości, dlatego zamek później, najpierw widok ze skarpy. Jest zachwycający. Przed nami bujna zieleń, wstęga Wisły, spokój, sielskość. Odwracamy się w stronę ruin. Mamy przed sobą siedzibę magnackiego rodu Firlejów, wybudowaną w latach 1508- 1526 przez Mikołaja Firleja i jego syna Piotra w stylu gotycko - renesansowym. Wielokrotnie rozbudowywany, wielkością dorównywał nawet Wawelowi. Chude lata nastały w XVIII wieku, kolejni właściciele nie mogąc go utrzymać sprzedali co się dało. Zamek niszczał.

Zamek w Janowcu

 Ciekawa jest najnowsza historia ruin. Otóż do 1975 r. należały do prywatnego właściciela (wyobraźcie sobie, prywatny zamek w PRL!), Leona Kozłowskiego, który odsprzedał je Skarbowi Państwa. 

Zamek w Janowcu


Przekraczamy bramę dekorowaną w charakterystyczne biało - czerwone pasy i wchodzimy na dziedziniec. Spora jego część jest obecnie poddawana renowacji i zwiedzanie nie jest możliwe. Spacerujemy po krużgankach w poszukiwaniu Czarnej Damy (o której możecie poczytać tutaj). W budynku mieszkalnym urządzono niewielką, ale ciekawą wystawę dotyczącą historii zamku. Zobaczycie tu m.in. makiety, meble i przedmioty wydobyte podczas prac archeologicznych. W podziemiach znajduje się przepiękna wystawa fajansu holenderskiego.

Opuszczamy zamek ale nie idziemy daleko. Kilkadziesiąt metrów spaceru dzieli nas od tonącego w kwiatach, bielonego dworku szlacheckiego, krytego gontowym, łamanym dachem polskim. Od połowy XVIII w. stał w Moniakach koło Urzędowa. Przeniesiono go do Janowca w końcu l. 70. Dworek kryje urocze, bezpretensjonalne wnętrza- salonik, jadalnię, gabinet Pani i Pana Domu. 

Zamek w Janowcu

Tuż obok szlacheckiej siedziby znajduje się spichlerz z Podlodowa, a w nim wystawa poświęcona m.in. rybołówstwu i transportowi rzecznemu na Wiśle. Z czarno białych fotografii wyłaniają się obrazy świata, który dawno odszedł. Stada krów transportowanych na płaskodennych łodziach, spływ barkami ku Warszawie, przeprawy przez rzekę. Na wystawie znajdziemy jedną z takich łodzi, rybackie przedmioty codziennego użytku, sieci, kotwice.
Zamek w Janowcu

Do przystani promowej powracamy znaną nam już drogą. Czekamy, a prom powoli sunie z drugiego brzegu. Kręcą się nad nami śmieszki czekając na kawałki chleba. Środkiem rzeki przepływa statek białej floty z Kazimierza, machamy do turystów. Ruiny janowickiej warowni patrzą na Wisłę pustymi oczodołami. Wisła jest tu najważniejsza. 
Zamek w Janowcu

Mała porada:
Do Janowca można dopłynąć także statkiem wspomnianej białej floty z przystani w Kazimierzu Dolnym. Na wysiadających w Janowcu podróżnych czeka ciuchcia, która zawozi ich pod sam zamek. Natomiast prom „Janowiec” dobija do brzegu ok, 1,5 km. Za miastem, w stronę Męćmierza.
 


2 komentarze:

  1. Byłem w Janowcu a do dworku nie dotarłem ;( Tak to jest jak się nie czyta wcześniej przewodnika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko powód by powrócić.Mi sie marzy nocne zwiedzanie zamku (z noclegiem w dworku, bo można)

      Usuń

TOP